REKLAMA
Mistrz inwestowania! Rywalizacja w Wakacjach na Giełdzie

Pensja wyższa niż w Ameryce

2008-10-23 16:00
publikacja
2008-10-23 16:00
Menedżerowie instytucji finansowych w Polsce zatrudnieni w spółkach prywatnych mają wygodną sytuację. Sowite odprawy osłodzą rozstanie z firmą. I pozwolą na negocjowanie warunków z kolejnym bankiem uzupełniającym skład zarządu.

Każdorazowa informacja o odwołaniu członka zarządu instytucji finansowej to dla rynku istotny sygnał – niezależnie od menedżera, którego będzie można zatrudnić, pojawił się właśnie nowy, duży inwestor. Duży, bo dysponujący środkami, na które przeciętny pracownik banku musiałby ciułać przynajmniej przez dwie dekady.

Oczywiście wysokość odpraw jest tajemnicą znaną wyłącznie zainteresowanym, czyli radom nadzorczym zatrudniającym zarządy i odchodzącym menedżerom. Niemniej wiadomo, że odprawy dla menedżerów sięgają kilku milionów złotych – średnio od miliona do siedmiu, z pominięciem Rafała Juszczaka, byłego prezesa PKO BP, którego odprawę – niską jak na bankowe standardy – reguluje ustawa. I nie zmienią się nawet w związku z kryzysem – regulują je bowiem nie umowy o pracę, ale kontrakty podpisywane przez dwie strony, czyli menedżera i radę nadzorczą reprezentującą właściciela instytucji finansowej. Pacta sunt servanta – głosi maksyma prawa rzymskiego. Umowy są więc dotrzymywane, zaś zmieniający pracę członkowie zarządów banków mogą sobie pozwolić na nie byle jakie wakacje. Albo wielomilionowe inwestycje. Zwykle kontrakty zawierają dwie klauzule – pierwszą dotyczącą wysokości odprawy jako krotności miesięcznego wynagrodzenia i drugą – zwykle dotyczącą zakazu pracy dla konkurencji przez pół roku albo rok.

Sprawa wysokości odpraw znów pojawiła się w salonowych dyskusjach top managerów instytucji finansowych. A to w związku z globalną recesją i ostatnimi decyzjami rządów w większości krajów europejskich.

Spojrzenia na odprawy są dwa – pierwsze to symboliczne, poddające w wątpliwość sens wypłacania tak ogromnych kwot szefom instytucji bankowych, zwłaszcza jeśli te nie radzą sobie najlepiej. I drugie – wolnorynkowe. Bo tak naprawdę to właśnie rynek decyduje o wysokościach takich odpraw.

Płacić czy nie

Spójrzmy na sytuację bankowców w Europie – właśnie teraz wysokim odprawom czujnie przyglądają się rządy i nadzory finansowe niemal w całej Unii Europejskiej. Przed tygodniem ministrowie finansów państw członkowskich UE wezwali do ograniczenia nadmiernych zarobków i odpraw dla menedżerów, które ponownie są w centrum krytyki po tarapatach niektórych europejskich banków w wyniku kryzysu finansowego. Mimo widma upadłości banków, ich zmuszonym do odejścia szefom przysługiwały wielomilionowe odprawy wzbudzające oburzenie w mediach. Ministrowie odnotowali debatę publiczną, jaką to wywołało w niektórych krajach zachodniej Europy. Postanowili zainterweniować, zdając sobie sprawę, że w dobie kryzysu finansowego kwestia zarobków i odpraw wypłacanych menedżerom stała się jeszcze bardziej drażliwa. Przyjęta przez ministrów w Luksemburgu deklaracja głosi, że chociaż regulowanie płac i odpraw należy przede wszystkim do udziałowców firm, pracodawców i związków zawodowych, to kraje członkowskie także mają coś do powiedzenia. Zalecenia dotyczą przede wszystkim zwiększenia kontroli akcjonariuszy nad zarobkami menedżerów najwyższego szczebla, przejrzystości tych zarobków oraz ich uzależnienia – w większym stopniu, niż to jest obecnie – od wyników finansowych przedsiębiorstw. Chodzi też o ograniczenie takich dodatków jak akcje. Uznano, że takie gratyfikacje mogą prowadzić do konfliktu interesów, kiedy prezesi decydują np. o fuzjach i przejęciach firm, w których mają udziały. Płace kadry zarządzającej mają odzwierciedlać właściwie i w sposób wyczerpujący wyniki finansowe przedsiębiorstw oraz udział menedżera w sukcesie firmy. To samo ma dotyczyć kontrowersyjnych odpraw, które dostają oni odchodząc ze stanowiska. Obecnie wielomilionowe odszkodowania i premie prezesi banków czy korporacji dostają nawet wtedy, kiedy zostawiają swoją firmę w katastrofalnej kondycji. Wspólna deklaracja mówi, że modele wynagrodzenia powinny brać pod uwagę długoterminową rentowność całego przedsiębiorstwa, nie zaś krótkoterminowe zyski.

Dotychczasową rekomendację Komisji Europejskiej z 2004 r. w tej samej sprawie ministrowie uznali za niewystarczającą. Ich zalecenia też są niewiążące dla krajów członkowskich, ale mają stanowić impuls dla rządów do wprowadzenia różnorodnych środków na poziomie krajowym. Przyjęta deklaracja ma zapewnić spójność ewentualnych podejmowanych działań. Chodzi o to, że ewentualne restrykcje wprowadzane tylko w jednym kraju miałyby ograniczony skutek z uwagi na ponadnarodowy charakter działalności wielu firm, zwłaszcza w sektorze bankowym. Ponadto brak współpracy grozi ucieczką menedżerów do krajów, gdzie takich ograniczeń nie ma.

Przypomnijmy, że w pierwszej połowie października we Francji i w Belgii wielkie oburzenie wywołała odprawa w wysokości 3,7 mln euro dla szefa francusko-belgijskiego banku Dexia, który uniknął upadku tylko dzięki szybkiemu dokapitalizowaniu przez rządy w Paryżu i Brukseli w wysokości 6,4 mld euro. Po fali krytyki w mediach, francuska minister finansów Christine Lagarde osobiście wymogła na Axelu Millerze zrzeczenie się odprawy, uzależniając od tego zastrzyk gotówki dla upadającego banku. Warto zauważyć, że podobnie duże odprawy dostają i dostawali menedżerowie upadających i upadłych już banków w USA i Wielkiej Brytanii.

Menedżer bez ochrony

Choć szefowie instytucji finansowych w Polsce – podobnie jak ich koledzy na Zachodzie – nie mogą narzekać na odprawy, warto pamiętać, że nie są pod tym względem chronieni prawnie. Jeśli bank zdecyduje się nie wypłacić odprawy (choć na razie w przypadku banków taka sytuacja w Polsce nie miała miejsca, kilkakrotnie spółki giełdowe sądziły się z byłymi członkami zarządów o milionowe odprawy), menedżer nie jest prawnie chroniony, bowiem według wyroku Sądu Najwyższego „postanowienia umów o pracę dotyczące wynagrodzenia i innych świadczeń związanych z pracą w zakładach pracy sfery publicznej mogą być przez pryzmat zasad współżycia społecznego ocenione jako nieważne, gdy przekraczają granice godziwości”. Co więcej – odprawy nie są zgodnie z polskim prawem wynagrodzeniem, więc na tej płaszczyźnie także nie podlegają ochronie.

Jeśli chodzi o wysokość odpraw polskich menedżerów na tle ich kolegów ze świata, to wypadają oni całkiem dobrze. I tak – pod względem siły nabywczej pensje mają wyższe niż ich koledzy w Stanach Zjednoczonych i większości europejskich krajów. W zestawieniu przygotowanym przez firmę badawczą Hay Group polscy menedżerowie znaleźli się w pierwszej dwudziestce państw, wyprzedzając kraje skandynawskie i Wielką Brytanię. Za wynagrodzeniami idzie oczywiście wysokość odpraw. – Czy nie są to odprawy za wysokie – zapytaliśmy Janusza Grobickiego, specjalistę od spraw banków Centrum im. Adama Smitha.

– W Polsce odprawy są takie, na jakie pozwala rynek – odpowiada i wyjaśnia: – Jeżeli dwie strony godzą się na zapisanie w kontrakcie odprawy w odpowiedniej wysokości, to znaczy dokładnie tyle, że jest odpowiednia i zadowala obie strony. Nie można tu mówić o tym, czy są za wysokie czy za niskie. Są takie, jakie powinny być.

A recesja? Zdaniem Grobickiego w Polsce recesji nie ma, choć dotknęła ona większość europejskich rynków. – W sektorze bankowym mamy nadpłynność – mówi. – Banki osiągają wielomiliardowe zyski, więc ich menedżerowie również powinni to odczuwać. Wstyd jedynie, że dochody prezesa największego polskiego banku, jakim jest PKO BP są regulowane ustawą kominową, a przez to są najniższe w sektorze. Być może po sprywatyzowaniu banku sytuacja się zmieni na normalną.

PAWEŁ PIETKUN
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Szwedzi kupią w Warszawie kolejny wieżowiec od Ghelamco. Transakcja warta ponad 1,1 mld zł
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~HOlz
Nic na to nie poradzimy, to jest taki zamknięty krąg, w którym siedzi pewna grupa osób zmieniająca sie ze stanowiska na stanowisko, tak to mniej więcej wygląda.
W ogóle nie rozumiem czemu ludzie bawią sie w inwestowanie w fundusze inwestycyjne,
przecież między innymi tym się te mendy karmią.
~GazetaSkokowa
ej....komuchy ze sKOKów i ich sympatycy nie podskakujcie:-). Nic wam do zarobków menedżerów prywatnych przecież banków, jeśli ich właściciele chcą płacić to płacą:). Typowa, polaczkowata zawiść!(
~ja
Nie, to Ty sie dajesz 500 razy bardziej wyfrajerzyć
~jan
To jest zwykły bandytyzm !!!
~smutny
rece opadaja...
jak to w ogole jest mozliwe, ze jakis gosc zarabia nawet nie 5 ale 500 razy wiecej niz inny.. czy on jest 500 razy madrzejszy ?? patrzac na prezesow, to czesto jesli chodzi o inteligencje to jest wrecz w druga strone.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki