Amerykański wywiad ostrzegł sekretarza stanu Marka Rubia o irańskich planach ataków przeciwko dyplomatom USA na Bliskim Wschodzie - podały w piątek AP i portal Axios. Departament Stanu zarządził redukcję obsady placówek w czterech krajach regionu.


Według cytowanej przez media notatki Dyrektora Wywiadu Narodowego do Rubia, amerykański wywiad ustalił, że Iran „znacznie nasilił” swoje działania mające na celu atakowanie amerykańskich dyplomatów i urzędników na Bliskim Wschodzie i poza nim, a plany osiągnęły „zaawansowany etap” zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i „pewnych innych krajach”.
Notatka miała pojawić się tuż po tym, jak Departament Stanu ogłosił redukcję personelu w ambasadach w Jordanii, Libanie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Według urzędników cytowanych przez AP, ruch ten był związany z zagrożeniami ze strony Iranu i sprzymierzonej z nim jemeńskiej bojówki Hutich.
AP donosi, że placówki, o których mowa, już działają z ograniczoną liczbą pracowników. Pracownikom nie nakazano jednak wyjazdu z krajów, jak wcześniej stało się to w przypadku ambasady USA w Rijadzie.
Do zmian dochodzi na tle przygotowań sił amerykańskich do potencjalnego wznowienia intensywnych bombardowań Iranu, którymi groził prezydent USA Donald Trump. AP zaznacza jednak, że amerykańscy oficjele zaprzeczają, by zmiany w pracy ambasad miały związek z tymi planami.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ san/




























































