Wszystko wskazuje na to, że bankructwo Grecji jest kwestią czasu. Co to oznacza dla polskiej gospodarki?
- Całe szczęście w polskim systemie finansowym nie ma greckich dłużnych papierów wartościowych, Polska nie odczuje zatem bezpośrednich skutków niewypłacalności Grecji. Może to nas jednak dotknąć pośrednio, przyniesie bowiem straty dla banków - posiadaczy greckich obligacji. Prywatne instytucje finansowe, które nie będą w stanie pokryć strat, albo upadną, albo zostaną dokapitalizowane przez poszczególne państwa, co pogorszy ich sytuację makroekonomiczną. Osłabienie koniunktury gospodarczej w Europie, w tym u naszych głównych partnerów handlowych, np. Niemiec, może z kolei wywołać spadek naszego eksportu.
Moim zdaniem sytuacja związana z niewypłacalnością Grecji będzie najprawdopodobniej analogiczna do tej, z którą mieliśmy do czynienia w 2009 roku, w czasie kryzysu na światowych rynkach finansowych. Zarówno wówczas, jak i teraz wiele zależy od płynnego kursu walutowego, który jako „automatyczny stabilizator”, pozwala szybko dostosować się gospodarce do niekorzystnej sytuacji oraz złagodzić jej negatywne skutki dla eksporterów.
Polski odcinek rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk, który miał być ukończony w 2016 roku, nie powstanie. Dlaczego?
- Rurociąg Odessa-Brody-Płock-Gdańsk ma być elementem Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej EAKTR, który zapewni dostawy ropy naftowej z najbardziej perspektywicznego pod względem zasobów energetycznych miejsca na świecie, czyli Morza Kaspijskiego. Beneficjentami projektu będzie nie tylko Ukraina i Polska, ale również inne państwa UE.
Do najważniejszych korzyści związanych z powstaniem EAKTR zaliczamy stworzenie niezależnej i stabilnej trasy transportu ropy naftowej do Polski. Równie ważnym aspektem projektu jest integracja systemów przesyłowych Polski i Ukrainy z europejskimi rurociągami oraz polepszenie więzi ekonomicznych pomiędzy państwami-uczestnikami tego przedsięwzięcia. Realizacja inwestycji ma silne wsparcie Komisji Europejskiej i przyczyni się do otwarcia nowego, alternatywnego dla dostaw rosyjskich, źródła importu ropy naftowej do naszego kraju, co jest zgodne z Polityką energetyczną Polski do 2030 roku.
Polska posiada duże zasoby energii geotermalnej. Obecnie działa tylko 16 zakładów wydobywających wody geotermalne wykorzystywane do celów grzewczych, leczniczych i rekreacyjnych. We wrześniu bieżącego roku podpisał pan memorandum o współpracy w sektorze energetyki odnawialnej pomiędzy Polską i Islandią, która przoduje w zużyciu ciepła geotermalnego na mieszkańca. Jakie są realne perspektywy większego wykorzystania energii odnawialnej w naszym kraju?
- Rzeczywiście, Polska ma spory i jak dotąd nie do końca wykorzystany potencjał w dziedzinie geotermii. Tymczasem korzystne warunki hydrogeologiczne naszego kraju stwarzają duże możliwości użycia tych wód do celów energetycznych. Do tej pory wykorzystywaliśmy energię geotermalną głównie do celów grzewczych, m.in. w siedmiu pracujących ciepłowniach geotermalnych. Natomiast zastosowanie geotermii w produkcji energii elektrycznej to zupełna nowość w Polsce. Stąd pomysł współpracy z Islandią, światowym liderem w dziedzinie odnawialnych źródeł energii tzw. OZE.
Zasadnicze obszary naszych kontaktów będą dotyczyć przede wszystkim najnowszych technologii wykorzystania wód geotermalnych, m.in.: w ciepłownictwie, ogrodnictwie szklarniowym, suszarnictwie, rekreacji i balneoterapii.
Na owocną współpracę z Islandią liczą polscy przedsiębiorcy. Wymiana doświadczeń, umiejętności i nowoczesnych technologii stosowanych na tej wulkanicznej wyspie pozwolą im bowiem na optymalne projektowanie inwestycji, a następnie jej długofalowe efektywne prowadzenie.
Jest pan laureatem Nagrody Specjalnej za zasługi w rozpowszechnianiu i popularyzacji systemów zarządzania jakością, w tym przeciwdziałaniu zagrożeniom korupcyjnym, przyznanej przez Komitet Polskiej Nagrody Jakości. W resorcie gospodarki, kierowanym przez pana, został wdrożony system zarządzania jakością zgodny z normą ISO 9001, a także system przeciwdziałania zagrożeniom korupcyjnym opracowany przez Polskie Centrum Badań i Certyfikacji oraz Krajową Izbę Gospodarczą. Jakie zmiany zaszły w resorcie po wprowadzeniu tych systemów? Co dało w praktyce ich wprowadzenie?
- Wprowadzenie systemu zarządzania jakością w Ministerstwie Gospodarki zdecydowanie uporządkowało nasz sposób pracy. Pierwszym krokiem było rozpoznanie, nazwanie i opisanie procesów - działań, które mają charakter systematyczny i ciągły. Poprzez zdefiniowanie ich celów, wymagań prawnych oraz zakresów odpowiedzialności i uprawnień opisaliśmy standardy oraz mechanizmy korygujące i zapobiegawcze w przypadku pojawienia się błędów.
![]() | Co się dzieje ze strefą euro? |
Mechanizmy kontrolne i monitorujące, takie jak audyty wewnętrzne i zewnętrzne oraz coroczne badania zadowolenia klientów stanowią podstawę naszego rozwoju, doskonalenia świadczonych usług i spełnienia oczekiwań obywateli w kontaktach z MG.
Przeciwdziałamy także korupcji. W tym celu namierzyliśmy zagrożenia, które mogą wystąpić w ministerstwie oraz wprowadziliśmy mechanizmy postępowania w przypadku stwierdzenia lub podejrzenia patologicznych zachowań w administracji. Wpłynęło to na wzrost świadomości pracowników na temat zagrożeń korupcyjnych jakie występują w ich miejscu pracy. W Ministerstwie Gospodarki pracuje też doradca etyczny, z którym mogą kontaktować się zarówno pracownicy Ministerstwa, jak i wszyscy obywatele. Mają oni możliwość przesyłania informacji dotyczących zdarzeń o charakterze korupcyjnym na adres: doradca.etyczny@mg.gov.pl.
W tym roku nawiązaliśmy również współpracę z Fundacją im. Stefana Batorego, która oceni jakość i skuteczność wdrożonych w Ministerstwie zabezpieczeń antykorupcyjnych. Trzymając się wyznaczonych norm oraz przeciwdziałając niewłaściwym zachowaniom, pracujemy zatem coraz sprawniej, z korzyścią dla obywateli i administracji państwowej.
Rozmawiała Ewa Ploplis-Olczak
Foto: Ministerstwo Gospodarki
































































