Lata mijają, a akcje GetBacku nadal w nicości

Adam Torchała2020-04-17 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-04-17 06:00

Dwa lata temu miało miejsce ostatnie notowanie akcji GetBacku. Choć spółka formalnie pozostaje giełdową, akcjonariusze wciąż nie mogą rozliczyć choćby straty na inwestycji.

16 kwietnia 2018 roku zapisał się w giełdowej historii nie tyle z powodu 27. urodzin warszawskiej GPW, co z powodu wybuchu jednej z największych afer w historii tegoż rynku. Wspominanego dnia nastąpił szereg wydarzeń, po której GPW nie była już tym samym rynkiem. Najpierw GetBack poinformował o prowadzeniu rozmów z PKO BP i Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie wsparcia finansowego. Następnie informacje te zostały zdementowane przez bank i fundusz. Dzień później GPW zawiesiła handel akcjami i obligacjami spółki windykacyjnej. Dziś przypada druga rocznica tego wydarzenia.

Przez te dwa lata zrobiono wiele i niewiele. Z jednej strony każde następne przepisy brały pod uwagę aferę GetBack, ograniczono m.in. swobodną sprzedaż obligacji, na której urósł GetBack, piętnowano niewłaściwą dystrybucję, pojawiły się zatrzymania winnych, a Komisja Nadzoru Finansowego „odstrzeliwała” kolejne Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, które nie popisały się w nadzorowaniu funduszy wierzytelności zarządzanych przez spółkę. W marcu tego roku ruszyło postępowanie administracyjne KNF-u wobec zarządu i rady nadzorczej GetBack. UOKiK nakazał Idea Bankowi wypłaty poszkodowanym. Pojawił się także raport Najwyższej Izby Kontroli, która wskazywała obszary warte poprawy w związku z dopuszczeniem do rozrostu afery. Zdaniem NIK-u instytucje państwowe nie zrobiły wystarczająco wiele, by zapobiec aferze.

Obligatariusze wciąż czują się jednak rozczarowani. Od wybuchu afery minęły dwa lata, a wciąż wiele obszarów pozostaje bez wiążących decyzji i wyroków. Choć w aferze GetBack można doszukiwać się inwestorskich błędów i niedopatrzeń, nie zmienia to jednak faktu, że de facto wiele osób oszukano w dwojaki sposób. Z jednej strony za sprawą agresywnych sprzedawców obligacji, z drugiej zaś przez spółkę, której raporty odbiegały od rzeczywistego stanu, co przyznawał później sam KNF. Rekompensata w postaci zatwierdzonego układu to niewielkie pocieszenie, większość kapitału bowiem przepadła. Nie dziwi zatem, że wchodzą oni na drogę sądową (pierwszy, historyczny wyrok zapadł dopiero przed miesiącem, to jednak ledwie czubek góry lodowej), walcząc o swoje pieniądze i wywierają presję na państwowe instytucje, by sprawę afery jak najszybciej doprowadzić do finalizacji.

Akcjonariusze na uboczu

Od początku na zupełnym poboczu pozostawała jednak kwestia akcjonariuszy. Oni także zainwestowali w GetBack, wprawdzie nie pożyczając spółce pieniądze, ale wierząc w jej model biznesowy i sprawozdania finansowe. Te jak wiemy okazały się kłamstwem, a plotki o problemach GetBacku zaowocowały gwałtownymi spadkami cen akcji jeszcze przed właściwym wybuchem afery. Kto jednak nie sprzedał zawczasu, teraz ma ogromny problem. Gdy afera wybuchła, akcje zostały momentalnie zawieszone i do dziś nie można ich sprzedać w rynkowej transakcji.

Kliknij, by przejść do notowań / Bankier.pl

Dlaczego to takie ważne? Choćby po to, aby rozliczyć stratę. Jeżeli ktoś kupił akcje GetBacku na debiucie po 18,5 zł, dziś ma je na rachunku po 3,75 zł. W morzu negatywów jedyny pożytek z tej inwestycji to możliwość rozliczenia straty na swoim rachunku. Zyski z inwestycji na giełdzie obłożone są podatkiem 19 proc., jeżeli jednak gdzieś mieliśmy stratę, możemy ją w ciągu pięciu lat rozliczyć obniżając podatek z innych giełdowych inwestycji.

By na rachunku pojawiła się strata potrzebna jest jednak sprzedaż. Tego zaś zrobić nie można, akcje pozostają bowiem od dwóch lat w zawieszeniu. I owszem, można mówić o kwestii walczenia o swoje prawa w sądzie, nim jednak ten długi proces znajdzie szczęśliwy finał, wielu inwestorów chciałoby po prostu móc pozbyć się akcji i z tej perspektywy walczyć o swoje prawa. Samo zaksięgowanie straty mogłoby zresztą stanowić istotne ułatwienie w tej walce (silniejszy dowód poniesionej krzywdy).

Wyniki się pojawiły, ale...

W tym ostatnim kontekście warto dodać, że owo 3,75 zł nie ma nic wspólnego z obecną wartością akcji. GetBack zawieszono na samym początku afery, gdy nie było wiadomo jaka jest jej skala. Przez kolejne miesiące wypłynęły jednak fakty, które pokazywały, jakiego szwindla dopuścili się Konrad K. i jego zarząd. Początkowa argumentacja o zawieszeniu z powodu braku realnych danych finansowych miała nawet sens, stare sprawozdania GetBacku można było wtedy co najwyżej pokazywać w giełdowych case-study, a nie bazować na nich przy inwestycyjnych decyzjach. Teraz sytuacja jest jednak nieco inna, akcje wciąż jednak trwają w zawieszeniu.

Spółka przede wszystkim podjęła się korekt w raportach, które zaowocowały wielomiliardowymi odpisami. Choć początkowo był problem z audytorem, także i tę kwestię rozwiązano znajdując nową firmę sprawdzającą wyniki i raportowi za 2018 rok towarzyszy ocena nowego audytora. I oczywiście obecnie raporty okresowe wciąż nie spływają tak jak powinny i w kwestii transparentności sytuacji finansowej spółki jest wiele luk. Jednak w przypadku innych spółek, które nie publikują raportów, stosowane są czasowe zawieszenia, odświeżane po każdym sezonie, po którym nie pojawił się raport. GetBack pozostaje jednak zawieszony tak jakby z urzędu.

/ fot. Katarzyna Waś-Smarczewska / Bankier.pl

Istotna jest także kwestia zatwierdzonego układu. O ile zarząd zawsze może obiecywać wiele, to jednak GetBack przeszedł przez sądową drogę zatwierdzania układu z wierzycielami. Ten zaś musiał bazować na realnym biznesplanie na przyszłość. Spółka zaczęła także publikować miesięczne raporty z odzysków i przygotowuje się do pierwszych wypłat na rzecz wierzycieli. Na tej podstawie na pewno można bardziej racjonalnie wycenić GetBack, niż 3,75 zł sprzed dwóch lat, które bazowało na zafałszowanym obrazie ze starych sprawozdań.

Decyzja nie jest łatwa

Niestety sprawa akcjonariuszy wydaje się wyrzucona na zupełne pobocze afery. Skalę marginalizacji tej kwestii świetnie oddaje raport Najwyższej Izby Kontroli, gdzie słowo "akcjonariusz" (i jego odmiany) na 172 stronach raportu pada ledwie 3 razy, z czego tylko raz w kontekście poszkodowanych. A przecież i oni zostali oszukani, podejmując decyzje inwestycyjne bazowali bowiem na nieprawdziwych danych, teraz zaś nie mogą nawet rozliczyć z tego tytułu straty.

Sama decyzja jest jednak trudna. Afera GetBack odbiła się silnym echem w mainstreamie i stanowi poważną rysę na wizerunku polskiego rynku kapitałowego. Do spółki podchodzi się zatem na rynku trochę jak do tykającej bomby, co pokazały choćby problemy GetBacku ze znalezieniem audytora. 

 GetBack także wciąż nie powrócił do normalnego trybu raportowania, co stanowi obecnie koronny argument zwolenników zawieszenia akcji. To istotna przesłanka, której nie należy lekceważyć, warto jednak dodać, że istnieje również szereg przesłanek, by unormować nieco kwestię zawieszenia, a być może nawet przywrócić notowania. Oczywiście po ewentualnym odblokowaniu papierom będzie towarzyszyła ogromna niepewność, ta jednak nie przeszkadza przy notowaniu innych "trudnych" spółek.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (12)

dodaj komentarz
adamleszcz
Bóg pomaga danej władzy tak długo dopóki się na niej nie pozna.

K-wirus to także reakcja karmiczna, pełna rozmachu Boska kara, za GetBack i Idea Bank.
Zamietli pod dywan złodziejstwo, dokonane pod okiem władz GetBack i Banku na 2,5 mld złotych, z 9.500 ludźmi całkowicie utopionymi, poszkodowanymi, jedynie
Bóg pomaga danej władzy tak długo dopóki się na niej nie pozna.

K-wirus to także reakcja karmiczna, pełna rozmachu Boska kara, za GetBack i Idea Bank.
Zamietli pod dywan złodziejstwo, dokonane pod okiem władz GetBack i Banku na 2,5 mld złotych, z 9.500 ludźmi całkowicie utopionymi, poszkodowanymi, jedynie omamionymi rządowymi deklaracjami, jak przy każdej aferze…

Rządzący nie chcieli w swej bucie pochylić się na krzywdą 9.500 ludzi, to ich karki teraz zostały całkowicie przygięte, i muszą pochylać się nad cierpieniem milionów, nie chcieli wspomóc okradzionych na ponad 2 mld złotych, muszą chciwcy wydać ponad 200 mld złotych.

Bezduszne społeczeństwo nie współczuło poszkodowanym, wręcz szydziło, nawet hejtowało, teraz sami poczuli strach, i mogą doznać jak to jest, jak tracisz z dnia na dzień, jak się świat zawala, co oznacza życie w niepewności, kiedy teraz stoją w kolejce, po ryż i papier toaletowy, w maseczkach. Mieli podobne święta Wielkanocne jak poszkodowani w aferze w roku 2018.

Słabego zostawili na pastwę losu, to silny los nimi dobrze potrząsł. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Zobaczcie jak afera GetBack w datach jest doskonale skorelowana z k-wirusem. Począwszy od listopada – pierwsze pismo od sygnalisty, pierwsze wzmianki o k-wirus, grudzień potwierdzenie problemów, tu i tu, i dalszy rozwój, spadki notowań, wzrosty zachorowań, w kwietniu, gdzie był krach i zawieszenie notowań, a dla k-wirus ma być szczyt zachorowań. Jest po prostu historyczna zbieżność w datach i dynamice obu zjawisk. Klątwa została rzucona. Prosty ruch skrzydłami małego poszkodowanego motyla zrobił huragan boskiego gniewu.

Jedyni złodzieje jakich w życiu spotkałem to bankierzy, i to się nie zmienia.

Jedna złodziejska sitwa, rządowa i banksterska. "Specjaliści" od instytucjonalnego złodziejstwa, zamiatania afer pod dywan. Co najlepiej im w końcu wychodzi to rujnowanie dobrobytu kraju, upadlanie obywateli mandatami, po 500 zł, za wyjazd na myjnię, za maseczki, czy za "zakaz" wstępu do lasu, którym to się rządzą jakby go stworzyli, a to dobro całego narodu, a nie dwóch, czy trzech kuriozalnych bio-dyktatorków a la prosiaczek z Korei Północnej.

„Po niemal dwóch latach od wybuchu afery ludzie, którzy stracili oszczędności, nie są w stanie ich odzyskać. Raport Najwyższej Izby Kontroli jest miażdżący dla władzy i mówi wprost o zaniedbaniach. Pismo sygnalisty wskazuje jasno, że można było przewidzieć bieg zdarzeń. Nie zareagował nikt i nikogo nie pociągnięto do tej pory do odpowiedzialności”.
kozey
To jest dobry benchmark tego co się dzieje nad Wisłą pod tak zwanym dywanikiem, otóż jest nasrane, teraz się rozdeptuje, a jak wsiąknie to here we go again.
mikroprzedsiebiorca
Fajnie napisany artykuł + dla autora. A co do treści, to sprawa pokazuje jak powolnie działa państwo i jej organy. Do tego afera w samym KNFie i niedawno w NIKu, czyli podmiotach, które są od kontrolowania innych pokazuje poziom systemu państwowego. Jak dla mnie rządzący niczym nie różnią się od poprzedników i system Fajnie napisany artykuł + dla autora. A co do treści, to sprawa pokazuje jak powolnie działa państwo i jej organy. Do tego afera w samym KNFie i niedawno w NIKu, czyli podmiotach, które są od kontrolowania innych pokazuje poziom systemu państwowego. Jak dla mnie rządzący niczym nie różnią się od poprzedników i system dalej się stacza.
knf
Debiut i notowania GetBack to czysty kryminał i nie miało to nic wspólnego z ryzykiem inwestycyjnym. To był przekręt od samego początku do końca i prokuratura to wie.

Prokuratura zabezpieczyła (ponoć) ponad 500 mln zł, które mają (ponoć) wrócić do spółki jako środki zdefraudowane z niej. Skoro właściciel
Debiut i notowania GetBack to czysty kryminał i nie miało to nic wspólnego z ryzykiem inwestycyjnym. To był przekręt od samego początku do końca i prokuratura to wie.

Prokuratura zabezpieczyła (ponoć) ponad 500 mln zł, które mają (ponoć) wrócić do spółki jako środki zdefraudowane z niej. Skoro właściciel windykatora, fundusz Abris Capital Partners, tak ja twierdzi jest ofiarą a nie współsprawcą, to niech teraz wykaże odpowiedzialność i dokona wezwania na akcje swojej spółki. Akcjonariusze i tak rozszarpią w procesach sądowych każdą złotówkę zwróconą do GetBack przez prokuraturę. Jeśli Abris ma czyste ręce, niech to udowodni. Pieniądze z fraudów przecież wrócą do ich spółki.

W ten sposób KNF pozbędzie się tego problemu, GPW odetchnie (łącznie z prezesem nagradzającym windykatora) a uczestnicy rynku finansowego zaczną wierzyć w podstawy sprawiedliwości i bezpieczeństwa obrotu na GPW.
januszbizensu
Na jakich danych bazowały ameby, które włożyły w to swoje oszczędności? Data założenia firmy 2012, wejście na giełdę 2017 wielomiliardowa kapitalizacja z powietrza, żadnych fundamentów. Firma windykacyjna a niemal w całości sfinansowana długiem, to wszystko publiczne informacje ale nikt na to nie patrzył.
1zed2
wizjonerem jesteś, szkoda że "wstecznym". I o "gazeli biznesu", firmie roku GPW, perełce audytorów z Deloitte itd. tak nieładnie się wypowiadasz...
januszbizensu odpowiada 1zed2
No dokładnie o to mi chodzi, żadnej własnej analizy, żadnego przemyślenia, łykacie wszystko co wam ktoś ubrany w garniturek albo białą koszulę pod nos podstawi a potem trzeba was ratować z podatków.
tergal
Polska nie jest tutaj osamotniona - pokazuje to przykład wyjątkowo optymistycznej oceny kondycji finansowej Lehman Bros. dokonanej latem 2008 r. przez główne agencje (Standard & Poor’s, Moody’s oraz Fitch), które później przed komisją senacką w Waszyngtonie zgodnie stwierdziły, że ich oceny nie są niczym innym Polska nie jest tutaj osamotniona - pokazuje to przykład wyjątkowo optymistycznej oceny kondycji finansowej Lehman Bros. dokonanej latem 2008 r. przez główne agencje (Standard & Poor’s, Moody’s oraz Fitch), które później przed komisją senacką w Waszyngtonie zgodnie stwierdziły, że ich oceny nie są niczym innym niż ... opinią :)
tergal
Kupowanie akcji notowanych na GPW czy inwestowanie w 'produkty' pochodne mające z nimi cokolwiek wspólnego to głupota. Niemal w każdym dawnym demoludzie istniały takie indywidua jak Kulczyk, Krok-Podgórski-Solorz-Żak, Kołomojskij czy inny Chodorkowskij i to są własnie podwaliny tego bałaganu jaki nastał po upadku Kupowanie akcji notowanych na GPW czy inwestowanie w 'produkty' pochodne mające z nimi cokolwiek wspólnego to głupota. Niemal w każdym dawnym demoludzie istniały takie indywidua jak Kulczyk, Krok-Podgórski-Solorz-Żak, Kołomojskij czy inny Chodorkowskij i to są własnie podwaliny tego bałaganu jaki nastał po upadku poprzedniego sysytemu.

Ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta takie wynalazki jak Petrolinvest SA czy ESPEBEPE :)
db009
nie inwestuje na polskim rynku, ale to co ten art opisuje to jakas komedia. jak to spolki przekladaja sprawozdania finansowe xd? Wolna amerykanka. Jak to spolka SKŁAMAŁA o rozmowach z PKO? Ktos chcial wyjsc na gorce?

Powiązane: Kłopoty GetBacku

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki