IKEA w Polsce zamknęła rok obrotowy 2025 z lepszymi wynikami niż rok wcześniej (sprzedaż wzrosła, a rentowność poszła w górę). Co ciekawe, firma radziła sobie lepiej, mimo że zatrudniała mniej osób. Widać też wyraźny skręt w strategii: zamiast stawiać tylko na gigantyczne hale, marka chce pójść w mniejsze formaty i handel online.


Liczby za rok obrotowy zakończony w sierpniu 2025 r. pokazują, że przychody IKEA Retail w naszym kraju poszły do poziomu 6,273 mld zł (rok wcześniej było to 6,109 mld zł), co daje wzrost o około 2,7%. Prawdziwy rajd zaliczyły jednak wyniki operacyjne i sprzedażowe – zysk ze sprzedaży niemal się podwoił; wzrósł z 253,2 mln zł do poziomu 502,7 mln zł. Z kolei wynik operacyjny urósł o ponad 88%, osiągając 502,3 mln zł z 266,5 mln zł - czytamy na portalu dlahandlu.pl
Wszystkie wskaźniki zysku (brutto i netto) poszły wyraźnie do góry. Zysk brutto poprawił się o blisko 59%, osiągając 462,5 mln zł, a zysk netto wzrósł o 12,7% do poziomu 371,5 mln zł. To jasny dowód na to, że 2025 rok był dla IKEI czasem nie tylko większego handlu, ale przede wszystkim poprawy efektywności całego biznesu.
IKEA zatrudniała w tym okresie średnio 5277 osób, czyli o 4 mniej niż rok wcześniej. Choć to symboliczna zmiana, pokazuje ona, że sieć nie potrzebuje już powiększać załóg w sklepach stacjonarnych, by generować większe zyski.
Z drugiej strony firma chwali się dbaniem o obecny zespół. Na podwyżki i benefity w 2025 r. przeznaczyła 54 mln zł. Sieć pilnuje też równej płacy (luka płacowa to tylko 1,29%) i cieszy się większą lojalnością pracowników – rotacja spadła z 16,6% do 13,9%.

Największą zmianę widać jednak w podejściu do klienta. Przez lata IKEA to była "wyprawa" za miasto na cały dzień – dojazd, labirynt między półkami, klopsiki w restauracji i walka na magazynie. Ten model wciąż istnieje, ale przestaje być jedyną drogą.
Ingka Group (operator sklepów) planuje otworzyć 20 kompaktowych lokalizacji w pół roku, a Polska znajduje się na tej liście. Jeszcze w tym roku ruszy mniejszy sklep w Białymstoku, wewnątrz galerii handlowej. To pokazuje nowy trend: IKEA wchodzi w mniejsze miasta i korzysta z już istniejących budynków, zamiast budować własne od zera.
Te nowe punkty będą znacznie mniejsze – od 2 do 4 tysięcy metrów kwadratowych. Mają one pomagać dużym sklepom, a nie całkowicie je zastępować. Po 2026 roku firma sprawdzi, jak ten eksperyment wyszedł i zdecyduje co dalej.
IKEA w Polsce, to już nie tylko 12 wielkich sklepów, ale też 17 studiów planowania, ponad 50 punktów odbioru (w tym mobilnych), paczkomaty i mocna sprzedaż zdalna. IKEA buduje całą sieć punktów kontaktu, gdzie wielki sklep owszem jest centrum, ale też jest już tylko jednym z elementów. Choć wielkie hale to wciąż podstawa, to zakupy online oficjalnie stają się drugim filarem IKEI - czytamy dalej na portalu dlahandlu.pl
oprac. WM































































