Od początku roku kurs miedzi próbuje przebić się zdecydowanie powyżej poziomu 3.000 dolarów – od grudniowego minimum czerwony metal zyskał na wartości przeszło 18%. Taki stan rzeczy skłania niektórych inwestorów do przetestowania rynku, czy zaakceptuje on wyższe ceny.
Jednakże próby te jak do tej pory regularnie kończyły się fiaskiem. Główną przyczyną pozostaje słaby popyt ze strony odbiorców przemysłowych, którzy widząc malejący portfel zamówień i rozkręcającą się spiralę recesji niechętnie dokonują zakupów surowca. Tymczasem największe koncerny wydobywcze dopiero zaczynają proces ograniczania produkcji.
Rezultatem są największe od ponad pięciu lat giełdowe zapasy miedzi. W rozsianych po całym świecie składach Londyńskiej Giełdy Metali zalega już 451.800 ton miedzi, a więc trzykrotnie więcej niż jeszcze pół roku temu. Rekordowo wysokie są też rezerwy aluminium, zaś stan zapasów niklu jest najwyższy od 1995 roku.
W środę o godzinie 12:40 tonę miedzi można było kupić za 3.290 dolarów, a więc o 1% drożej niż wczoraj. Nikiel drożał o 2,9%, zaś aluminium o 1,2%.
K.K.


































































