Chiny biją rekord zadłużenia

redaktor Bankier.pl

To, że w styczniu chińską gospodarkę zaleje fala nowych kredytów było pewne. Ale takiej powodzi nie spodziewał się nikt.

Władze Państwa Środka od lat prowadzą politykę gospodarczą polegającą na zamiataniu pod dywan kolejnych problemów. Wszystko idzie jak z płatka, póki dobrze działa kredytowa miotła, a gospodarka rośnie i pozwala ukryć masę brudów. Wydawało się, że przed trzema laty do Pekinu dotarła jednak świadomość, że w końcu przydałoby się odstawić miotłę i porządnie posprzątać odkurzaczem, bo dywan nie jest już w stanie przykryć ukrywanego przez lata bałaganu. Oficjalnie rozpoczęła się kampania delewarowania (ograniczania uzależnienia od długu) i walki z bankowością cienia.

Taka polityka, wsparta dodatkowo przez rozpoczętą w idealnym, bo trudnym dla Chin momencie, wojnę handlową przez Donalda Trumpa i podwyżki stóp procentowych przez Fed, doprowadziła do wyraźnego pogorszenia koniunktury gospodarczej za Murem. Według publicznych danych, tempo wzrostu PKB spadło w ubiegłym roku do 6,6 proc. - najniższego poziomu od 1990 roku. Nieoficjalnie było wyraźnie niższe, szczególnie w ostatnim kwartale. Spowolnienie widać w przemyśle, wciąż mocno nastawionym na eksport, czy dochodach i wydatkach konsumpcyjnych ludności, która w ciekawych czasach ograniczyła m.in. zakupy aut i smartfonów.

Prowadzenie walk na dwóch frontach okazało się zbyt kosztowne, zagroziło stabilności społecznej i gospodarczej kraju, co w konsekwencji, w czarnym dla komunistów scenariuszu, mogło również wstrząsnąć sceną polityczną Państwa Środka. Pekin zdecydował się na rozpoczęcie negocjacji z Amerykanami i zarządził "taktyczny odwrót" na krajowym odcinku finansowym. Hasła "oddłużania" zostały zastąpione w oficjalnej propagandzie przez "ograniczanie ryzyk" w sektorze finansowym. Kampania delewarowania zakończyła się, zanim na dobre się zaczęła.

Podłączenie pacjenta do kredytowej kroplówki okazało się jednak trudniejsze od oczekiwań władz. Mimo rozluźnienia polityki monetarnej i regulacji bankowych oraz jasnych poleceń płynących z Pekinu, pieniądze jak na złość nie chciały płynąć do realnej gospodarki. Bankierzy wciąż mieli z tyłu głowy wcześniejsze (i nie odwołane) zalecenia dot. skrupulatniejszego oceniania kredytobiorców, natomiast przedsiębiorcy niechętnie sięgali po kredyt na inwestycje w obliczu spowolnienia gospodarczego za Murem i wojny handlowej z USA. W drugiej połowie roku statystyki podciągnęły władze lokalne, które otrzymały "prikaz", by rozpocząć wstrzymane z powodów finansowych inwestycje infrastrukturalne.

Jednak kredytowa rakieta z pełną mocą odpaliła dopiero w styczniu - total social financing (najszersza miara kredytu i płynności raportowana przez chiński bank centralny) sięgnął rekordowych 4,64 bln juanów, o niemal bilion juanów więcej niż wynosił poprzedni rekord ze stycznia 2017 r.

Wystrzał napędzało kilka silników - kredyty dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, instytucje bankowości cienia, obligacje korporacyjne i specjalne papiery emitowane przez władze lokalne.

Dotychczasowy rekord i oczekiwania analityków przebiła wartość nowych kredytów juanowych. Do realnej gospodarki popłynęło oszałamiające 3,57 bln juanów, czyli równowartość 2 bln złotych - produktu krajowego brutto Polski! Ponad 70 proc. środków trafiło do firm, blisko bilion - do gospodarstw domowych. O skierowanie większego strumienia pieniędzy do sektora małych i średnich przedsiębiorstw mocno zabiegał w ostatnim czasie Pekin. Po odliczeniu przepływów pomiędzy instytucjami finansowymi sprzedaż kredytów sięgnęła 3,23 bln juanów.

Blisko 500 mld juanów dołożyły obligacje korporacyjne, blisko 350 mld - produkty bankowości cienia, a ponad 100 mld - specjalne obligacje emitowane przez władze lokalne w celu pozyskania środków na budowę infrastruktury. We wszystkich kategoriach widać rękę państwa, które w ostatnich miesiącach umożliwiło sprawniejszą emisję obligacji i "zachęcało" instytucje finansowe do ich zakupów oraz rozluźniło kaganiec nałożony na bankowość cienia.

Zdążyć przed świnią

O ile zawsze w danych zza Muru kryje się haczyk, to w wypadku statystyk za pierwsze miesiące roku kalendarzowego jest to gigantyczny hak. W styczniu bądź lutym wypadają bowiem ruchome obchody Nowego Roku księżycowego, zaburzające nie tylko aktywność gospodarczą w Państwie Środka, ale i wypaczająca odczytu wskaźników ją obrazujących.

Dane dotyczące ekspansji kredytowej są na tę zmienność szczególnie wrażliwe - instytucje finansowe starają się przed świąteczną przerwą pozyskać najlepszych klientów (rolujących często w tym czasie zadłużenie) i "wypchnąć" jak najwięcej środków. Im wcześniej wypada Nowy Rok, tym mniej mają na to czasu. W 2014 i 2017 r. lata księżycowe rozpoczynały się jeszcze w styczniu, w 2016 i 2019 r. - na początku lutego, natomiast w 2015 i 2018 r. w drugiej połowie lutego. Taki układ kalendarzowy zwiastuje niewielką aktywność kredytową w lutym tego roku. Lepszy obraz sytuacji będziemy mieli za miesiąc.

Total social financing [bln juanów, dane zrewidowane według nowej metodologii od początku 2017 r.]
Total social financing [bln juanów, dane zrewidowane według nowej metodologii od początku 2017 r.] (Bankier.pl na podstawie danych Ludowego Banku Chin)

Styczniowa ekspansja kredytowa nie oznacza, że rok świni od początku będzie przebiegał pod znakiem poprawy koniunktury. Zazwyczaj potrzeba przynajmniej pół roku, by impuls kredytowy pobudził gospodarkę. Na razie jego efektu nie widać również w danych o inflacji, która w styczniu spowolniła do raptem 1,7 proc. (z 2,5 proc. w październiku). Natomiast inflacja producencka znalazła się o krok od zera, sięgając 0,1 proc.

Wartość zagregowanych zobowiązań z tytułu total social financing przekroczyła na koniec ubiegłego roku 200 bilionów juanów, czyli 220 proc. PKB. Po pierwszym kwartale wzrosła prawdopodobnie do 225 proc.

Total social financing jako % PKB (zmiana metody wyliczania od początku 2017 r.)
Total social financing jako % PKB (zmiana metody wyliczania od początku 2017 r.) (Bankier.pl na podstawie danych Ludowego Banku Chin)

Miara nie uwzględnia jednak ani zadłużenia sektora publicznego, ani części prywatnego (m.in. części bankowości cienia). Bank Rozrachunków Międzynarodowych szacuje, że w połowie ubiegłego roku dług chińskiego sektora niefinansowego odpowiadał 253 proc. PKB. W przypadku Państwa Środka zestawianie różnych wartości z produktem krajowym brutto może jednak wprowadzać w błąd, o czym więcej pisaliśmy w tekście "Chiny oddają cześć bożkowi PKB. My nie musimy".

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 5 sel

Tym bardziej ,że nic nie zarabiają od wielu lat i mają bliskie zeru odsetki , a mega inflacja puka coraz głośniej..

! Odpowiedz
6 2 sel

Malutkie miki to będzie jak cały świat wycofa swoją kasę z pejsatych funduszy w USA

! Odpowiedz
4 4 konik_garbusek

Kryzys jaki przyjdzie gdy stopią się Chiny jest chyba trudny do wyobrażenia. Śmiem skromnie twierdzić, ze Lehman Bro i subprime 2008 to bedzie przy tym malutkie miki.

! Odpowiedz
8 5 mooooo

Aaaaaaahhhhhhhaaaaa dobre ?? Ale z rozsądkiem Chiny to druga gospodarka świata po USA aby osiągnąć amerykański dług w wysokości 22 bilionów china będą potrzebować 77 lat czyli idąc na skruty myślowe ten dług co oni maja to jak pierdnecie komara !! AaaaaaaHhhhhhaaa

! Odpowiedz
3 2 sel

Niby druga , ale cementu i stali na swoje budowy zużywają w dwa lata tyle co USA przez 100 lat.?.A komputerów, szmat butów itd i tak produkują połowę albo i więcej na świecie?

! Odpowiedz
1 2 hermetic odpowiada sel

Taaa, a po 3 latach nowe budynki rozpadają się i wyglądają jak u nas po 50, jakby nikt w nich nie mieszkał. Chiny to kolos z glinianymi nogami i chcą być potęgą, ale fundamenty mają postawione na piasku. Do tego miasta-widma, bańka na tynku nieruchomości. A jedwabny szlak to w ogóle fantastyka i sci-fi odległe o lata świetlne.

! Odpowiedz
1 8 talmud

https://www.youtube.com/watch?v=wSomHletMFg

.

! Odpowiedz
9 32 open_mind

„Chiny biją rekord zadłużenia” Czyli zgodnie i według nowoczesnych szkół ekonomicznych warto inwestować w dług, bo dług to zadłużenie czyli pieniądz, Tak że reasumując najbogatszymi krajami to Chiny i USA, czy może coś znowu przegapiłem? A plotki chodzą że najlepsze to złoto z czosnkiem. I komu tu w końcu wierzyć. Ech zaciągnę dla pewności jeszcze więcej długu, bo dług jednak jest najbezpieczniejszą lokatą chociaż dlatego że go nie może ci nikt ukraść. Pozdrawiam

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 11 h-b

Cóż...Dług jest tylko niby dobry ,ale do czasu terminowej jego spłacalności co nie jest zawsze takie do końca pewne ???

! Odpowiedz
8 6 open_mind odpowiada h-b

„ale do czasu terminowej jego spłacalności” No i tu jest właśnie pole do popisu na którym bazuje dzisiejsza ekonomia. Bo długiem handluje i go sprzedaje. Przykład - bierzesz „wypożyczkę” na auto. Podpisujesz cyrograf i to w powiązanych paczkach pewności spłacania leci na giełdę, jak nie płacisz to przepakowują to i sprzedawane jest dalej ale z drobną zamaskowana uwagą „leciutko słabszą stabilność”. Inwestorzy z nieograniczonymi zasobami zerowanymi przez banki inwestycyjne rzucają się na te paczki jak piranie, bo system musi się kręcić w przeciwnym razie już od ponad dekady mielibyśmy inny system ekonomiczny. Pozdrawiam.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,9% IV kw. 2018
Stopa bezrobocia 6,1% I 2019
Przeciętne wynagrodzenie 4 931,8 zł I 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% III 2019

Znajdź profil