REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Powrót do niższego wieku emerytalnego może już na początku 2017 roku

2016-02-04 07:00
publikacja
2016-02-04 07:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Sejm zajmuje się prezydenckim projektem powrotu do niższego wieku emerytalnego. Zgodnie z zapowiedziami minister pracy, rodziny i polityki społecznej prace nad ustawą mają przyspieszyć po przyjęciu projektu ustawy 500+, dzięki czemu będzie ona mogła wejść w życie od 2017 roku. Jacek Męcina, były minister pracy, przestrzega przed prostym cofnięciem reformy poprzedniej władzy. Powrót do dawnych regulacji oznacza ubytek 300 tys. pracowników do 2020 roku.

Powrót do niższego wieku emerytalnego może już na początku 2017 roku
Powrót do niższego wieku emerytalnego może już na początku 2017 roku
fot. Bartlomiej Kudowicz / / FORUM

Złożony w Sejmie prezydencki projekt przewiduje ponowne obniżenie wieku emerytalnego z 67 lat do 60 dla kobiet i do 65 dla mężczyzn. Zachodzi obawa, że w sytuacji demograficznej, jaka dotyczy Polski, oznaczać to będzie zwiększenie deficytu.

- Propozycja prostego powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego, mimo że jest to rozwiązanie najprostsze, może być nieskuteczne. Jeśli spojrzymy na trendy demograficzne i to, że do roku 2020 ubędzie przy tych rozwiązaniach blisko 300 tys. pracowników, którzy przejdą na emeryturę, to dalsze zmiany w tym kierunku bez dokładnej analizy wydają się ryzykowne. Z punktu widzenia rządu bardziej komfortową sytuacją będzie przeprowadzenie na ten temat rzetelnej debacie w Radzie Dialogu Społecznego - mówi agencji informacyjnej Newseria Jacek Męcina, doradca Konfederacji Lewiatan, członek Rady Dialogu Społecznego.

Jak podkreśla, planując reformę emerytalną, władze muszą wziąć pod uwagę kilka kwestii. Jedną z nich jest demografia. Według GUS, w ciągu najbliższych dekad będzie rósł stosunek liczby emerytów do osób pracujących. Urząd szacuje, że podczas gdy np. jeszcze w 2013 r. na 100 Polaków w wieku produkcyjnym przypadało 28 osób w wieku emerytalnym, to w 2050 r. będzie ich już 52 na 100. Jeśli z powrotem zostanie obniżony wiek uzyskania świadczeń, to w tym samym okresie na 100 pracujących może nawet przypaść aż 75 uprawnionych do emerytury.

- Nawet jeżeli podjęte dziś działania, także te związane z dodatkowymi świadczeniami rodzinnymi, poprawiłyby sytuację, czyli więcej Polaków zaczęłoby wracać do kraju z emigracji i zaczęłoby się rodzić więcej dzieci, to i tak cały czas mamy perspektywę najbliższych 20 lat. Najmłodsze pokolenia muszą dorosnąć do tego, żeby wejść na rynek pracy - twierdzi Jacek Męcina.

Wakacje na giełdzie

Drugą rzeczą jest kwestia stabilności systemu emerytalnego. Wcześniejsze przechodzenie na emerytury oznacza, że zwiększy się liczba osób pobierających świadczenia. Bez działań zmierzających do zwiększania zatrudnienia deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych będzie się pogłębiał - w ubiegłym roku wyniósł ok. 55 mld zł.

- Poza tym wysokość świadczeń może być niska i wtedy fundujemy sobie inny problem, że państwo będzie musiało do tego dopłacać, a więc zwiększymy deficyt. Niskie świadczenia oznaczają także skutki makroekonomiczne, czyli mniejsza konsumpcja, pewien rodzaj wykluczenia, problemy z dbaniem o ochronę zdrowia, już nie mówiąc o profilaktyce - podkreśla Męcina.

Aby temu przeciwdziałać, trzeba zachęcać do oszczędzania na emeryturę. Jak dodaje ekspert, w interesie państwa leży promowanie III filara czy nowych rozwiązań związanych z IKZE.

W jego ocenie, jeżeli przywróci się zbyt wcześnie poprzedni model wypłacania emerytur, bez różnych działań na rynku pracy zwiększających zatrudnienie, to problemy funduszu ubezpieczeń społecznych wzrosną.

- Może to być ważne także dla obecnie zatrudnionych i przedsiębiorców. Jeśli powstaną odpowiednie mechanizmy promowania takich rozwiązań jak III filar, pracownicze programy emerytalne współfinansowane przez pracodawców, związki i pracowników, to może być to bardzo ważny argument, aby trzymać w ryzach presję płacową - dodaje Jacek Męcina.

Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~walwentyna
My tez czekamy na realizację obietnic wyborczych. Obniżka wieku emerytalnego miała być w 2016 i nagle wszystko uleciało w kosmos. Przewiduje się, że może w 2017 itd. Ręce opadają. Roczniki 1955, 1956 dostały po nosie- dano im obietnice wyborczą u progu ich przejścia na emeryturę i na tym się skończyło. Udawane martwienie się o wysokość My tez czekamy na realizację obietnic wyborczych. Obniżka wieku emerytalnego miała być w 2016 i nagle wszystko uleciało w kosmos. Przewiduje się, że może w 2017 itd. Ręce opadają. Roczniki 1955, 1956 dostały po nosie- dano im obietnice wyborczą u progu ich przejścia na emeryturę i na tym się skończyło. Udawane martwienie się o wysokość naszych emerytur jest totalna obłudą. Proszę spojrzeć na dotychczasowych emerytów, myślałby kto, ze wysokość ich emerytur powala z nóg - i jakoś nikt nie martwi się jak oni mają przeżyć każdy kolejny miesiąc. Ta obecna przesadna troska o kolejnych emerytur ma na celu tylko odwleczenie wszystkiego w czasie. A emerytury i tak nie będą godne choćby człowiek pracował do lat 80. Nie robi się nic w tym kierunku oprócz wydłużania wieku emerytalnego.

Powiązane: Rząd majstruje przy emeryturach

Ważne linki