Bankier.pl proponuje kwotę wolną od wszystkiego

Wielu Polaków przy obecnym poziomie zarobków nigdy nie będzie stać na własne mieszkanie, nowe auto czy beztroskie wakacje. Niskie płace to gigantyczny problem, bo napędzają emigrację, burzą pokój społeczny, a według niektórych ekonomistów nawet skracają życie. Istnieje kilka pomysłów na podniesienie płac, ale najprostszym z nich byłaby radykalna reforma systemu podatkowego.

 Mediana wynagrodzeń w Polsce wynosi ok. 2,4 tys. zł netto. Jak za te pieniądze oszczędzić na zakup mieszkania i samochodu czy wychowywać dzieci? Polityków nie interesuje los młodych, którym po opłaceniu rachunków zostaje raptem kilkaset złotych na przeżycie. To właśnie oni należą do tzw. biednych pracujących, dla których jedyna korzyść z pracy to najtańsze ubrania z promocji i żywność z dyskontów.

Garść danych statystycznych

Obecnie relacja płac do PKB w Polsce wynosi 37% (48% z samozatrudnionymi). Średnia UE wynosi ok. 60%. Wydajność pracy mierzona wartością dóbr i usług wytworzonych w ciągu godziny wynosi w Polsce ok. 70% przeciętnej UE. Z kolei płace są na poziomie ok. 35% średniej.

Źródła: EY, Eurostat, OECD, GUS, opracowanie Bankier.pl

Obecnie system wygląda tak, że człowiek zatrudniony na umowę o pracę, otrzymujący wynagrodzenie minimalne, na rękę dostaje 1286 zł netto (1750 zł brutto). Łączne koszty pracodawcy to ponad 2,1 tys. zł. Wartość ta jest większa niż kwota brutto, bo państwo celowo rozdziela składki na dwie części – jedną płaci pracownik, a drugą pracodawca.

Takie rozwiązanie ma tylko jeden cel – ukryć część zobowiązań pracownika wobec państwa i w dużym stopniu skłócić go z pracodawcą. Pracownik jest przekonany, że pracodawca mógłby mu zapłacić więcej, bo nie wie, że ten od jego pensji musi jeszcze odprowadzić 20% dodatkowych składek.

W mediach różne opcje i partie polityczne proponują zwiększenie kwoty wolnej od podatku zupełnie tak, jakby miało to być remedium na niskie płace w kraju. Jednak nawet trzykrotne zwiększenie tej kwoty, czyli do 10 tys. zł rocznie, spowodowałoby zwiększenie dochodów netto tylko o nieco ponad 100 zł miesięcznie (Stawka 18% z 10 tys. zł daje nam 1800 zł podatku. Po podzieleniu tej kwoty na 12 miesięcy okazuje się, że od zaliczki można by odpisać 150 zł miesięcznie, czyli tylko 104 zł więcej niż obecnie). Taka kwota, choć odczuwalna dla najmniej zarabiających, nie poprawi znacząco ich sytuacji finansowej.

Rozwiązanie powinno być prostsze

Docelowo dochody do 2 tys. zł miesięcznie powinny być całkowicie wolne od wszelkich składek i podatków, które też nie powinny być w żaden sposób dzielone na koszty pracownika i pracodawcy.

Powyżej progu 2 tys. zł łączne obciążenia podatkowe i składkowe mogą wynosić, tak jak obecnie, 40%, ale dzielone w systemie 60/40. To oznacza, że na każde 100 zł brutto dochodu powyżej 2 tys. zł pracownik na rękę otrzymywałby 60 zł netto a do państwa trafiałoby 40 zł.

Nie byłoby większych problemów z rozdzieleniem kwot pomiędzy poszczególne fundusze. Udział podatku dochodowego w klinie podatkowym wynosi 14%, składka zdrowotna 16%, a aż 70% obciążeń trafia do ZUS-u (na 100 zł dochodu każde 5,6 zł trafiałoby do budżetu państwa; 6,4 zł do NFZ a 28 zł do ZUS-u).

Podzielenie kwot na poszczególne fundusze i wpłata ich na subkonta ubezpieczonych wymaga dobrego oprogramowania, ale w kraju, w którym wyprodukowano „Wiedźmina”, znalezienie specjalistów w tym temacie nie powinno być ani specjalnie problematyczne, ani drogie.

By uniknąć oszustw, czyli dzielenia jednej umowy na kilka z mniejszymi kwotami poniżej 2 tys. zł, każda umowa powinna być zgłaszana do urzędu skarbowego z przypisaniem do konkretnego obywatela. Urząd sumowałby dochody poszczególnych pracowników z różnych źródeł i monitorował rzeczywistą wysokość ich zarobków oraz prawidłowość naliczanego podatku. Ewentualne próby zaniżania dochodów mogłyby być wtedy karane wysokimi grzywnami.

Dochody brutto Kwota netto pracownika Podatki i składki Całkowity koszt pracodawcy
Propozycja Obecnie Propozycja Obecnie Propozycja Obecnie
2000 zł 2000 zł 1459 zł 0 zł 955 zł 2000 zł 2414 zł
2100 zł 2060 zł 1530 zł 40 zł 1005 zł 2100 zł 2535 zł
2500 zł 2300 zł 1808 zł 200 zł 1210 zł 2500 zł 3018 zł
3000 zł 2600 zł 2156 zł 400 zł 1466 zł 3000 zł 3622 zł
3500 zł 2900 zł 2505 zł 600 zł 1720 zł 3500 zł 4225 zł
4000 zł 3200 zł 2853 zł 800 zł 1976 zł 4000 zł 4829 zł
4500 zł 3500 zł 3201 zł 1000 zł 2232 zł 4500 zł 5433 zł
5000 zł 3800 zł 3550 zł 1200 zł 2487 zł 5000 zł 6037 zł
Opracowanie Bankier.pl. Sprawdź ile płacisz składek w kalkulatorze wynagrodzeń.

„Kwota wolna od wszystkiego” wynosiłaby 24 tys. zł rocznie. To tylko 6 tys. euro. Szkopuł polega na tym, że pracodawców należałoby ustawowo przekonać do tego, by obecne ich łączne koszty płacowe na jednego pracownika stały się odpowiednikiem proponowanej kwoty brutto.

Technicznie jest to możliwe.

Kwota będąca obecnym całkowitym kosztem pracodawcy Kwota netto pracownika Łączne  podatki i składki
Proponowana Obecna Proponowana Obecna
3622 zł (3000 zł brutto)
2973 zł 2156 zł 649 zł 1466 zł
4225 zł (3500 zł brutto) 3335 zł 2505 zł 890 zł 1720 zł
4829 zł (4000 zł brutto) 3697 zł 2853 zł 1131 zł 1976 zł
Opracowanie Bankier.pl. Sprawdź ile płacisz składek w kalkulatorze wynagrodzeń.

Wówczas wynagrodzenia netto osób zarabiających płacę minimalną automatycznie zwiększyłyby się z 1286 zł netto do 2060 zł netto. Pracownik otrzymujący dzisiejsze przeciętne wynagrodzenie brutto nie otrzymałby 2850 zł netto tylko 3697 zł, czyli 30% więcej przy jednoczesnym utrzymaniu kosztów pracodawców na nie zmienionym poziomie. Naturalnie taka zmiana wiązałaby się ze znacznym obniżeniem dochodów państwa.

O ile zmniejszą się dochody państwa?

Przy założeniu, że uproszczenie systemu poboru i rozliczenia podatków i składek doprowadziłoby do oszczędności rzędu ok. 10 mld zł* rocznie, a 30%* nadwyżki uzyskanej przez pracowników i tak trafiłoby z powrotem do państwa za pośrednictwem VAT-u i akcyzy, to dochody do budżetu państwa i ZUS-u zmniejszyłyby się łącznie o ok. 75 mld zł.

Nie można nagle pozbawić finansów publicznych 75 mld zł (10,5 mld z tytułu PIT; 12 mld zł do NFZ i 52,5 mld zł do ZUS-u), dlatego „kwota wolna od wszystkiego” powinna być zwiększana od 500 zł miesięcznie docelowo do 2000 zł po kilku latach. Dzięki temu uniknęlibyśmy też szoku inflacyjnego. W tym czasie rząd byłby zobowiązany do przeprowadzenia koniecznych reform równoważących budżet.

Konieczne byłoby przeprowadzenie nowej reformy emerytalnej, która w pierwszej kolejności doprowadziłaby do włączenia do już uproszczonego systemu rolników (ok. 10 mld zł oszczędności), częściowe zlikwidowanie licznych przywilejów różnych grup zawodowych (ok. 10 mld zł), odchudzenie administracji (5 mld zł – w tym ograniczenie wydatków Sejmu i Senatu, prezydenta oraz premiera), przy jednoczesnym zwiększeniu dochodów z tytułu CIT-u od firm bardzo sprawnie uciekających z podatkami za granicę. W pierwszych latach różnice wynikające ze zmniejszonych dochodów budżetowych można by finansować deficytem, ale to nie byłby koszt, a inwestycja – bezpośrednio w Polaków.

Całość opiera się na założeniu, że państwo dołożyłoby wszelkich starań, aby zminimalizować odsetek osób pracujących na umowach śmieciowych oraz wyciągnęło z szarej strefy ok. 350 tys. ludzi.*

A co z emeryturami najmniej zarabiających? Na ten moment człowiek, który zarabia 1750 zł brutto, co miesiąc na emeryturę odkłada w ZUS-ie 390 zł. Po 40 latach pracy otrzyma świadczenie w wysokości ok. 30% jego ostatniej pensji, więc tak naprawdę państwo i tak będzie musiało mu dopłacić do świadczenia. Po co więc zmusza się te osoby do odkładania na emeryturę, skoro zgromadzony kapitał nie wystarczy na wypłatę minimalnych świadczeń? Lepiej pozwolić im zgromadzić większy majątek. Reforma systemu naliczania wynagrodzeń byłaby wstępem do wprowadzenia emerytur obywatelskich w określonej, równej dla wszystkich wysokości.

Objaśnienia do szacunków

Skąd 10 mld zł?

Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej to 3,8 tys. zł brutto. Wartość klina podatkowego dla tej kwoty wynosi 1,8 tys. zł. Pobór składek, ich prawidłowe wyliczenie, zakup i aktualizacja właściwego oprogramowania, zatrudnienie ludzi do obsługi kadrowo-księgowej i transfer środków stanowią minimum 5% wartości pobranych podatków i składek. Koszty po stronie pracodawców to kolejne 2-3%.

Na umowach o pracę w Polsce pracuje co najmniej 12 mln ludzi. Przy tym założeniu daje nam to po stronie administracji jakieś 13 mld zł kosztów (naliczanie, transfery, utrzymanie i kontrola prawa). Dodając do tego kolejne 2 p. proc. po stronie pracodawców, mamy dodatkowe 3 mld zł. Maksymalne uproszczenie systemu poboru pozwoliłoby nam z tych 16 mld zł wydawanych na obsługę zaoszczędzić ok. 60% czyli szacunkowe 10 mld zł.

Skąd 30% nadwyżki?

Efektywna stopa VAT wynosi 16%. Efektywna akcyza (papierosy, alkohol, paliwo) to minimum 5%. Pozostałe 9% to inne podatki pośrednie zawarte w cenach produktów (dochodowe, podatek od nieruchomości, opłaty, etc.). Innymi słowy, to, że 30% nadwyżki wypłacanej pracownikom wróci do państwa różnymi kanałami, to bardzo rozsądne założenie.

O ile wzrosłyby dochody państwa, gdyby 350 tys. ludzi przestało pracować na czarno?

Ludzie pracujący na czarno zwykle nie zarabiają średniej pensji, dlatego szacunki ich dochodów trzeba rozsądniej opierać na medianie. Pracujący w szarej strefie płacą VAT. Przy założeniu, że legalnie zarobią 2200 netto, to przy proponowanym sposobie obliczania wynagrodzeń daje nam 80 zł podatków i składek dla państwa. Agregat roczny ok. 330 mln zł. Jest to relatywnie mała kwota dla budżetu państwa, ale fakt wyciągnięcia ludzi z szarej strefy jest korzystny dla społeczeństwa, bo legalna praca zmniejsza koszty "ukrywania się". Życie w szarej strefie to dodatkowe wydatki, np., rezygnacja z posiadania rachunku bankowego, wbrew pozorom może tworzyć koszty alternatywne w szybkim przekazywaniu środków, utracie czasu na tworzenie „pozorów legalnej pracy”, dojazdy, oczekiwanie na płatności, etc.

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 2 ~fakelaki

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
8 6 ~Pracodawca

Żeczowy artykuł!
Można?
A pewnie że można tylko trzeba chcieć.!!!
Jeśli nie stać pracodawcy żeby już dziś dać wynagrodzenie większe niż 2tys to niech lepiej już dziś zamknie swój mizerny biznes.

! Odpowiedz
1 4 ~an

Człowieku! Ortografia się kłania!!!

! Odpowiedz
0 6 ~adrian

Nie o to chodzi. Jak przedsiębiorcy nie stać aby dać 2k brutto to da minimalną 1750 gdzie i tak faktycznie ten pracownik jest droższy bo cześć podatku płaci pracodawca i koszt pracownika to około 2100 zł (więc pewnie i tak podpisze umowę śmieciową aby uniknąć ZUS). Państwo tu kiwa zarówno pracodawcę jak i pracownika. W zaproponowanym w artykule chodzi o to że jak będzie na umowie np te minimum czyli 1750 to tyle faktycznie kosztuje pracownik swojego pracodawcę i tyle też pracownik dostanie do ręki, a po przekroczeniu 2000 dopiero zaczynają się podatki, które wydają się znikome w porównaniu do dzisiejszego "złodziejstwa" podatkowego ale czemu by nie skoro i tak później jak tankuję czy kupuję w sklepie to też państwo łąpy wyciąga...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
12 2 ~Krak

mam inna bardzo prosta propozycje. Likwidacja zus krus pup i powiatow oraz strazy miejskiej. Kazdy obywatel ktory nie pracuje - bez wzgledu na powod otzrymuje od panstwa 800 PLN. Emeryt 1400 - tzw emertura obywatelska wyplacana z budzetu panstwa. Brak placy minimalnej ( mysle ze nikt przytomny nie pojdize do pracy za 1200 pln do reki majac 800 bez problemu). Rynek reszte wyreguluje sam.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 0 ~Obywatel

9 % z kwoty obsłużonej przez KIR w 2013 (~342 mld PLN) to więcej niż budżet Polski na ten rok (~335 mld PLN z deficytem). Obecne podatki (PIT, CIT, VAT itd), składki, akcyzy, ulgi, obligacje SP, przywileje etc. musiałyby zniknąć... <9% od przelewu/wypłaty gotówki i płaciliby wszyscy również Ci z szarej strefy. A urzędnicy z US mogliby wreszcie zająć się czymś pożytecznym zamiast tracić czas na ściganie podatników...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 10 ~v1

Świetny artykuł, szkoda że autor nie jest politykiem byłby wtedy chociaż cień szansy na wprowadzenie tego w życie

! Odpowiedz
2 7 ~Andryjus

Nie chcę klnąć bo już i to nie pomoże, wszyscy zajmują się 30 -,a gdzie druga strona 55 +, tych staruchów można na bruk i niech zdychają pod mostem. Nie ma mojej zgody na zajmowanie się tylko młodzieżą, a pomijane problemu ich rodziców.

! Odpowiedz
2 17 ~Coroner

Jak dzieciom przekazać naukę o systemie podatkowym? Po prostu zjeść im 30% ich porcji lodów.

! Odpowiedz
2 17 ~marek

Polski system podatkowy zabiera 70%. Za to dostajemy ochłapy, albo nasze pieniędze są wydawane na niepotrzebne rzeczy. Najlepszą lekcją więc byłoby zjedzenie 70% porcji lodów, a w zamian dać dziecku szczotkę do mycia sedesu i złamany patyk.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,5% X 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil