Wrzesień A.D. 2025 przyniósł nowe rekordy cen złota i srebra wyrażone w polskiej walucie. O ile szczyt wszech czasów w wykonaniu królewskiego metalu nie dziwi, to już historyczne maksima kursu XAG/PLN mogą być pewną niespodzianką.


W roku 2025 pisanie o nowych rekordach cen złota stało się nudną rutyną. W ujęciu dolarowym notowania „barbarzyńskiego reliktu” biją wszelkie rekordy, w kwietniu nawet poprawiając w ujęciu realnym (czyli po skorygowaniu o inflację) szczyt ze stycznia 1980 roku.
Najnowsza fala wzrostu cen złota ruszyła pod koniec sierpnia, gdy stało się jasne, że Rezerwa Federalna znacząco poluzuje politykę pieniężną. Rynek spodziewa się, że do końca 2026 roku stopa funduszy federalnych spadnie w pobliże 3%. Czyli do takiego poziomu, ile teraz wynosi oficjalna inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych. Perspektywa wyzerowania realnych stóp procentowych w USA w połączeniu z nieokiełznanym wzrostem długu publicznego wywołała wręcz paniczną ucieczkę w kierunku złota i srebra.
ReklamaZobacz także
We wtorek nad ranem za uncję złota płacono już niemal 3 700 dolarów. To nowy dolarowy rekord nie tylko w ujęciu nominalnym, ale też realnym. Żółty metal od początku 2025 roku zyskał prawie 40% wobec USD! Jeśli taki poziom zostałby utrzymany do końca roku, byłaby to najwyższa roczna stopa zwrotu od 46 lat.
Warto przy tym mieć świadomość, ze za sporą część tegorocznej zwyżki cen złota odpowiada słabość dolara. Właściwie bardziej zasadne byłoby powiedzieć, że to dolar dramatycznie traci na wartości względem „twardego” punktu odniesienia, jaki stanowi złoto. W rezultacie dopiero na początku września notowania królewskiego metalu podawane w polskim złotym przebiły kwietniowy szczyt i po raz pierwszy w historii znalazły się powyżej 13 000 złotych za uncję trojańską. We wtorek rano było to blisko 13 200 zł/oz.
Przy czym jest to „cena złota” bazująca na notowaniach nowojorskich kontraktów terminowych przemnożonych przez bieżący kurs USD/PLN. Jednakże z punktu widzenia polskiego inwestora za fizyczne złoto trzeba zapłacić nieco więcej. Uncjowa moneta bulionowa dostępna na miejscu kosztuje teraz przynajmniej 13,5 tys. złotych. W tej cenie zawarte są koszty wytworzenia monety, jej transportu oraz marża dilera.
Nie próżnuje także srebro, którego dolarowe notowania wspięły się na wysokość przeszło 42 USD za uncję trojańską. Są to najwyższe ceny od 14 lat. Do rekordów z lat 2011 i 1980 srebru brakuje jednak jeszcze blisko 19%. Tutaj granicą terra incognito jest linia 50 USD za uncję.
Zupełnie inaczej wykres cen srebra wygląda z perspektywy inwestora z Polski. „Złotowe” notowania białego metalu właśnie sięgnęły 150 zł/oz. i przebiły dotychczasowe maksima z wiosny 2011 roku. Tyle tylko, że za uncjową srebrną monetę bulionową u krajowego dilera przyjdzie nam zapłacić prawie 180 złotych. To efekt wprowadzenia 23-procentowej stawki VAT na srebro inwestycyjne. W efekcie tej zmiany inwestowanie w srebro fizyczne za pośrednictwem sprzedawców z krajów Unii Europejskiej w zasadzie straciło rację bytu.

























































