Przed kilkoma dniami InPost rozpoczął pilotażowe wdrożenie płatności odroczonych. Usługa dostępna jest na razie dla kilku e-sklepów. Sposób wnioskowania o odłożenie uregulowania rachunku zainteresował Komisję Nadzoru Finansowego.


Do końca roku z usługi InPost Pay korzystać ma 6 mln użytkowników i 1 tys. sklepów online. Takie prognozy przedstawił przed kilkoma dniami Szymon Wałach, wiceprezes spółki będącej operatorem sieci Paczkomatów. Jedną z funkcji dostępnych pod szyldem InPost Pay mają być płatności odroczone, tzw. BNPL (buy now, pay later).
Płatności odroczone od kilku lat funkcjonują już na polskim rynku. Główną zachętą dla klientów wybierających taki sposób zapłaty jest opcja przesunięcia w czasie rozrachunku. Czasem towarzyszy jej możliwość podzielenia transakcji na kilka części, bez dodatkowych kosztów. W przypadku InPost Pay mechanizm to „klasyczny” BNPL – płatnik ma możliwość odroczenia płatności o 30 dni. Na razie opcja jest dostępna w sklepach Ochnik, Ryłko i Militaria.pl.
Jak donosi serwis cashless.pl, sposób działania płatności odroczonych InPostu wzbudził zainteresowanie Komisji Nadzoru Finansowego. Podczas wnioskowania o odłożenie zapłaty nie przeprowadza się weryfikacji w bazie BIK. Może to otwierać drogę do przekredytowania klientów. Operator zdecydował się na ominięcie ustawy o kredycie konsumenckim i nie raportuje zobowiązania do biura.
Z komentarza udzielonego przez rzecznika nadzoru finansowego wynika, że KNF prowadzi działania wyjaśniające. Usługa płatności odroczonych dostarczana jest we współpracy z Aion Bankiem, a ten posiada licencję wydaną w Belgii, gdzie możliwości działania polskiego organu nadzoru są ograniczone.
MK


































































