Celem grupy Impel, świadczącej usługi outsourcingowe, jest stabilne przejście przez okres pandemii i powtórzenie w 2020 r. ubiegłorocznych wyników – powiedział PAP Biznes wiceprezes Jakub Dzik. Grupa chce rozwijać narzędzia cyfrowe i spodziewa się, że postępująca cyfryzacja może prowadzić do konsolidacji rynku i wzmocnienia dużych graczy w branży.


„Naszą ambicją na 2020 r. jest powtórzenie wyniku z zeszłego roku. Jeśli uda nam się stabilnie przejść przez okres pandemii, będziemy uważali to za duży sukces. Nie myślimy dzisiaj o istotnych wzrostach, raczej o zachowaniu status quo i ostrożnym budowaniu przyszłości” – powiedział wiceprezes.
„W drugiej połowie roku spodziewamy się organicznego wzrostu przychodów. Nie planujemy inwestycji kapitałowych w inne przedsiębiorstwa, ale inwestujemy środki finansowe i czas w narzędzia cyfrowe. Widzimy potencjał rozwoju naszych usług w eliminowaniu czynności zbędnych, upraszczaniu ich” – dodał.
W pierwszym półroczu Impel wypracował 1,09 mld zł przychodów ze sprzedaży, 60,9 mln zł EBITDA, 23,6 mln zł EBIT oraz 8,6 mln zł zysku netto przypadającego na akcjonariuszy jednostki dominującej. W całym 2019 r. grupa miała 2,2 mld zł przychodów, 120,6 mln zł EBITDA, 49,2 mln zł EBIT oraz 13,7 mln zł zysku netto przypadającego na akcjonariuszy jednostki dominującej.
Wiceprezes poinformował, że zarząd jest zadowolony z wyników za pierwsze półrocze, bo mimo panującej na rynku niepewności udało się zbilansować dobre i złe czynniki, a także odnotować wyniki na poziomie ubiegłorocznych.

Grupa obserwowała spadek przychodów np. w segmencie pralnictwa, czy usług cateringowych, które są świadczone głównie dla klientów szpitalnych. W przypadku usług cash processingu po marcu, kiedy - jak powiedział wiceprezes – nastąpił wzrost wypłat gotówki z bankomatów, obrót gotówkowy mocno się skurczył, a efekty zmiany tego trendu grupa obserwuje do dzisiaj.
W ocenie wiceprezesa dobrze poradził sobie segment usług porządkowo-czystościowych, gdzie pomimo wykonywania mniejszej ilości zleceń stałych, doszło całe spektrum usług dodatkowych – jak dezynfekcja powierzchni, dostarczanie środków, ozonowanie.
„Spółki, które pracują projektowo – wykonują np. usługi montażowe – tutaj mieliśmy do czynienia ze zmniejszeniem skali spowodowanym przesuwaniem postępowań, terminów. Słabszy sezon, który zwykle trwa od listopada do lutego, marca, przeciągnął się do maja, czerwca. Obecnie widzimy duże odbicie i wracamy z usługami, które muszą być wykonane – jak np. remonty. Ale z pewnością ucierpi na tym przychodowo cały rok” – dodał Dzik.
Do utrzymania wyników przyczyniło się – zdaniem wiceprezesa - także ograniczenie kosztów pośrednich.
„W wyniku pandemii wielu pracowników pozostało w domach, co przełożyło się np. na niższe koszty transportu. Utrzymanie oszczędności w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa nie będzie możliwe w kolejnych okresach, bo wracamy do normalności. Natomiast wiele zmian zapewne z nami zostanie – jak np. spotkania odbywające się na platformach do wideokonferencji. Ważną funkcję będzie pełniła cyfryzacja” – powiedział wiceprezes.
Dodał, że Impel chce rozwijać narzędzia cyfrowe, które pozwolą lepiej zarządzać usługami, zmienić sposób ich świadczenia i zapewnić elastyczne podejście do ich wykonywania.
„Przykładowo, przy obsłudze nieruchomości – klient zleca nam prace, a my dokumentujemy ich wykonanie na bieżąco, co znacznie ułatwia i przyspiesza ich odbiór. Proponujemy też usługi grup mobilnych – zamiast stałego serwisu sprzątającego pracownicy wykonają zadania w umówionym z klientem zakresie, w określonym czasie. Dzięki temu będziemy w stanie efektywniej zarządzać kosztem pracy, inaczej motywować pracowników, a usługi wykonywać w przewidywalnym budżecie. Do połowu przyszłego roku wszystkie nasze produkty będą miały dedykowane oprogramowanie” – powiedział.
„Duże firmy pójdą w kierunku cyfryzacji - wymaga to nakładów kapitałowych, a nie każdą mniejszą firmę będzie stać na opracowanie i implementację takich narzędzi. Obserwując rynek myślę, że będziemy szli w kierunku konsolidacji i wzmacniania pozycji dużych graczy. Uważam, że jest to proces, który trwa już od jakiegoś czasu, a pandemia działa jako akcelerator takich zmian, które będą jeszcze przyspieszały” – dodał wiceprezes.
Jak powiedział, są branże, w których wciąż można zaobserwować deficyt pracowników i pandemia tego nie zmieniła – jest to branża IT, czy BPO (Business process outsourcing). Ponadto brakuje pracowników wysoko wykwalifikowanych.
„W usługach prostych – czystościowych, ochrony – mamy do czynienia z przejściowym zwiększeniem dostępnych osób, które są gotowe podjąć pracę, ale to jest krótkotrwała korekta. Raczej szykujemy się na rynek, gdzie pracownika brakuje, a usługę dostarczyć trzeba. Dodatkowo, zmniejsza się ilość osób aktywnych zawodowo, więc musimy myśleć o tym, jak w inny sposób realizować osiągane do tej pory cele w przyszłości. Bez elastyczności będzie ciężko to zrobić” – powiedział Dzik.
Ocenił, że w okresie pandemii ta elastyczność – dostosowywanie się do potrzeb klientów – okazała się bardzo przydatna, a Impel będzie obserwować rynek i reagować, bo od kondycji klientów, którym dostarcza usługi, zależy kondycja całej grupy.
„Na dzisiaj nie obserwujemy bardzo dużych zawirowań – są zawirowania lokalne w niektórych branżach, przedsiębiorstwach. Płynność na rynku do końca czerwca, lipca oceniłbym jako dobrą. Nie mamy zatorów płatniczych w branży – poza branżą lotniczą, hotelową, eventową, ale musimy z dużą ostrożnością obserwować to, co się wydarzy na rynku. Wiele firm do końca wakacji korzystało jeszcze z pomocy tarcz antykryzysowych, dzięki czemu są w stanie zachować dobrą sytuację płynnościową. Dopiero pod koniec trzeciego kwartału, w czwartym kwartale okaże się jak rynek będzie wyglądał, czy skala zamówień istotnie spadnie i jak poradzą sobie poszczególne branże. Pandemia gospodarcza może trwać dłużej niż zagrożenie epidemią koronawirusa” – powiedział wiceprezes.
Dominika Antoniak (PAP Biznes)
doa/ gor/





























































