Wczesne głosowanie w wyborach do Kongresu USA i władz stanowych rozpoczęło się w poniedziałek w kolejnych sześciu stanach, w tym w Teksasie. Oznacza to, że głos oddać może już ponad połowa Amerykanów.


Punkty wyborcze, gdzie wrzucać można karty wyborcze, otwarto w poniedziałek w Teksasie, Karolinie Południowej, Arkansas, Alasce, Kolorado i Connecticut.
Na nieco ponad dwa tygodnie przed dniem wyborczym, głos w wyborach do Kongresu może oddać już ponad połowa wyborców.
W Teksasie, gdzie odbywa się najgłośniejszy w tym cyklu wyborczym wyścig - o fotel senatora, wczesne głosowanie potrwa do 30 października, w Karolinie Płd. - do 31 października. W kolejnych dniach skończy się wczesne głosowanie w Connecticut i Arkansas - 1 i 2 listopada. Na Alasce i w Kolorado głosy tą metodą można oddawać do dnia wyborów, czyli 3 listopada.
W wielu innych stanach głosowanie korespondencyjne lub w punktach wyborczych już trwa. W niektórych, jak w Wirginii, zaczęło się jeszcze pod koniec września.

Z danych zgromadzonych przez stację NBC News wynika, że głos oddało dotąd 9,8 mln wyborców. W wielu kluczowych dla wyników stanach, w tym Georgii, Maine czy Iowa, liczba oddanych głosów jest znacząco wyższa od analogicznego okresu sprzed dwóch lat.
We wtorek 3 listopada wyborcy w USA wybiorą wszystkich 435 deputowanych do Izby Reprezentantów, 33 ze 100 senatorów, gubernatorów 36 z 50 stanów, oraz w szeregu referendów stanowych.
Wybory zdecydują m.in. o nowym układzie sił w Kongresie, gdzie Demokraci są zdecydowanymi faworytami do zdobycia większości w Izbie. Szanse Demokratów na przejęcie kontroli nad Senatem są mniejsze, lecz sondaże również wskazują na ich lekką przewagę.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ ap/































































