REKLAMA

Końcówka roku i życzenia Nowo Roczne

Jacek Maliszewski2001-12-30 17:31
publikacja
2001-12-30 17:31

Końcówka roku i życzenia Nowo Roczne


W poprzednim tygodniu pobiłem chyba rekord w długości komentarza. Stało się tak, gdyż było o czym pisać. Argentyna, dalszy ciąg ataku na Radę Polityki Pieniężnej, umacnianie się złotego, to główne tematy poprzedniego tekstu. Dziś będzie zdecydowanie krócej. Po pierwsze dlatego, iż w tygodniu świątecznym na rynkach finansowych nie działo się zbyt wiele, a po drugie dlatego, iż pozostawiam sobie troszkę tematów na komentarz podsumowujący rok. Ostatnim dniem roboczym będzie jeszcze poniedziałek i wtedy też poznamy już wszystkie notowania kursów walut, obligacji, bonów oraz innych instrumentów rynku w roku 2001.

Przejdźmy od razu do spraw minionego tygodnia. Na uwagę zasługiwał przetarg na bony skarbowe, który odbył się w czwartek 27 grudnia. Na przetargu tym Ministerstwo Finansów wystawiło na sprzedaż trzy rodzaje bonów: 13-tygodniowych, 26-tygodniowych oraz 39-tygodniowych. Te ostatnie były sprzedawane po bardzo długiej przerwie (poprzedni przetarg tych bonów odbył się 29 października 1999 roku, czyli ponad dwa lata temu). I właśnie na tych papierach skoncentrował się popyt ze strony inwestorów. Być może potraktowali oni bony 39-tygodniowe jako substytut bonów 52-tygodniowych, które w tym dniu nie były sprzedawane przez MF. Ministerstwo Finansów korzystając ze zwiększonego popytu na papiery zwiększyło ostatecznie pulę i zamiast pierwotnego 1,5 miliarda złotych sprzedało papiery o wartości nominalnej prawie 2,1 miliarda złotych. Średnia rentowność tych bonów wyniosła 10,898%.

Dwa pozostałe rodzaje bonów nie cieszyły się takim uznaniem przez inwestorów. W przypadku bonów 26-tygodniowych nie udało się nawet sprzedać wszystkich oferowanych papierów. W sumie był to drugi kolejny przetarg, podczas którego wzrosła średnia rentowność papierów 13-tygodniowych oraz 26-tygodniowych. Wcześniej podobną drogę wybrały bony 52-tygodniowe. To może być zwiastun tego, co czeka nas w przyszłym roku. Ministerstwu Finansów może nie być tak łatwo sprzedać zapowiadanej ilości bonów oraz obligacji i jednocześnie zbić ich oprocentowanie w dół. A to jak wiemy, przełoży się na wzrost rentowności papierów skarbowych na rynku wtórnym. Oczekiwany przez Rząd spadek oprocentowania kredytów może więc nie nadejść tak szybko. Nadal papiery skarbowe będą wypychać inwestycje w kredyty dla przedsiębiorców.

Tak więc w przyszłym roku MF będzie musiało wykupić papierów skarbowych za kwotę prawie 63 (wykres) miliardów złotych. W kolejnych latach jak na razie wielkość ta nie jest tak wysoka. Ale sądzę, że pod koniec roku 2002 sytuacja będzie podobna, jeśli nie gorsza. Większość z długu przypadającego na wykup w przyszłym roku zostanie zapewne zrolowana na kolejny rok. Tych, którzy interesują się tematem długu publicznego, odsyłam do arcyciekawego artykułu prof. Wójtowicza zamieszczonego w ostatnim numerze Rzeczpospolitej.

Wróćmy na chwilę do sprawy podatku od dochodów z odsetek. Pracownicy naukowi Szkoły Głównej Handlowej wykryli kilka przypadków, które mogą się zdarzyć w przyszłości, kiedy to podatek zapłacony od przychodu odsetkowego z obligacji przekroczy 100% dochodu uzyskanego przez posiadacza obligacji. Oznaczałoby to, że po uwzględnieniu podatku inwestor taki poniósłby stratę (wypłacone odsetki nie pokryją należnego podatku, czyli inwestor będzie musiał dodatkowo zapłacić podatek pomniejszając posiadany kapitał). Oczywiście sprawa jest kuriozalna. Były czasy, gdy w Szwecji najwyższe dochody były obłożone 100% podatkiem (wtedy też z kraju wyemigrował tenisista Biern Borg oraz zespół popowy ABBA). Ale nigdy jeszcze nie było sytuacji, by podatek przewyższył wielkość uzyskanych dochodów. Polska będzie więc pierwszym takim krajem, za co z całą pewnością zostanie wpisana do Księgi Rekordów Guinesa.

Spójrzmy jeszcze na rynek wtórny obligacji amerykańskich. W przypadku obligacji 30-letnich drugi miesiąc trwa trend rosnący rentowności (spadek ceny). To może oznaczać, że część kapitału powoli przepływa albo na rynek akcji, albo na rynek instrumentów dłużnych nominowanych w euro. Jeśli miałoby dojść do tej drugiej sytuacji, to skutkowałoby to umocnieniem się waluty europejskiej względem dolara. Jeśli zrealizuje się pierwszy przypadek, to doczekamy się wreszcie hossy na rynku akcji. Jeśli zaś rynki akcji nadal będą tak silnie skorelowane jak dotychczas, to rynek akcji w Europie także powinien pójść do góry. Bez względu na to co się stanie warto więc zakupić akcje notowane w Europie. Czyżby był to dobry znak i dla naszego polskiego rynku? Zobaczymy.

Przejdźmy do wykresów z rynku walutowego. Na początek spójrzmy na wykres kursu koszyka walutowego w krótkim oraz długim horyzoncie czasu. Widzimy, że kurs koszyka spada i zbliża się powoli do dna osiągniętego na przełomie czerwca i lipca. Jeśli poziom ten nie zostanie wybroniony, to możemy być świadkami dalszego umacniania się złotego. Oj upadek będzie bolesny. Ale do tego czasu możemy jeszcze troszkę poczekać. W przypadku kursu euro poziomem wsparcia będzie teraz 3,47 złotego. Ale tak jak już nie raz wspominałem, dołek będą próbować łapacz tylko ryzykanci. Ja nadal stoję z boku i przypatruję się z niedowierzaniem. Na zajęcie pozycji krótkiej na walutowym rynku terminowym byłem za dużym tchórzem. Na zajęcie pozycji długiej jeszcze nie pora. Jeszcze gorzej wygląda sprawa w przypadku dolara. Tutaj ocieramy się już o poprzedni lokalny dołek na wysokości 3,93 złotego. Co ciekawe przełamany został kilkuletni trend wzrostowy. A to oznaczać może dalszy spadek kursu dolara, nawet poniżej 3,5 złotego. Niewiarygodne? Dlaczego nie? Jeśli kurs dolara spadnie do euro i trzeba będzie płacić 1,1 dolara za euro, to poziom 3,5 złotego jest jak najbardziej realny. No chyba, że wcześniej dojdzie do załamania kursu złotego. Ja w każdym razem zachęcony niskim oprocentowaniem dolara, spodziewanym (przeze mnie) osłabieniu dolara oraz możliwością skorzystania z ulgi budowlanej postanowiłem wziąć kredyt hipoteczny na kupno mieszkania od developera. Takich jak ja było chyba więcej, o czym świadczą kolejki u notariusza w czwartek oraz piątek. No zobaczymy, czy nie wyjdę na tym jak Zabłocki na mydle. Na razie wiem, że roczny koszt spłaty kredytu wyniesie około 4,9% ze spłatą w dolarach.

Spójrzmy na wykres kursu euro względem dolara. Ja wiemy za parę dni do portfeli obywateli Unii trafią banknoty i monety tej nowej waluty. Jeśli w ciągu kilku tygodni nie będzie jakichś logistycznych problemów z tym związanych, to powinno to wzmocnić wiarę inwestorów w tę walutę. A to powinno dać wzmocnienie kursu na Foreksie. Proponuję spojrzeć na wykres zbudowany na obserwacjach dziennych, miesięcznych oraz kwartalnych. W krótkim okresie nadal znajdujemy się w trendzie osłabienia waluty europejskiej. Choć wydawało się, że po wyłamaniu się z podającego kanału kurs euro zacznie zyskiwać. W skali miesięcznej widzimy konsolidację kursu w granicach 0,83-0,96. Obecnie znajdujemy się w środku tego obszaru. Inaczej wygląda wykres oparty na danych kwartalnych. Tutaj dostrzegamy, iż obecnie znajdujemy się w okolicach linii wznoszącego trendu. Linia ta powstrzymała już trzykrotnie spadkek kursu euro. Ja w każdym razie obstawiam wzrost kursu euro. Jeśli dojdzie do zwyżki ponad 0,96 dolara za euro, to możemy być świadkiem zmiany kilkuletniego trendu. Pamiętajmy jednak, że w skali dziesięcioleci jesteśmy w trendzie rosnącym waluty europejskiej.

Na koniec spójrzmy na wykres kursu dolara względem jena japońskiego w skali rocznej. Widzimy, że od wielu, wielu lat jen japoński ulegał umacnianiu się do dolara. I dopiero ostatnie miesiące zdają się zmieniać ten stan rzeczy. W ciągu kilku lat kurs dolara wzrósł z około 70 do około 130 jenów. Jest to prawie 100% wzrost waluty amerykańskiej. To tak, jakby dolar zdrożał z obecnych 4 złotych do 8 złotych. Jeśli jednak spojrzymy dalej wstecz, to zauważymy odwrotną mocną zmianę na rynku usd/jpy. Spadek kursu z ponad 350 jenów do około 70 jenów oznacza zmianę o 500%. To tyle, ile dolar zyskał do złotego w ciągu ostatnich 11 lat. Widzimy, że zmiany na rynku walutowym mogą być bardzo duże, i to nawet na tak rozwiniętych rynkach.

Kończąc życzę udanej zabawy Sylwestrowej. Oby ten 2002 rok był lepszy niż ten mijający. Oby nasz Adam Małysz wygrał Turniej Czterech Skoczni. Szkoda, ze nie uda mu się wygrać wszystkich czterech konkursów. No ale wystarczy, że pod jednym względem Polska trafi do księgi rekordów Guinesa ;-) o co postarali się nasi Posłowie...

Jacek Maliszewski

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki