Prezydent Krakowa Łukasz Gibała zaproponował w środę podczas sesji rady miasta zawieszenie partnerstwa Krakowa z Lwowem w związku z decyzją Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 rokiem UPA.


W środę radni odbyli pierwsze czytanie prezydenckiego projektu uchwały w tej sprawie i równocześnie zdecydowali o tym, że projekt będzie poddany drugiemu czytaniu - czyli na następnej sesji rady miasta 18 listopada.
Wcześniej w trakcie obrad Gibała poinformował, że wycofa projekt uchwały, jeżeli mer Lwowa potępi decyzję lwowskiej rady. Gibała w środę podpisał list do mera. W piśmie prosi o ustosunkowanie się do decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej oraz o potępienie jej.
- Mamy miesiąc czasu. Jeżeli będą chcieli państwo (radni-PAP) rozpatrywać w dwóch czytaniach projekt, do czego zachęcam, ja państwa poinformuję, czy mer odpisał, czy nie; czy rzeczywiście odetnie się i potępi tę uchwałę obwodu lwowskiego. Jeśli tak zrobi, to ja ten projekt (o zawieszeniu partnerstwa ze Lwowem-PAP) wycofam - mówił prezydent Krakowa.
„Publiczne honorowanie Romana Szuchewycza, współodpowiedzialnego za ludobójstwo polskiej ludności cywilnej, pozostaje w sprzeczności z poszanowaniem pamięci ofiar tych zbrodni. Decyzja rady obwodowej wymaga zatem jednoznacznej reakcji Krakowa, który utrzymuje z Lwowem oficjalne stosunki partnerskie” – czytamy w uzasadnieniu uchwały.
Kraków zawarł umowę o współpracy partnerskiej z Lwowem 23 października 1995 r. Wznowienie współpracy będzie wymagało odrębnej uchwały Rady Miasta Krakowa.

Zgodnie z treścią uchwały, nie zmienia ona stanowiska Krakowa wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę ani wyrażanej Ukrainie solidarności. „Przedmiotem projektu jest wyłącznie oficjalna współpraca partnerska Krakowa z Lwowem w związku z opisaną decyzją Lwowskiej Rady Obwodowej” – podkreśliły władze Krakowa w uzasadnieniu uchwały.
Prezydent Krakowa Łukasz Gibała, przedstawiając uchwałę zaznaczył, że nie chodzi o zerwanie partnerstwa, ale o jego zawieszenie.
- Czasami tak jest, że historia nas zaskakuje. Nie spodziewałem się, że to będzie jedna z pierwszych moich decyzji – mówił ślubowany we wtorek prezydent Krakowa.
Jak zaznaczył, „wszyscy wiemy, że Ukraina jest ofiarą agresji ze strony Rosji”.
- Wspieramy Ukrainę w tej walce. Zależy nam na partnerskich relacjach z Ukrainą, ale te relacje muszą być budowane w oparciu o pojednanie historyczne, które musi się opierać na prawdzie historycznej. Nie możemy akceptować takiej sytuacji, gdzie Ukraińcy chcą gloryfikować ludobójców, którzy mordowali Polaków – ocenił Gibała. Swoją reakcję na decyzję Lwowa określił „stanowczą, ale wyważoną”.
Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. Decyzja ta zapadła we wtorek na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej, która jest odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego. O uchwale poinformowano wówczas na oficjalnej stronie internetowej Rady.
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej spotkała się z krytyką ze strony m.in. IPN i polskich władz, m.in. wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który we wtorek ocenił, że jest ona nieakceptowalna. Premier Donald Tusk powiedział w środę rano, że decyzja Rady szkodzi Ukrainie i pomaga tym, którzy źle jej życzą. Prezydencki rzecznik Rafał Leśkiewicz - odnosząc się do decyzji Rady - ocenił w środę, że „to pachnie rosyjską prowokacją”.
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce radnego obwodu lwowskiego Swiatosława Szeremety, inicjatora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem Romana Szuchewycza. W środę po południu minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński przekazał, że na wniosek szefa resortu dyplomacji Szeremeta został wpisany do rejestru osób niepożądanych z zakazem wjazdu i pobytu w państwach strefy Schengen do 20 października 2031 roku.
MSZ Ukrainy oświadczyło w środę, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej dotycząca wrażliwych kwestii historycznych w relacjach z Polską przynosi skutki odwrotne do zamierzonych w ramach działań na rzecz porozumienia.
Zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Wereszczuk zaapelowała w środę do radnych Lwowskiej Rady Obwodowej, by powstrzymali się od podejmowania decyzji, które mogą zaszkodzić relacjom z Polską i podkreśliła, że na takich napięciach korzysta tylko Rosja.
W środę rano na stronie internetowej Lwowskiej Rady Obwodowej nie było opublikowanego dzień wcześniej komunikatu w sprawie roku Szuchewycza i UPA. Widniał tam komunikat „strona nie została odnaleziona”. Następnie serwisy Rady przestały działać „z przyczyn technicznych”.
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski poinformował w środę, że podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce radnego obwodu lwowskiego Swiatosława Szeremety, autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem Romana Szuchewycza.
Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), w tym postać Szuchewycza - jednego z jej liderów - pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Polska uznaje zbrodnie popełnione na ludności polskiej za ludobójstwo, natomiast wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje je jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony.
Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej OUN i UPA są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Sowieckiemu.
Pod koniec maja decyzją prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nazwę „bohaterów UPA” nadano jednej z jednostek wojskowych, co w efekcie doprowadziło do zaostrzenia relacji między Kijowem a Warszawą. (PAP)
bko/ mhr/

























































