Rząd premiera Andreja Babisza przyjął w poniedziałek nową koncepcję funkcjonowania czeskiej armii do 2040 r. Dokument skrytykował uczestniczący w posiedzeniu gabinetu prezydent Petr Pavel, były wojskowy. Jego zdaniem koncepcja nie zapewnia realizacji zobowiązań sojuszniczych.


Zdaniem premiera armia musi zwiększyć liczbę żołnierzy, co w realizuje w bieżącym roku z sukcesem. Za główny priorytet uznał obronę przeciwlotniczą i antydronową. Minister obrony Jaromir Zuna po posiedzeniu gabinetu powiedział, że istotne jest też realizacja celów Sojuszu Północnoatlantyckiego, wzmocnienie zdolności do obrony terytorium państwa oraz przyspieszenie adaptacji technologicznej m.in. przez przeprowadzenie transformacji cyfrowej. Do 2040 r. armia ma dysponować 32 tys. żołnierzy oraz 15 tys. aktywnej rezerwy. W połowie bieżącego roku w czeskim wojsku służyło 25 700 żołnierzy, a w aktywnej rezerwie 5 tys.
Prezydent Pavel, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, uznał, że koncepcja nie zapewnia wypełnienia zobowiązań sojuszniczych ani nie przygotowuje wojska na intensywny konflikt zbrojny. Jednym z powodów są finanse. Koncepcja zakłada, że na obronność do 2030 r. będzie przeznaczanych 2 proc. PKB, a to pozwoli na rozwój jedynie części zdolności obronnych kraju.
Premier, odpowiadając na zarzuty, stwierdził, że na poziom opóźnienia w rozwoju sił zbrojnych wpływ miały poprzednie rządy oraz dowództwo armii. Przypomniał, że Pavel, który jest generałem w stanie spoczynku, w latach 2012-2015 kierował Sztabem Generalnym.
W latach 2015–2018 Pavel pełnił funkcję przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO. (PAP)

ptg/ kar/

































































