Dzień po 25-procentowym spadku ceny dolara ukraińska hrywna niemal wyrównała niedawne rekordy słabości: w czwartek przed południem za „zielonego” na rynku międzybankowym płacono ponad 33 hrywny. A wszystko przez kuriozalne decyzje Narodowego Banku Ukrainy.


Gdy w środę rano NBU zakazał ukraińskim bankom kupowania walut obcych na rzecz klientów, kurs dolara na rynku międzybankowym runął w dół o 25%, spadając poniżej 25 hrywien. Decyzja banku centralnego Ukrainy wywołała konsternację nie tylko na „rynku” (bo co to za rynek, gdy nie można kupić waluty), ale też w kręgach rządowych.

Swoje zdziwienie i krytyczną opinię względem tej decyzji wyraził premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk. „Rano z internetu dowiedziałem się, że bank centralny podjął samodzielnie i bez konsultacji decyzję o zamknięciu międzybankowego rynku walutowego, co nie dodaje stabilności walucie narodowej” – oświadczył w środę Jaceniuk.
W rezultacie jeszcze wczoraj wieczorem Narodowy Bank Ukrainy wycofał się ze swojej decyzji, czyli tymczasowego zakazu zakupu walut przez banki. Na reakcję rynku nie trzeba było długo czekać: otwarcie możliwości zakupu walut doprowadziło do skokowego osłabienia hrywny i w czwartek przed południem za dolara płacono już ponad 33 hrywny. To o ponad pięć hrywien - czyli 18,1% - więcej niż na zamknięciu środowych notowań.
Jeszcze na początku lutego oficjalny kurs dolara wynosił ok. 16 hrywien, a rok temu amerykańską walutę można było kupić za nieco ponad 9 hrywien. Oznacza to, że w rok po zwycięstwie rewolucji na kijowskim Majdanie ukraińska waluta straciła 73% swej wartości wobec dolara.
Krzysztof Kolany
































































