Revolut, fintech oferujący wielowalutowe konto, miał 1 lipca do czynienia z poważną awarią. Przy próbie dokonania transakcji pieniądze były pobierane z konta, ale nie trafiały do sprzedawców.
Awaria trwała kilka godzin i była wynikiem błędu po stronie tzw. third-party processor, czyli pośrednika w transakcji finansowej. Informacje od sprzedawców nie było pobierane dostatecznie szybko, co w rezultacie powodowało, że transakcja przekraczała dopuszczalny czas na jej przeprowadzenie i była odrzucana, przy czym pieniądze pozostawały w "zamrożeniu". Revolut informuje, że zwroty za nieudane transakcje mogą trwać do 24 godzin.
Przeczytaj także
Podobne problemy Revolut miał około 10 miesięcy temu. Prezes spółki Nikołaj Storoński w specjalnym komunikacie poinformował, że Revolut pracuje nad własnymi rozwiązaniami, które pozwoliłyby się uwolnić od pośredników, którzy narażają użytkowników na takie sytuacje, a na które sam Revolut nie ma wpływu. Własny system ma zostać wdrożony do końca tego roku.
With the problem now fixed, our CEO has written a no bullshit response on the recent downtime. https://t.co/NBuMoLuUp3 👊
— Revolut (@RevolutApp) 1 lipca 2018
JK
























































