REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Fundusze hedge w obliczu „kryzysu subprime”

    2008-02-14 13:07
    publikacja
    2008-02-14 13:07
    Jeżeli założymy, iż obrót derywatami jest grą o sumie zerowej, można dojść do jednego wniosku w związku z gigantycznymi stratami banków inwestycyjnych na rynkach kredytów subprime – ktoś na tym musiał zyskać. Rzeczywiście tak było, a dotyczy to garstki funduszy hedgingowych, których zarządzający mieli odwagę obstawiać wbrew większości.

    Od kilku miesięcy obserwujemy na giełdzie amerykańskiej duże spadki poprzedzone i nadal napędzane odpisami jakie zmuszone są ponosić instytucje finansowe. Odpisy te to nic innego jak straty poniesione na nietrafionych inwestycjach w instrumenty finansowe oparte na kredytach oferowanych mniej zamożnej części społeczeństwa Stanów Zjednoczonych. Sytuacja, w jakiej znalazły się Citigroup, Morgan Stanley, Merrill Lynch i wiele innych tuzów amerykańskiej bankowości, jeszcze parę miesięcy temu nie przechodziła przez myśl ich zarządom. Derywaty, oparte o kredyty podwyższonego ryzyka, wydawały się wyśmienitą inwestycją praktycznie bez ryzyka. Jednak systematycznie podnoszona przez FED w ostatnich latach podstawowa stopa procentowa pozostała nie bez wpływu na zdolność spłaty kredytów przez osoby, które nie mogły poszczycić się dobra historia kredytową i zmuszone były zaciągać kredyty na mniej atrakcyjnych warunkach. W momencie, gdy po dwóch latach, skończył się okres promocyjnego oprocentowania, latem 2007 rozpoczęła się fala kryzysowa. Odsetek kredytów zagrożonych bądź złych konsekwentnie rósł. To z kolei przełożyło się na konieczność przewartościowania aktywów opartych na wpływach z kredytów typu subprime.

    Teraz już wszyscy wiedzą, że w obecnych warunkach ekonomicznych inwestycje w instrumenty finansowe oparte o dochody z kredytów podwyższonego ryzyka nie są pewnym i łatwym zyskiem. Powstaje pytanie czy znalazły się odpowiednio wcześniej osoby, które taką ewentualność brały pod uwagę i działały wbrew wielkim firmom rynku finansowego. Wszak, gdy wokół trąbią hossę, to należy uciekać z rynku jak mówią chociażby założenia teorii contrarian view i wiele z nią związanych wskaźników.

    Okazało się, ze istnieją fundusze hedgingowe, które w porę zwietrzyły szanse i zajęły krótkie pozycje na aktywach powiązanych z kredytami subprime. Strategia idź pod prąd opłaciła się i przyniosła sowite zyski, ludziom którzy zawierzyli założycielom funduszu. Fundusze Paulson & Co, Harbinger Capital Partners, Lahde Capital, Palestra Capital, Sion Funds, Peleton Partners to beneficjenci ostatnich spadków.

    Lahde Capital z Santa Monica do listopada przyniósł zwrot z zainwestowanego kapitału w wysokości 1000 % (to nie pomyłka z ilością zer - tysiąc procent!) i to po odjęciu prowizji, która w funduszach hedgingowych wynosi zazwyczaj ok. 20% zysku. Lahde zajmował krótkie pozycje na instrumentach pochodnych z rynku kredytów subprime.

    Nowojorski Paulson & Co z kolei obstawiał spadek cen akcji instytucji finansowych, w portfelach których znajdowały się kredyty subprime. John Paulson założyciel tej firmy w połowie roku 2006 otworzył fundusz Credit Opportunities I, który zainwestował 1mld dolarów z zamiarem osiągnięcia zysków z przewidywanego przez niego kryzysu na rynku kredytów hipotecznych.

    Obstawienie spadków związanych z ryzykownymi kredytami hipotecznymi na rynku amerykańskim okazało się być najbardziej zyskowną decyzją, która jak dotąd przyniosła zyski dobrze powyżej 20 mld dolarów. Z grupy funduszy hedge, które zarobiły na tego typu transakcjach, największy jest wspomniany już Paulson & Co, zarządzający aktywami 28 mld dol. Prawdopodobnie zyskał dotąd 12 mld.

    Andrew Lahde, założyciel jednego z najmniejszych funduszy specjalizujących się w krótkiej sprzedaży subprime, zaczął zwracać pieniądze do inwestorów, ze słowami: “Relacja zysk do ryzyka jest w tej chwili o wiele gorsza niż w przeszłości.”

    Stwierdził również, ze spodziewa się podobnego załamania na rynku nieruchomości komercyjnych, które będzie konsekwencją głębokiej recesji jaką przewiduje w Stanach.

    Wyraził swoją bardzo niepochlebną opinię na temat amerykańskiego systemu bankowości. Według niego prawie każdy bank stałby się niewypłacalny gdyby wycena jego aktywów była prowadzona jak należy. Dodał, że ma zamiar swoje środki ulokować w złocie i innych metalach szlachetnych. Jesienią uruchomił nowy fundusz, trzymający krótkie pozycje w segmencie nieruchomości komercyjnych, który w ciągu dwóch miesięcy działalności osiągnął zysk 42%.

    Nie zapominajmy jednak od czego zaczął się ten kryzys i kiedy szerokiemu gronu znane zaczęło być pojęcie subprime. W czwartek 9. sierpnia 2007 BNP Paribas największy bank Francji zmuszony został do zawieszenia notowań trzech swoich funduszy: Parvest Dynamic ABS, BNP Paribas ABS Euribor oraz BNP Paribas ABS Eonia. Fundusze te okazały się być zbyt dalece zaangażowane w obligacje oparte na dochodach z kredytów subprime z rynku amerykańskiego, mimo że jeszcze tydzień wcześniej szef banku Baudouin Prot twierdził, że zaangażowanie to jest absolutnie nieistotne. Mimo, że mowa o funduszach, to jednak nie były to fundusze hedgingowe. Były to tak zwane mutual funds, czyli tradycyjne, podlegające regulacjom europejskim UCITS (Undertakings for Collective Investment of Transferable Securities – zestaw odpowiednich regulacji, którym podlegają fundusze, których reklamowanie dopuszczone jest w krajach Unii Europejskiej) fundusze. Gdzie zysk tam i ryzyko, jednak zarządzający tymi funduszami, zdaje się, o tym zapomnieli i nie brali pod uwagę możliwości utraty płynności na rynku instrumentów, w które tak chętnie zaangażowali środki powierzone przez inwestorów. W momencie ukazania się tej wiadomości powstała kula śnieżna, która zdmuchnęła zyski z parkietów giełd i nabierała rozmiarów z każdą informacją o zaangażowaniu w niechciane instrumenty banków obecnych na całym globie – Merrill Lynch, Citigroup, Bear Sterns. Dostało się też funduszom hedgingowym. W kłopotach znalazły się wielkie nazwiska świata tych funduszy. Mimo, że nie było aż tak spektakularnych upadków jak w przypadku LTCM czy Amaranth, to jednak zostało to zauważone przez inwestorów na świecie.

    Obronną ręką z kryzysu wyszedł Alan Greenspan, były szef Fed, mimo, że niektórzy uważają go za jednego z winnych zaistniałej sytuacji. Jak niedawno poinformował The Wall Street Journal, Alan Greenspan, który od jakiegoś czasu wieścił kłopoty amerykańskiej gospodarki, i twierdził że ostatnie obniżki stopy procentowej nie są dobrym pomysłem - został doradcą firmy Paulson & Co. To już trzecia firma, której doradcą został Greenspan, oprócz tej, którą sam założył po zaprzestaniu pełnienia funkcji szefa Fed. Według jego słów wszystkie te firmy przyglądają się uważnie ekonomicznym fluktuacjom w gospodarce światowej. Dodał, że jako konsultant chce pracować tylko dla jednej firmy w danym sektorze. Paulson & Co jest więc jedynym funduszem hedge, dla którego będzie pracował. Może warto więc przyjrzeć się w najbliższym czasie posunięciom funduszy będących pod czujnym okiem człowieka, który przez 18 lat trzymał w ryzach amerykański bank federalny?

    Łukasz Wysokiński
    www.InwestycjeAlternatywne.pl
    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki