REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czernicki: W pewnym momencie budżet państwa musi zapłacić rachunki za wysoką inflację

2022-07-04 07:33
publikacja
2022-07-04 07:33
Dodaj Bankier.pl w Google

Na pewno inflacja pomaga [budżetowi państwa - red.], czego nie ukrywałem. Natomiast miejmy świadomość, że w pewnym momencie budżet musi zapłacić rachunki za wysoką inflację w postaci podwyżek czy waloryzacji - powiedział w poniedziałkowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" Łukasz Czernicki, główny ekonomista resortu finansów.

Czernicki: W pewnym momencie budżet państwa musi zapłacić rachunki za wysoką inflację
Czernicki: W pewnym momencie budżet państwa musi zapłacić rachunki za wysoką inflację
/ Ministerstwo Finansów

Łukasz Czernicki, główny ekonomista resortu finansów był pytany w poniedziałkowym "Dzienniku Gazecie Prawnej" m.in. o wzrost limitu wydatków. Wyjaśnił, że konieczne było to ze względu na strukturę kosztową.

"Cel inflacyjny NBP, opisany w dotychczasowej regule (teraz rząd chce wpisać do niej prognozę inflacji – przyp. "DGP".), bardziej odpowiadał poziomowi inflacji z pierwszej połowy poprzedniej dekady. A w zeszłym roku mieliśmy 5,1 proc. inflacji, teraz jest jeszcze wyższa, podobnie pewnie będzie w 2023 r. Bez zmiany reguły po prostu nie dałoby się normalnie funkcjonować" - wyjaśnił Czernicki.

Odnosząc się do sposobu radzenia sobie z inflacją, podkreślił, że jeżeli spowolnienie gospodarcze rysuje się na horyzoncie, to powinniśmy zastosować strategię „miękkiego lądowania”.

"Jako ekonomista sądzę, że staramy się podążać drogą środka – nie zarzynamy się, generując nadwyżkę, co mogłoby oznaczać cięcie wydatków np. na 500+. W najbliższych latach gra będzie toczyć się o to, jaką politykę fiskalną prowadzimy i jaka kształtuje się nasza równowaga zewnętrzna. Wbrew temu, co głoszą niektórzy ekonomiści, nie jesteśmy wcale drugą Rumunią. Kraj ten jest w bardzo trudnej sytuacji ze względu na to, że, po pierwsze, ma dużo wyższe deficyty fiskalne, a po drugie, ma dużo wyższy deficyt na rachunku bieżącym" - wskazał.

Wakacje na giełdzie

Dopytywany, czy partia rządząca mając taką regułę wydatkową w okresie przedwyborczym nie "ulegnie pokusie", by złożyć kolejne obietnice, odpowiedział, że reguła wskazuje nam maksymalny poziom wydatków, co oznacza, że można dojść do wyznaczonego pułapu, ale też nie trzeba. Dodał, że nie da się do końca przewidzieć tych wydatków m.in. ze względu na zwiększające się nakłady na cele militarne.

Czernicki w wywiadzie dla "DGP" ocenił, że patrząc z perspektywy czasu, błędem było wpisanie celu inflacyjnego do reguły wydatkowej. "Reguła oparta na celu inflacyjnym w dobie stabilnej inflacji dobrze się sprawdzała. Natomiast nie da się przejść przez dwucyfrową inflację z limitem wydatków, który jest zakotwiczony w inflacji 3-, 4-krotnie mniejszej" - podkreślił.(PAP)

ak/ amac/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
faramir_z_gondoru
Po cichu liczyłem, że nie doczekamy czasów powrotu komuny a tu proszę. Ci, co jeszcze 30 lat tak dzielnie z nią walczyli, wprowadzają nam ją ponownie w najbardziej odrażającej formie.
and00
Nie stresuj, może za kilka lat wyjdziemy Z UE
jaaaa
wzrost cen => wyższy podatek od usług i towarów => wyższe wpływy do kasy państwa (to już się realizuje - tzw "nadwyżka w budżecie" bierze się z inflacji) => w ten sposób drenowane są portfele osób pracujących wydających swoje pieniądze na te droższe towary i usługi => okradanie oszczędności zaradnych osób, które wzrost cen => wyższy podatek od usług i towarów => wyższe wpływy do kasy państwa (to już się realizuje - tzw "nadwyżka w budżecie" bierze się z inflacji) => w ten sposób drenowane są portfele osób pracujących wydających swoje pieniądze na te droższe towary i usługi => okradanie oszczędności zaradnych osób, które odłożyły coś w banku (spadek realnej wartości tych pieniędzy, bo małe oprocentowanie lokat przy galopującej inflacji) => ubożenie osób pracujących, zaradnych => programy pomocowe dla nierobów finansowane z nadwyżki w budżecie, czyli z "podatku inflacyjnego", czyli z pieniędzy pracujących, zarabiających, wydających pieniądze => wyrównanie wszystkich do niskiej jakości życia (równanie w dół).
jaaaa odpowiada tomitomi
na początek zrozumienie, że walka z inflacją to z logicznego punktu widzenia konieczność, ale z drugiej strony (z punktu widzenia pisu) już wcale nie jest to takie konieczne (najubożsi paradoksalnie zwracają się z poparciem w kierunku rządu w zamian za pomoc, nierozumiejąc, że rząd im pomaga, bo sam wywołał kryzys = utrzymanie elektoratu,na początek zrozumienie, że walka z inflacją to z logicznego punktu widzenia konieczność, ale z drugiej strony (z punktu widzenia pisu) już wcale nie jest to takie konieczne (najubożsi paradoksalnie zwracają się z poparciem w kierunku rządu w zamian za pomoc, nierozumiejąc, że rząd im pomaga, bo sam wywołał kryzys = utrzymanie elektoratu, który mógłby się odwrócić). Psychologicznie ktoś zarabiający najniższą krajową ucieszy się w przyszłym roku z podwyżki do 3400zł, chociaż będzie to mniej warte niż obecne 3010zł. Ale w alternetywnym scenariuszu, jakby dostał podwyżki 150 zł przy inflacji 2%, to byłby niezadowolony i mówiłby "co tak mało", chcociaż realnie miałoby to wyższą wartość...
tomitomi odpowiada jaaaa
...a, może należałoby w Polsce płacić za pracę - tak jak na zachodzie ?

a, nie według parytetu ???
moravietz odpowiada tomitomi
Nic nie zaproponuje bo to by bylo nielegalne. Ale skuteczne.
ptokbentoniczny2
Nie budżet państwa tylko obywatele. Zawsze płacą obywatele.
drzaraza
Skąd się biorą pieniądze w budżecie? Pieniądze w budżecie biorą się od Pracujących płacących podatki . rząd drukuje pieniądze bez pokrycia i je rozdaje a spłacać zadłużenie będą Pracujących płacący podatki.
po_co
Jak oni nic nie wiedzą Ci ministrowie - było się Jarosława słuchać!
Jakbyście mądrale pojechali do Niemiec i kupili tam Euro za co najwyżej 3 zł to sprzedacie je w Polsce za niemal 5 zł!

Sie ministrowie nie znają... i tacy ludzie nami rządzą.

Powiązane:

Ważne linki