REKLAMA

Kryzys w Chinach. Bank centralny ściął stopy procentowe

Maciej Kalwasiński2022-08-17 07:00analityk Bankier.pl
publikacja
2022-08-17 07:00
Kryzys w Chinach. Bank centralny ściął stopy procentowe
Kryzys w Chinach. Bank centralny ściął stopy procentowe
fot. Thomas Peter / / Reuters

Podczas gdy niemal na całym świecie banki centralne podnoszą stopy procentowe, walcząc z najwyższą od dekad inflacją, Ludowy Bank Chin niespodziewanie ściął koszt pieniądza, by pobudzić słabującą gospodarkę. Ale obniżka nie jest remedium na problemy Państwa Środka.

Po tym, jak światło dzienne ujrzały oficjalne dane makroekonomiczne za czerwiec, wielu analitykom wydawało się, że chińska gospodarka najgorsze ma już za sobą i znajduje się na ścieżce ożywienia po wyjściu z szeroko zakrojonych, długotrwałych lokalnych lockdownów, które władze nakładały na miliony mieszkańców Państwa Środka w okresie od marca do maja. Jednak polityka zero Covid wcale nie odeszła do lamusa, a aktywność gospodarcza i społeczna nadal jest regularnie zaburzana przez tymczasowe zamknięcia osiedli, dzielnic czy nawet całych miast, choć nie tak spektakularne jak kilkudziesięciodniowy lockdown Szanghaju przed kilkoma miesiącami.

Efekty widać w danych makro za lipiec. O słabości chińskiej gospodarki świadczą m.in. niewielki import, niska inflacja bazowa, rachityczna akcja kredytowa oraz gorsze od oczekiwań odczyty dynamiki sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i inwestycji w aglomeracjach miejskich, a także kolejne statystyki ilustrujące skalę załamania rynku nieruchomości.

W minionym miesiącu do ChRL trafiły towary za niespełna 232 mld dol., nieco mniej niż w czerwcu i niewiele więcej niż w lipcu 2021 r. Zważywszy na szybki wzrost cen na światowych rynkach, wzrost importu o raptem 2,3 proc. oznacza, że realnie jego wartość spadła, a za Mur dotarło faktycznie mniej dóbr niż rok temu. I choć protekcjoniści zapewne uznaliby tę informację za pozytywną, to rzeczywistość jest inna: statystyki handlu zagranicznego wpisują się w szerszy obraz świadczący o słabości popytu wewnętrznego – konsumpcyjnego i inwestycyjnego – w Państwie Środka.

Potwierdzają to m.in. dane o inflacji opublikowane w ubiegłym tygodniu. Wzrost cen konsumpcyjnych był co prawda w lipcu najszybszy od dwóch lat, ale wyniósł raptem 2,7 proc. w skali roku, a odpowiadały za niego przede wszystkim drożejące paliwa i żywność. Tymczasem inflacja bazowa nie dobiła nawet do 1 proc. W przeciwieństwie do władz krajów europejskich czy USA politycy chińscy nie zdecydowali się w obliczu pandemii na wdrożenie potężnego programu stymulacyjnego zasilającego budżety gospodarstw domowych. Wsparcie było relatywnie niewielkie i skierowane głównie do firm. Brak wewnętrznej presji na wzrost cen nie powinien zatem dziwić.

OBLIGACJE OSZCZĘDNOŚCIOWE

50 pytań i odpowiedzi. Poradnik (nie tylko) dla początkujących

OBLIGACJE OSZCZĘDNOŚCIOWE

Czy obligacje detaliczne są bezpieczne? Czy chronią przed inflacją? Odpowiadamy na 50 najczęstszych i najważniejszych pytań o propozycję Skarbu Państwa dla oszczędzających. Pobierz e-book bezpłatnie lub kup za 20 zł.
Masz pytanie? Napisz na marketing@bankier.pl

Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Jeśli chcesz fakturę, to wypełnij dalszą część formularza:
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Podaj kod w formacie xx-xxx!
Pole wypełnione niepoprawnie!

Wyraźnie hamowała również inflacja producentów. Jeszcze w październiku jej dynamika roczna sięgała 13,5 proc., przed miesiącem było to już tylko 4,2 proc.

Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego

Najniższa w historii porównywalnych danych sięgających 2017 r. okazała się dynamika nowego finansowania realnej gospodarki. Na początku kwartału za Murem tradycyjnie udzielanych jest mniej kredytów, ale tegoroczny wynik był o ponad jedną trzecią niższy niż rok wcześniej. Pożyczać nie chciały ani chińskie firmy, które nie inwestują w obliczu kulejącego popytu w kraju i nadchodzącego osłabienia popytu za granicą, ani zwykli obywatele, obserwujący zapaść na rynku nieruchomości czy pogorszenie sytuacji i perspektyw na rynku pracy.

Równocześnie (chwilowo?) osłabł drugi silnik, który pompował w maju i czerwcu wartość najszerszego wskaźnika zadłużenia publikowanego przez Ludowy Bank Chin. W lipcu władze wyemitowały obligacje za 400 mld juanów wobec 1,6 bln juanów miesiąc wcześniej. Przypuszczalnie lokalne „samorządy” wyczerpały limity narzucone przez centralę i muszą poczekać na zielone światło, by móc pozyskać od inwestorów kolejne poważne środki.

Bankier.pl na podstawie danych Ludowego Banku Chin

O ile skala „finansowania realnej gospodarki” rozczarowała, najwyższa od kwietnia 2016 r. była podaż pieniądza. Agregat M2 wzrósł o 12 proc. w porównaniu do analogicznego miesiąca ubiegłego roku. Roztropni Chińczycy wolą nie zwiększać bieżących wydatków, gromadzą za to coraz większą górę oszczędności. Dodatkowo władze w Pekinie wsparły biznes obniżkami podatków, dzięki czemu mniej środków trafia do publicznej kasy, a więcej zostaje na kontach firmowych. W efekcie system finansowy jest zalany płynnością – pieniędzmi, których „nikt nie chce”. Inwestorzy na całym świecie mogą sobie zadawać pytanie, dokąd tym razem doturla się „wielka kula” chińskiego kapitału.

Statystycy z Pekinu kolejne złe wieści przekazali opinii publicznej w poniedziałek. Sprzedaż detaliczna wzrosła w lipcu o 2,7 proc. rdr wobec oczekiwanych 5 proc. i 3,1 proc. odnotowanych miesiąc wcześniej. Produkcja przemysłowa również zwiększyła się w porównaniu rocznym wolniej niż w czerwcu (o 3,8 proc. vs 3,9 proc.) i rozczarowała analityków (konsensus: 4,5 proc.). Spadła także dynamika inwestycji w aglomeracjach miejskich (5,7 proc. rdr w okresie styczeń-lipiec wobec 6,1 proc. od stycznia do czerwca), mimo że ekonomiści oczekiwali jej utrzymania na niezmienionym poziomie.

Zaskoczeniem nie były za to kolejne fatalne dane z rynku nieruchomości. Inwestycje w sektorze zmniejszyły się o przeszło 12 proc. rdr, najmocniej w tym roku. O 45 proc. spadła powierzchnia rozpoczynanych budów – tak silnego załamania nie odnotowano od blisko dekady. O blisko 40 proc. niższa niż przed rokiem i porównywalna do kwietnia i maja była powierzchnia mieszkań oddanych do użytku. Po czerwcowym, postlockdownowym (przynajmniej w Szanghaju) odbiciu nie było również śladu w lipcowych danych o sprzedaży mieszkań, która okazała się o ok. 30 proc. mniejsza niż rok wcześniej.

Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego

Czarę goryczy mogły przelać statystyki bezrobocia. W ostatnich latach chińscy politycy na czele z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem i premierem Li Keqiangiem wielokrotnie podkreślali, że to sytuacja na rynku pracy, a nie np. wskaźnik PKB, powinna być głównym wyznacznikiem tego, w jakiej kondycji jest chińska gospodarka i na ile skuteczna jest polityka władz. O ile w lipcu stopa bezrobocia spadła do 5,4 proc. z 5,5 proc. w czerwcu i 6,1 proc. w kwietniu, to niepokój decydentów mógł wzbudzić najwyższy w historii poziom bezrobocia wśród osób w wieku 16-24 lata, w przypadku których wyniósł niemal 20 proc.

Warto przy tym pamiętać, że wskaźnik jest wątpliwą miarą sytuacji na rynku pracy „z chińską charakterystyką”, gdzie w skład siły roboczej wchodzi grupa kilkuset milionów pracowników migrujących, niezbyt dobrze reprezentowanych w próbie badawczej.

Z drugiej strony powyższe wyliczenia absolutnie nie oznaczają, że co piąty młody Chińczyk jest bezrobotny. Statystyka odnosi się bowiem (zgodnie z międzynarodowymi standardami) do osób aktywnych zawodowo, a rosnący odsetek osób w tym wieku kontynuuje edukację (już ok. 60 proc. wybiera się na studia wyższe) i do tej grupy się nie zalicza. Wielu zapewne pracuje na czarno, np. udzielając korepetycji, i nie przyznaje się do tego ankieterom, ponieważ działalność znalazła się na cenzurowanym po tym, jak władze uznały, że przyczynia się do zapaści demograficznej.

To właśnie kolejne kampanie polityczne, w ramach których władze ograniczyły możliwość funkcjonowania na dotychczasowych, luźnych zasadach firmom z sektora edukacji czy technologii konsumenckich przyczyniły się do spadku liczby miejsc pracy dla coraz lepiej wykształconych młodych Chińczyków. A mają oni zbyt wysokie aspiracje i na tyle przyzwoitą sytuację finansową, że nie chcą wykonywać tak wyczerpujących i żmudnych prac jak ich rodzice czy dziadkowie. Problem bezrobocia młodych jest bez wątpienia znaczący i dostrzegany zza murów Zhongnanhai.

Bankier.pl

Polityka monetarna nie rozwiąże problemów chińskiej gospodarki

Zgodną z podręcznikiem standardową reakcją na słabość popytu jest luzowanie polityki pieniężnej. Koszt pieniądza spada, a wraz z nim rośnie skłonność do pożyczania i wydawania. Na taki krok – po raz pierwszy od stycznia – właśnie zdecydował się Pekin. W poniedziałek Ludowy Bank Chin (PBOC) ściął o 10 punktów bazowych (do 2,75 proc.) oprocentowanie środków udostępnianych bankom komercyjnym na rok w ramach narzędzia MLF (medium-term lending facility) oraz siedmiodniowych reverse repo (do 2 proc.). Decyzja zaskoczyła analityków, którzy spodziewali się pozostawienia stóp procentowych bez zmian.

Skala obniżki jest jednak nieznaczna, a sama zmiana kosztu pieniądza w banku centralnym ma w Chinach ograniczone przełożenie na realną gospodarkę. Dlatego decyzję Ludowego Banku Chin, oficjalnie podlegającego rządowi w Pekinie, należy postrzegać jako symboliczne dołączenie władz monetarnych do walki z gospodarczym marazmem.

Za Murem wpływają one bowiem na podaż kredytu nie poprzez stopy procentowe, ale zalecenia dla banków, w których określają oczekiwany poziom aktywności kredytowej. Sytuację komplikują jednak inne regulacje wymagające od bankierów selekcji potencjalnych klientów. Najwięksi kredytobiorcy (obok deweloperów), czyli firmy państwowe, nie muszą specjalnie przejmować się kosztem kredytu, bowiem zysk nie jest głównym celem ich działalności, a zobowiązania są po prostu rolowane – stare pożyczki spłaca się dzięki nowym.

Bardziej znaczące poluzowanie polityki monetarnej mogłoby być nie tylko nieskuteczne, ale wręcz szkodliwe. Pozostałe główne banki centralne świata, m.in. Fed, EBC, BoE czy SNB, podnoszą stopy procentowe i zasysają kapitał do swoich krajów. Przeciwne nastawienie Chińczyków zwiększa presję na odpływ środków zza Muru i osłabienie juana. A to prosta droga do destabilizacji krajowego systemu finansowego.

Jednak istotniejsze są zapewne czynniki wewnętrzne. Zdecydowana obniżka kosztu pieniądza pogłębiłaby nierównowagi w chińskiej gospodarce – wsparła kredytobiorców i eksporterów (głównie firmy) kosztem oszczędzających i konsumentów, czyli gospodarstw domowych. Tymczasem tamtejsi politycy i ekonomiści od lat wskazują, że dotychczasowy model gospodarczy, oparty na finansowanych na kredyt inwestycjach oraz eksporcie, wyczerpał się i czas go zastąpić nowym, w którym pierwsze skrzypce ma odgrywać konsumpcja.

Bankier.pl na podstawie danych chińskiego urzędu statystycznego

Na razie efekty są marne, a odkąd wybuchła pandemia COVID-19 budowa infrastruktury i sprzedaż za granicę znów są absolutnym fundamentem wzrostu gospodarczego. Choć warto podkreślić, że Xi Jinping postawił przed sobą i swoimi ludźmi nie lada wyzwanie, próbując skierować chińską gospodarkę z powrotem na ścieżkę szybkiego wzrostu nie poprzez wywołanie boomu na rynku mieszkań oraz nie sięgając po potężne programy stymulacyjne. Przynajmniej na razie.

W Chinach to nie wysoka cena pieniądza jest barierą rozwojową dla firm, które mogą liczyć na pozytywną decyzję kredytową (a nie wszyscy cieszą się tym przywilejem). Biznes rozumie, że nie warto zaciągać kolejnych gigantycznych zobowiązań, by zwiększyć produkcję, skoro w kraju i za granicą może zabraknąć nabywców gotowych zapłacić za towar odpowiednią cenę. A przecież chińskie władze od lat wspierały rozbudowę mocy produkcyjnych przedsiębiorstw, które rozrosły się do rozmiarów dalece przekraczających potrzeby rynku wewnętrznego. Tymczasem odbiorcy z pozostałych rynków coraz boleśniej odczuwają inflację i obawiają się recesji.

Polityka zero Covid, problemy na rynku nieruchomości i brak wiary w poprawę sytuacji w najbliższej przyszłości ukróciły również kredytowe szaleństwo wśród zwykłych Chińczyków. Okazuje się, że na inwestycji w mieszkanie można stracić, ba!, można latami czekać na lokal, spłacając kredyt hipoteczny, i zostać z niczym. Z kolei marne nastroje i obawy przed gorszym jutrem zachęcają do powiększenia finansowej poduszki bezpieczeństwa, co najłatwiej zrobić, ograniczając konsumpcję. Więc firmy nie inwestują itd.

W efekcie gospodarka Państwa Środka nie może się wyrwać z zaklętego kręgu niskiej konsumpcji i wciąż musi polegać na pompowaniu długu i nadwyżce w handlu zagranicznym. Władze w Pekinie mają do wyboru albo dalej kopać tę puszkę (czy też jak powiedzielibyśmy nad Odrą: stosować metodę klina klinem) i trwać przy niewydolnym modelu, ryzykując poważny kryzys lub dekady stagnacji na wzór japoński, albo wprowadzić odważne reformy i zrezygnować z polityki, która wywindowała biedne państwo do poziomu globalnego mocarstwa i jest fundamentem fortun elit.

Same obniżki stóp nie tylko nie rozwiązują strukturalnych problemów chińskiej gospodarki, ale nie przyczynią się również do rozwiązania kluczowych problemów bieżących. Nie zmienią bowiem stanowiska Xi Jinpinga w sprawie utrzymania polityki zero Covid, załamania na rynku nieruchomości czy powstrzymania ekspansji części sektora prywatnego, który nie realizuje wizji Wielkich Chin pod przywództwem lidera nieustępującego Mao Zedongowi.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób. Tel.: +48 71 748 95 07

Tematy
Wybierz BMW X5 w leasingu 106%

Wybierz BMW X5 w leasingu 106%

Komentarze (16)

dodaj komentarz
lukaszslask
a co jakikolwiek Rzad ma zrobic np z zachlannoscia lobby instalacyjnego,ktore kolejnego Znajomego za serwis pompy czy pieca kasuja 500 zl za 45-60 minut roboty,razy 6 Klientow dziennie 3000zl razy 20 dni rowna sie 60 tys???Z calym szacunkiem Serwisant Pieca,co On Sklasa chce wozic tajle???wizyta 20-30 minutowa u Ortodonty 400zl+400zl a co jakikolwiek Rzad ma zrobic np z zachlannoscia lobby instalacyjnego,ktore kolejnego Znajomego za serwis pompy czy pieca kasuja 500 zl za 45-60 minut roboty,razy 6 Klientow dziennie 3000zl razy 20 dni rowna sie 60 tys???Z calym szacunkiem Serwisant Pieca,co On Sklasa chce wozic tajle???wizyta 20-30 minutowa u Ortodonty 400zl+400zl tomografia=800zl czyli 1/3 minimalnego wynagrodzenia za 20-30 minut i tak mozna wymieniac.....
mieszkanka za milion itd itp......
andrettoni
Wasza wizja Chin jest spóźniona o 20 lat. Obecnie w pierwszej 50 są trzy chińskie uniwersytety i dwa w Hongkongu. W Chinach mają najwięcej absolwentów szkół wyższych na świecie i ci ludzie nie pracują w wieku 16 lat przy produkcji skarpetek, tylko produkują procesory, samochody i latają w kosmos. Średnia płaca w Chinach jest porównywalna Wasza wizja Chin jest spóźniona o 20 lat. Obecnie w pierwszej 50 są trzy chińskie uniwersytety i dwa w Hongkongu. W Chinach mają najwięcej absolwentów szkół wyższych na świecie i ci ludzie nie pracują w wieku 16 lat przy produkcji skarpetek, tylko produkują procesory, samochody i latają w kosmos. Średnia płaca w Chinach jest porównywalna do Polski, a ceny często dużo niższe, więc dzieci nie musza już pracować. Zwracam też uwagę, że w przedziale wiekowym 16-18 lat w Polsce jest niemal 100% bezrobotnych. Zamiast przedruków z USA sami sprawdzajcie dane.
andrettoni
Skąd wy to bierzecie? Przedruk z prasy USA? U nas podnoszą stopy i to zarzyna gospodarkę, a tam obniżają by ja pobudzić, ale u nas jest inflacja i trzeba gospodarkę zarżnąć, by ją obniżyć. W Chinach inflacji nie ma. U nas jest inflacja i recesja, a tam nie ma ani jednego ani drugiego.
prawda_
Co to znaczy 'slabujaca'?
prezestak
Chiny to fabryka świata, pada świat padają chiny.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
sua
Nawet nie chce mi się tego czytać, bo wiadomo że dane z Chin są niewiarygodne. Tam wszystko sterowane jest ręcznie.
prezestak
Masz rację nakup akcji na kredyt za pol roku bedziesz.....
som4one
Czy ktoś może mi wyjaśnić ten wykres rozpoczętych i zakończonych budów w Chinach? Jak to możliwe, że sumarycznie w ciągu 15 lat rozpoczęli 2 lub 3 razy więcej niż zakończyli?! Nie zgłaszają zakończenia, rozpadają się zanim powstaną, porzucają te budowy?!

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki