| »"Otwarcie igrzysk jest jak ślub, zamknięcie - jak wesele" |
Nasze medalowe boje nie przyniosły nam wielkiej chwały, ale wstydu nie ma. Kulomiot Tomasz Majewski nie zawiódł, a mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów Adrian Zieliński pokazał, że w Polsce mieszkają naprawdę silni ludzie – nie tylko ciałem, ale i duchem. W sumie zdobyliśmy 10 medali, co daje nam 29. pozycję w klasyfikacji. Nie było zaskoczenia - prawdziwą potęgą medalową po raz kolejny były USA, Chiny i Wielka Brytania.
Za złoto zapłaciliśmy jak... za złoto
Każdy olimpijski medal kosztował nas ok. 7 mln zł. Łącznie na XXX Igrzyska Olimpijskie w Londynie wysłaliśmy 218 sportowców, z tego z rządowego wsparcia korzystało 119. Niektórzy zawiedli, niektórzy nawet się nie starali, ale byli też tacy, którzy pomimo przegranej pokazali, że są wielkimi ludźmi, na których warto wydawać pieniądze.
Wielka Brytania na organizację Igrzysk Olimpijskich wydała ok. 10 mld funtów. Z tego sam Stadion Olimpijski kosztował ponad miliard funtów. Brytyjczycy mają duże doświadczenie w organizacji wielkich imprez masowych. Nie obyło się bez afer, ale w przeciwieństwie do polskich podwykonawców, ci z Wysp mogli być spokojni o swoje pieniądze.
Czego się obawiano?
Najbardziej obawiano się dwóch rzeczy – ataków terrorystycznych i kar dla przedsiębiorców łamiących restrykcyjne zakazy reklamowania producentów, którzy nie byli sponsorami tej imprezy. Każdy kibic wchodzący na teren zmagań olimpijskich otrzymywał specjalny wykaz rzeczy, których nie wolno robić. Jeśli miałeś koszulkę z dużym logo firmy niebędącej sponsorem olimpiady, to musiałeś ją zdjąć.
| »To miała być tania olimpiada |
Zdjęcia na stadionie można było robić tylko na własny użytek. Zakazane było także włączanie hot-spotów za pomocą telefonów komórkowych. Puby nie mogły transmitować zmagań olimpijczyków bez specjalnej licencji. Drobni przedsiębiorcy nie mogli sprzedawać swoich produktów opatrzonych takimi hasłami jak „olimpiada”, „Londyn 2012”, „Igrzyska Olimpijskie” w Londynie. Niektórzy narzekali, ale MKOL nie poddał się naciskom – w końcu organizacja olimpiady to nie działalność charytatywna.
Odprawa na stadionie
Każdy wchodzący na stadion był sprawdzany na bramkach dokładnie tak samo, jak na lotniskach. Wejście z bronią było praktycznie niemożliwe. Jednak policjantów praktycznie nie było widać, wojskowi chodzili w parach, ale bez broni. Więcej służb było w cywilu, tak aby nie rzucać się w oczy kibicom. W końcu to czas olimpiady, gdzie teoretycznie powinno się zawieszać konflikty wojenne, a nie wszczynać nowe. – Brytyjczycy wyśmienicie zarządzali tłumem, nie czułem żadnego zagrożenia– stwierdził Michał Kisiel, analityk Bankier.pl, który miał okazję śledzić zmagania lekkoatletów w Londynie.
Bomby nie wybuchły, nikt nie zginął, a to jest najważniejsze. Brytyjczycy obawiali się ataków terrorystycznych. Przypomnijmy, że w 2005 roku w zamachu bombowym w Londynie zginęło 56 osób, a prawie 700 zostało rannych. Od dawna mówiono o tym, że będzie to najbardziej zmilitaryzowana olimpiada. Nie bez powodu, ale na całe szczęście z klasą.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl





























































