
Źródło: Thinkstock
Budżet państwa na 2013 rok to lektura trudna, pełna pułapek i nawet profesjonaliści mają problem, żeby odszukać odpowiednie grupy wydatków. Jedną ze składowych budżetu państwa jest plan finansowy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który realizuje ZUS.
W 2013 roku na wszystkie świadczenia wydamy prawie 181 mld zł. To o 9,5 mld zł więcej niż w 2012 roku. W ciągu dwóch lat wydatki na świadczenia wypłacane z ZUS wzrosną o ponad 17 mld zł. Kwota ta jest równowartością kosztu budowy 8,5 Stadionów Narodowych.
Na co wydamy więcej?
Przede wszystkim na emerytury. Łączna kwota przeznaczona na wypłatę świadczeń wzrośnie o prawie 6,5 mld zł. Jest to spowodowane m.in. waloryzacją wypłacanych świadczeń, które wzrosną o ok. 4,4%. Nie da się tego uniknąć z uwagi na stosunkowo wysoką inflację. W Polsce mamy prawie 5 milionów emerytów. Średnia emerytura wynosi ok. 1700 zł, ale 70% świadczeniobiorców pobiera niższą kwotę.
O 1,8 mld zł więcej wydamy na renty. Tutaj również główną przyczyną jest waloryzacja. W Polsce mamy 1,1 mln osób pobierających renty z tytułu niezdolności do pracy i 1,3 mln ludzi otrzymujących renty rodzinne. Przeciętna renta z tytułu niezdolności do pracy wynosi 1398 zł, a renta rodzinna 1610 zł. Jednak jest to „średnia” - większość świadczeniobiorców otrzymuje znacznie niższe kwoty. O 270 mln zł wzrosną wydatki na inne zasiłki i świadczenia i o 4,5 mln zł na prewencję rentową. Zasiłki chorobowe będą nas kosztować 400 mln zł więcej.
Skąd na to pieniądze?
Składka emerytalna wynosi 19,52%. Z tego 89% trafia do ZUS. Pozostała część przekazywana jest Otwartym Funduszom Emerytalnym. Jeszcze dwa lata temu do OFE trafiało 37% składki emerytalnej. Z tego powodu „deficyt” w ZUS rósł. W 2012 roku dotacja budżetowa wynosiła prawie 40 mld zł. W 2013 roku ma być ona o prawie 3 mld zł niższa. Niestety równocześnie o 3 mld zł do kwoty 11,3 mld zł wzrośnie refundacja z tytułu składek przekazywanych do OFE.
| »Od stycznia wzrośnie płaca minimalna i składki ZUS |
Budżet ZUS rośnie, ale głównie na skutek wzrostu dochodów ze składek – dokładnie o 5,6 mld zł. Najwięcej, bo aż o 3,1 mld zł więcej wpłynie z tytułu składki rentowej. Wpływy ze składki emerytalnej wzrosną o 1,7 mld zł. O 500 mln zł większe będą dochody z tytułu składki na ubezpieczenie chorobowe, a wyższa składka na ubezpieczenie wypadkowe przełoży się na wzrost dochodów o 200 mln zł.
Najbardziej martwi fakt, że rząd znów sięgnie po pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej. W 2012 roku pobrano z niego 2,8 mld zł. W 2013 roku zaplanowano zasilenie FUS z FRD na poziomie 2,5 mld zł. Takie rozwiązanie ma wielu przeciwników. Przede wszystkim FRD powstało po to, by w przyszłości pokryć zwiększone wydatki na emerytury spowodowane niekorzystnymi zmianami demograficznymi. Miały to być pieniądze na czarną godzinę, kiedy liczba emerytów wzrośnie, a składki pochodzące od pracowników i przedsiębiorców w większym stopniu niż obecnie przestaną wystarczać na pokrycie wypłacanych świadczeń z ZUS.
Wydatki z ZUS wzrosną, ale utrzymanie tej instytucji stanieje. Wydatki bieżące spadną z 3,94 mld do 3,61 mld zł. Głównie na skutek zmniejszonego o 300 mln zł odpisu na działalność Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Niestety polski system emerytalny jest bardzo kosztowny. Duże koszty płaconych składek stanowią istotną barierę w rozwoju gospodarczym, często uznawane są za jedną z głównych przyczyn bezrobocia i biedy Polaków. Nie jest to do końca prawda. Problem jest o wiele bardziej skomplikowany i bez gruntownej reformy nie da się wprowadzić systemu, który jednocześnie będzie spełniać wszystkie funkcje społeczne i jednocześnie nie być przy tym dużym obciążeniem dla obywateli.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl




























































