Większa liczba dni pracy niż przed rokiem i niepohamowany apetyt gospodarki na drożejącą ropę napędziły wystrzał chińskiego importu w styczniu.
Wartość towarów sprowadzonych do Państwa Środka na początku 2018 r. zwiększyła się aż o 36,9 proc. (w dolarach, w juanach - o 30,2 proc.), podczas gdy miesiąc wcześniej przyrost sięgnął raptem 4,5 proc. Wystrzał importu jest zasługą efektów kalendarzowych, niepohamowanego apetytu chińskiej gospodarki na drożejącą ropę i marnego wyniku w grudniu.
Co roku pod koniec stycznia lub w lutym Chińczycy świętują nadejście nowego roku według kalendarza księżycowego. Rok koguta rozpoczął się 28.01.2017 r. i potrwa do 15.02.2018 r. Obchody Chińskiego Nowego Roku trwają przez tydzień i w tym czasie pracownicy mają wolne, a fabryki pozostają zamknięte. W efekcie potrzeba mniej materiałów, by gospodarka pracowała w danym okresie pełną parą.
W styczniu 2018 r. taka sytuacja nie miała miejsca, ponieważ w rok psa wkroczymy dopiero 16 lutego. Przeciwnie - firmy mogły przyspieszać import, by już w styczniu zrekompensować sobie straty z lutego, a po zakończeniu przerwy od razu ruszyć z produkcją pełną parą. Jak widać, choć powiązania wydają się proste i po fakcie łatwo je dopasować do danych, to pasują właściwie do każdego odczytu - zaskakująco słabego, jak i dobrego. Dlatego z właściwą oceną przed publikacją statystyk trafić na tyle ciężko, że mało komu się to udaje. Analitycy spodziewali się wzrostu importu o zaledwie 9,8 proc.
Drugi czynnik jest bardziej oczywisty. Chińczycy zamierzają wjechać w nowy rok ze sporym impetem, który napędzać ma "czarne złoto". W styczniu za Mur sprowadzono rekordowe 40 mln ton ropy. A w porównaniu do początku 2017 r. była ona prawdopodobnie wyraźnie droższa - w tym okresie cena baryłki ropy Brent wzrosła o ponad 20 proc.
Tymczasem całkowita wartość eksportu z Chin wzrosła o 11,1 proc., także, choć w wyraźnie mniejszym stopniu, przebijając oczekiwania. W efekcie nadwyżka handlowa zmalała do zaledwie, jak na chińską specyfikę, 20,34 mld dolarów.
Warto jednak pamiętać, że miesięczne dane na początku każdego roku należy traktować z dużą ostrożnością, a lepszy obraz stanu chińskiej gospodarki dadzą odczyty za cały pierwszy kwartał.
Tąpnięcie na juanie
Wczoraj donosiliśmy o tym, że juan umacniał się w ostatnim czasie tak szybko, że pojawiła się obawa, że Pekin zainterweniuje, by wartość "czerwonego" spadła. Mimo że silny juan niespecjalnie zaszkodził eksportowi w styczniu, to dziś chińska waluta wyraźnie osłabiła się wobec dolara. Dzisiejszy spadek o 1 proc. jest wyjątkowo głęboki jak na juana.
Chińskie media tłumaczą dzisiejsze osłabienie wyraźnym zawężeniem się nadwyżki Chin w handlu z USA. Z kolei na świecie mówi się o artykule z kontrolowanego przez władze "China Economic Daily", w którym została zasygnalizowana zmiana nastawienia Pekinu do juana i zachęta dla firm do lepszego zarządzania ryzykiem walutowym. Waluta ma się bowiem w 2018 r. poruszać się w obu kierunkach - zarówno zyskiwać, jak i tracić.
Najnowsze wieści zza Muru

Więcej informacji, komentarzy i analiz dotyczących gospodarki Chin znajdziesz w naszej nowej sekcji.
Maciej Kalwasiński

























































