Służby wywiadowcze Tajwanu ostrzegły, że Chiny znacząco zintensyfikowały cyberataki oraz kampanię dezinformacyjną w sieci – przekazał dziennik „Taipei Times”. Działania te mogą stanowić próbę wpłynięcia na wyniki zbliżających się listopadowych wyborów samorządowych na wyspie.


„Chiny rozszerzyły wykorzystanie technologii sztucznej inteligencji do manipulowania informacjami, dążąc do wpłynięcia na poparcie wyborców i wyniki wyborów” – napisano w raporcie tajwańskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (NSB), który został we wtorek oficjalnie przedłożony parlamentowi.
W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2026 r. odnotowano ponad 2,5 mln „nieprawdziwych lub budzących wątpliwości” informacji rozsiewanych ze strony chińskiej, co oznacza wzrost o blisko 48 proc. w ujęciu rocznym – wynika z raportu.
Tego typu narracje, publikowane za pośrednictwem „podejrzanych” kont głównie na platformach Facebook i Threads, koncentrowały się na polityce obronnej, bezpieczeństwie energetycznym i żywnościowym oraz wizerunku poszczególnych kandydatów.
Według wywiadu działaniom propagandowym towarzyszyła eskalacja w cyberprzestrzeni. Publiczna sieć rządowa (GSN) odpierała w tym roku średnio 2,58 mln ataków hakerskich dziennie. Największe nasilenie cyberataków odnotowano od czerwca, a w samym lipcu liczba ta sięgnęła 185,6 mln. Wywiad zaznaczył, że nie można wykluczyć, iż była to faza przygotowawcza do zakłócenia przebiegu wyborów.

Służby przypomniały również, że w pierwszej połowie roku celem operacji grup hakerskich powiązanych z ChRL był sektor akademicki i badawczy, telekomunikacja oraz łańcuchy dostaw dla sektora obronnego.
Pekin, który uważa rządzony demokratycznie Tajwan za część swojego terytorium, nie wyklucza możliwości przejęcia nad nim kontroli przy użyciu siły. Chińskie władze systematycznie zaprzeczają zarzutom o celowe ingerowanie w procesy wyborcze w tym kraju.
Wybory samorządowe zaplanowane są na 28 listopada.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ mal/





























































