Polacy duszą się w chińskim smogu [Tam mieszkam]

Wyglądając wieżowca

Jak wygląda codzienne życie Europejczyka w miejscach, gdzie niebo tak często jest zasnute smogiem? Większość Polaków, z którymi rozmawialiśmy, przyznaje, że najgorsze są jesień i zima, gdy temperatura spada, a rośnie zużycie węgla. Smog potrafi jednak pokrzyżować plany bez względu na porę roku, dlatego mieszkający w największych miastach Chin obcokrajowcy poziom zanieczyszczenia powietrza kontrolują każdego dnia.

– Sprawdzam codziennie rano – mówi mieszkająca od dwóch lat w Pekinie Ewa Berus. – Jest to pewien nawyk, jak i również stały temat rozmów. Od tego uzależniamy ze znajomymi swoje plany oraz temu podporządkowujemy swój sposób spędzania czasu wolnego. Zanieczyszczenie powietrza narzuca pewien rygor i wymusza ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu. Gdy za oknem jest szaro od smogu, nie wyjdę na spacer czy rolki, tylko zostanę w oczyszczonym pomieszczeniu. Gdy natomiast trafia się słoneczny dzień, rzucę wszystko, żeby tylko pobyć trochę na świeżym powietrzu.

"Filtr powietrza w pokoju. Po lewej stary filtr (używałam go ok. 2 miesiące, ale nie codziennie), po prawej nowy", fot. Ewa Berus
"Filtr powietrza w pokoju. Po lewej stary filtr (używałam go ok. 2 miesiące, ale nie codziennie), po prawej nowy", fot. Ewa Berus

Autorskiej metody kontrolowania jakości powietrza próbuje Antoni Radziwiłł: – Codziennie rano wyglądam przez okno, patrząc na wieżowiec, który znajduje się mniej więcej 60-100 metrów od mojego mieszkania. Jeżeli widzę tylko kontur tego budynku lub w ogóle nie jest on widoczny, wtedy zakładam maskę z filtrem. Jeżeli go dobrze widzę, nie nakładam maski. To jest moja złota zasada, którą stosuję już od bardzo dawna – przyznaje.

Potwierdza też to, co słyszymy od innych - większość mieszkańców Pekinu, szczególnie obcokrajowców, na bieżąco monitoruje aplikacje mobilne informujące o stanie zanieczyszczenia powietrza w poszczególnych częściach miasta. Taką możliwość wprowadzono dopiero kilka lat temu za sprawą rosnącego niezadowolenia mieszkańców największych miast.

Kliknij w obrazek, by sprawdzić aktualny poziom zanieczyszczenia w Pekinie

(aqicn.org)

 – Dzień zaczynam od sprawdzenia w aplikacji w telefonie poziomu zanieczyszczenia – mówi Alexandra Ćwiek. W ten sam sposób postępuje mieszkający z rodziną w Wuhan Karol Kubiak, który dodaje: – Skupiam się tylko na najmniejszych cząsteczkach smogu o wielkości 2,5 mikrometra.

Cząstki PM2,5

Pył PM2,5 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra, które mogą docierać do górnych dróg oddechowych, płuc oraz przenikać do krwi. Docelowa wartość średnioroczna dla pyłu PM2,5 wynosi 25 µg/m3.

Źródło: Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie

Gdy ich stężenie przekracza normę, odradza się przebywania na zewnątrz, nie mówiąc już o spacerach czy uprawianiu sportu. Wielu obcokrajowców zna tę regułę. – Jeśli poziom zanieczyszczenia PM2,5 wzrasta powyżej 250, staram się nie wychodzić z domu. Ograniczam aktywność na zewnątrz do minimum - wychodzę tylko, żeby zjeść lub zrobić niezbędne zakupy – mówi Alexandra Ćwiek.

Gdy zanieczyszczenie przekracza krytyczny poziom, Aleksandra Smoleń nie spędza czasu na zewnątrz, poza koniecznymi przejazdami do i z pracy. – Nie uprawiam wtedy sportu na zewnątrz, bieganie odpada, pozostają ćwiczenia na siłowni z filtrami powietrza.

O filtrach powietrza jako nieodzownym elemencie wyposażenia lokali słyszymy jeszcze wiele razy. – Jeden z pierwszych zakupów do apartamentu w Chinach to oczyszczacz powietrza pracujący 24 godziny na dobę. Dzięki temu urządzeniu jakość powietrza w apartamencie jest znacząco lepsza niż powietrze na zewnątrz budynku – mówi Karol Kubiak.

Nie brakuje osób, które za główną metodę prywatnej walki ze smogiem uznają niewchodzenie mu w drogę. – W Chinach z bardzo wielu miejsc można zamówić jedzenie na telefon, więc na szczęście, jeśli nie wychodzę z akademika przez cały dzień, to jestem w stanie normalnie jeść i uczyć się – opowiada Emilia Kornatowska. Pracująca do przyszłego roku w Pekinie Monika Łukasiewicz może liczyć na wyrozumiałość ze strony pracodawcy: – Przy wysokim zanieczyszczeniu mam prawo odmówić przyjścia do pracy. Nie jest to zapisane w kontrakcie, ale nikt nie może wymagać, abym pojawiła się w pracy w tych okolicznościach.

Niebo nad Chinami we wszystkie dni 2014 roku
Niebo nad Chinami we wszystkie dni 2014 roku (fot. Zou Yi / )

Ci, którzy mają mniej szczęścia, są zmuszeni pojawiać się na zewnątrz. Wielu Europejczyków przyzwyczaiło się już do zakładania na czas wyjścia maseczek. – Jeżeli zanieczyszczenie jest większe niż 250-300, zmuszona jestem do noszenia maseczek z filtrami – mówi Aleksandra Smoleń. – Maska pojawia się w kieszeni lub plecaku jako podstawowy artykuł, obok chusteczek i telefonu – dodaje Monika Łukasiewicz. Jej znajomi przyznają jednak, że zakrywanie twarzy maską nie tylko nie jest przyjemne, ale też nie przynosi ulgi - poci się twarz, a oddychanie jest równie ciężkie, co bez maski.

Wszyscy oni jednak zgodnie przyznają, że przebywanie na zewnątrz bez osłony dróg oddechowych przynosi daleko gorsze skutki. – Jeśli w "zły dzień", wychodząc z domu, nie założę maseczki, wiem, że po południu będę miała męczący suchy kaszel oraz ból głowy – mówi Ewa Berus. – Jeżeli stężenie szkodliwych substancji jest powyżej 300-400, mam bóle głowy i w ogóle jestem zmęczony. Smog nie jest przyjemny dla organizmu, to pewne – dodaje Antoni Radziwiłł.

Konsekwencje wdychania smogu mają też długofalowe skutki: – Zauważyłam, że zimą, gdy zanieczyszczenie jest najwyższe, zwykłe przeziębienie przeciąga się w nieskończoność. Zanieczyszczenie w powietrzu musi wpływać na czas rekonwalescencji – ocenia Aleksandra Smoleń. – Ja już niestety poczułam skutki. Spędziłam jeden wieczór w życiu na dworze przy bardzo wysokim zanieczyszczeniu powietrza, bez maski. Po kilku godzinach czułam dosłownie jakbym miała piasek w płucach – opowiada Emilia Kornatowska. Zwraca jednak uwagę, że problemem są nie tylko dolegliwości fizyczne. – Smog wpływa też na stan psychiczny. Gdy na dworze jest szaro, a czasem żółtawo i nie można iść na spacer, człowiek po prostu wpada w zły nastrój i tylko czeka na ładniejszy, słoneczny dzień.

Antoni Radziwiłł podkreśla jeszcze inny aspekt przebywania na dworze w dni największego zanieczyszczenia powietrza: – Smog z pewnością jest problemem dla kierowców. Mgła powoduje większe korki na ulicach. W czasie dni, kiedy parametry wskazują wysoką zawartość zanieczyszczenia powietrza, mgła jest spora, a widoczność fatalna, co grozi licznymi wypadkami.

Chińczykom "nic nie będzie"?

To, co jest problemem dla obcokrajowców, niekoniecznie stanowi problem dla samych Chińczyków. Pytani przez nas o różnice w podejściu Polacy podzielili się na dwa obozy. Pierwsi uważają, że smogiem przejmują się głównie obcokrajowcy. – Niemal wszyscy obcokrajowcy, których znam, mają w domach i biurach filtry powietrza, włączone praktycznie bez przerwy – mówi Ewa Berus. – Kiedy zanieczyszczenie jest szczególnie wysokie, dzieci obcokrajowców spędzają całe tygodnie w apartamentach, nie wychodząc w ogóle z budynku – uzupełnia Karol Kubiak.

Aleksandra Smoleń zwraca przy tym uwagę na mieszkających w Chinach Amerykanów: – Zauważyłam, że są superostrożni i zabezpieczają się maseczkami. Ambasada USA w Pekinie od dawna ma swoją własną stację badającą stan zanieczyszczenia powietrza i to oni jako pierwsi zaczęli informować przebywających w Pekinie Amerykanów i ekspatów o poziomach zanieczyszczeń. Do dziś wskaźniki z Ambasady USA są uważane za najbardziej wiarygodne. Często wyraźnie różnią się od podawanych przez Chiny.

(Fot. Jacek Kłos)

– Oczywiście, zdarzają się nieliczne wyjątki (tak jak i zdarza się widzieć obcokrajowca palącego papierosa za papierosem przy zanieczyszczeniu powyżej 500), jednak z reguły obywatele Chin zdają się nie dostrzegać problemu – dodaje Berus. – Przy powietrzu szarym od dymu nadal widać studentów uprawiających jogging czy też grających w koszykówkę lub piłkę nożną. Widać również rodziców z małymi dziećmi, idących na spacer lub stojących w korku na skuterze i wdychających spaliny. Za każdym razem gdy przejeżdżam koło szkół w porze lunchu, widzę dzieci biegające (bez maseczek) po boisku.

– Ignorancja w tym zakresie jest ogromna, a najczęstszą odpowiedzią na pytanie, czy nie obawiają się negatywnych skutków zdrowotnych, jest wzruszenie ramionami i zakłopotany uśmiech. Nieraz, po spytaniu znajomego Chińczyka o to, czy nie boi się problemów zdrowotnych związanych z zanieczyszczeniem powietrza, słyszałam odpowiedź: "Nie, ja się tu wychowałem, nic mi nie będzie" – mówi.

Drudzy jednak sądzą, że tak Chińczycy, jak i obcokrajowcy, postępują różnie. – Bez względu na narodowość, niektórzy traktują to bardzo poważnie i noszą maski kiedy poziom pyłu PM2,5 przekracza określone normy, a innym nie sprawia to żadnej różnicy – mówi Błażej Wenderlich. – Powiedziałbym, że 95% spotkanych na ulicy obcokrajowców nosi maskę z filtrem, ale nie posunąłbym się do pochopnych wniosków, czy cudzoziemiec traktuje zagrożenie smogiem bardziej niż mieszkaniec Pekinu – dodaje. – W ubiegłym roku wielu obcokrajowców zdecydowało się na opuszczenie Chin ze względu na problem z zanieczyszczeniem powietrza. Aczkolwiek duży procent rodzin decyduje się na pozostanie w Chinach z małymi dziećmi – mówi Monika Łukasiewicz.

– Wydaje mi się, że sezonowi pracownicy czy osoby z mniejszych miejscowości, które przyjeżdżają do Pekinu w celach zarobkowych, być może jak ja w pierwszych latach mieszkania w Chinach, nie przywiązują wagi do smogu, w ogóle się tym nie interesując – mówi Antoni Radziwiłł.

– Część społeczeństwa uważa, że zanieczyszczenie powietrza i związane z nim szkodliwe oddziaływanie na zdrowie nie jest groźne dla osób urodzonych w Chinach. Sądzą, że ich system jest odporny na zanieczyszczenie i chemikalia zawarte w powietrzu. Jest także grupa społeczeństwa, która żyje nieświadomie i nie potrafi odróżnić, kiedy jest wysokie zanieczyszczenie, a kiedy mglista pogoda. Oczywiście jest również część społeczeństwa, niestety najmniej liczna, która dba też o swoje zwierzaki i inwestują w maski dla psów – opowiada Łukasiewicz.

Tak Chińczycy rozganiają smog. Czytaj dalej »

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~vuvjvu

hefei jest oddalone od shanghaji 470 km...fajne mi 'nie daleko' !

! Odpowiedz
2 1 ~dr2eko

dodam że w chinach praktycznie nie ma diesli osobowych a większość skuterów których jest mnóstwo to elektryczne ; dodam też że ten smog jest poza pekinem i gównie wywołują go burze piaskowe z pustyń

! Odpowiedz
1 1 ~NY

Trzeba byc idiota aby tam mieszkac ,ten syf wykonczy polowe chinskiej populacji ,ale prawdopodobnie komunistycznemu rzadowi o to wlasnie chodzi.Zdziwienie duze ,ze ludzie np.z polski truja sie na wlasne zyczenie.

! Odpowiedz
2 7 ~PolakPatryjota

Ale to wszystko przez to że oni palą złym chińskim węglem! Co innego jakby palili naszym polskim, nasz polski węgiel to najzdrowsze na świecie źródło energii, bo przecież węgiel dany nam od boga nie może być szkodliwy i my Polacy będziem palić naszym polskim super eko węglem po wsze czasy, tak nam dopomóż Bóg! !! A te wszystkie szatańskie wymysły w stylu wiatraków czy ogniw słonecznych to wymysł szatana aby zniszczyć naszą polską niezależność energetyczną!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 ~spostrzegawczy

Ciekawe jaka będzie śmiertelność wskutek niedogrzanych mieszkań. Zapewne kolejki w szpitalach będą gigantyczne. No chyba , że zarobki poszybuja do góry , albo będzie panstwowa dotacja do gazu.

! Odpowiedz
4 8 ~endi

Wszystko jest dobrze pomyślane , Chiny z powodu polityki jednego dziecka zmierzą się z kryzysem demograficznym - nie będzie miał kto pracować na armię emerytów , więc władzy zależy na tym aby smog zmniejszył liczbę przyszłych emerytów ...

! Odpowiedz
2 5 ~pyry

Nieaktualne. Chiny już odeszły od polityki jednego dziecka.

! Odpowiedz
1 4 ~anonim

Tyle że w Chinach nie ma państwowych emerytur, bo przy takiej liczbie ludności system by tego nie dźwignął. I dlatego Chiny są tak konkurencyjne cenowo, że za minimalną Polską pensję można się tam spokojnie utrzymać i to w przyzwoitych warunkach.
A swoją drogą to u nas chyba się tak liczbę emerytów zmniejsza ograniczając dostęp do lekarzy :P

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 ~kol odpowiada ~anonim

Nie ma tam emerytur i dlatego jest duży nacisk na posiadanie dzieci, aby mogły później utrzymać swojego rodzica.
Tak jest wszędzie oprócz Europy.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,9% VII 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil