Emigranci z Polski muszą liczyć się z wieloma utrudnieniami. Koszty utrzymania i wynajem mieszkania są zdecydowanie niewspółmierne do zarobków, a pracę znajdują tu głównie ci, którzy zatrudnieni są na zagranicznych, 3-4 letnich kontraktach - o perspektywach dla Polaków w Hongkongu i o paraliżujących miasto protestach mówi Mariusz Boguszewski, były konsul RP.


Ciąg dalszy demonstracji w Hongkongu
Protesty młodych mieszkańców Hongkongu trwają nieprzerwanie od połowy września i choć mieszkańcy coraz głośniej utyskują na paraliż miasta, póki co nie widać końca demonstracji. Tymczasem prestiżowy ranking banku światowego Doing Biznes obniżył pozycję Hongkongu, jako miejsca atrakcyjnego dla biznesu, do 3 lokaty.
- Władze miasta są stanowczo przeciwne protestom. Swoje stanowisko argumentują paraliżem komunikacyjnym wywołanym przez studentów, co skutecznie utrudnia codzienne funkcjonowanie, a dodatkowo odstrasza potencjalnych inwestorów biznesowych - relacjonuje Boguszewski.
Sytuacji mieszkańców Hongkongu nie ułatwia też sytuacja społeczno-gospodarcza. Młodzi ludzie, po ukończeniu renomowanych szkół mają niemały problem ze znalezieniem zatrudnienia. W podobnej sytuacji są młode małżeństwa, które w efekcie późno decydują się na dziecko, bądź w ogóle rezygnują z posiadania potomstwa.
Przypomnijmy, że demonstracje w Hongkongu rozpoczęły się 22 września, po ogłoszeniu przez władze niedemokratycznych wyborów, zaplanowanych na rok 2017. Miałyby one dokonywać się poprzez wcześniejsze wyłonienie 2-3 kandydatów przez komitet nominacyjny, podległy Chińskiej Republice Ludowej.































































