Premier Donald Tusk podkreślił, że głosowanie nad wotum nieufności dla ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski (Centrum) będzie testem koalicyjnej lojalności i solidarności. Jak się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy, jeśli zdacie ten test, będziemy dalej pracować - zwrócił się do polityków Polski 2050.


Podczas piątkowej konferencji prasowej szef rządu był pytany, czy po czwartkowym spotkaniu z ministrą funduszy i polityki regionalnej, szefową Polski 2050 Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz ma pewność, że cała koalicja rządząca zagłosuje przeciwko wnioskowi o wotum nieufności dla minister klimatu oraz o to, co jeśli znajdą się politycy koalicji, którzy zagłosują za tym wnioskiem.
- Jeśli jesteśmy koalicją, to musimy działać solidarnie i lojalnie wobec siebie. Jeśli chcemy szkodzić, to znaczy, że stajemy się opozycją - podkreślił Tusk. - Muszą dokonać tego wyboru - dodał.
Wniosek o odwołanie Hennig-Kloski (Centrum) z funkcji ministry trafił do Sejmu 27 marca. Podpisało się pod nim ok. 100 posłów m.in. z Konfederacji oraz PiS. Zarzucili szefowej MKIŚ m.in. brak działań na rzecz ograniczenia negatywnych skutków unijnej polityki klimatycznej dla Polski, szczególnie w zakresie systemu ETS, chaos wokół programu Czyste Powietrze, zaniedbania w przygotowaniu sektora energetycznego i drzewnego jeśli chodzi o dostępność pelletu w sezonie grzewczym 2025/26, „sabotaż państwa” przez próbę oparcia suwerenności energetycznej na odnawialnych źródłach energii.
Z informacji PAP zbliżonych do zarządu Polski 2050 wynika, że podczas czwartkowego spotkania w KPRM Tusk bronił ministry klimatu i środowiska, podczas gdy Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że jej partia zagłosuje „odpowiedzialnie”. - Decyzję klubu uzależniła od działań Hennig-Kloski do czasu (głosowania) wotum - zaznaczyło inne źródło PAP związane z Polską 2050 znające kulisy spotkania.
Premier powiedział w piątek, że ostatnie zdanie, jakie skierował w czwartek do ministry Pełczyńskiej-Nałęcz odnosiło się do zachowań wewnątrz koalicji i brzmiało:

„Albo jesteście w środku, albo jesteście na zewnątrz. Nie ma czegoś pośredniego”.
Szef rządu przypomniał, że ministra Hennig-Kloska została wyznaczona przez Polskę 2050, jeszcze przed podziałem tej partii. W lutym br., po przegranych przez Hennig-Kloskę wyborach na przewodniczącą Polski 2050, w partii doszło do rozłamu, w wyniku którego szefowa MKiŚ wraz z grupą kilkunastu parlamentarzystów opuściła ugrupowanie i utworzyła klub parlamentarny Centrum. Na początku marca ogłoszono powstanie stowarzyszenia Centrum Polska, którego prezeską została Hennig-Kloska.
- Kiedy mówię, że nie będę współpracował z kimś, kto będzie głosował za odwołaniem własnego ministra z własnego rządu, to mówię o tym dlatego, bo taka metoda jest nie do zaakceptowania - podkreślił Tusk. Jak dodał, jeżeli ktoś - na przykład ministra Pełczyńska-Nałęcz - ma poczucie, że Paulina Hennig-Kloska jest złym ministrem, „to trzeba o tym uczciwie rozmawiać”. Według premiera, jeżeli pretensje są uzasadnione, trzeba zastanowić się nad zmianami w rządzie, a nie destabilizować go razem z opozycją.
- Powiedziałem otwarcie. (...) Jak się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy. Jeśli zdacie ten test koalicyjnej lojalności i solidarności, będziemy dalej pracować.
Po południu Pełczyńska-Nałęcz zamieściła wpis na platformie X. „Najpierw docinki na Radzie Ministrów, teraz ultimatum w mediach. W Umowie Koalicyjnej zobowiązaliśmy się do współpracy opartej na wzajemnym szacunku. Język ultimatum to łamanie umowy. Koalicja budowana na przemocy to droga do katastrofy” - napisała szefowa Polski 2050.
Natomiast na porannej piątkowej konferencji Pełczyńska-Nałęcz mówiła m.in., że w pierwszej części czwartkowego spotkania z premierem rozmawiali o Krajowym Planie Odbudowy (KPO) i sprawnym działaniu wielu resortów, którego minister „absolutnie oczekuje”, i które - jej zdaniem - „jest niezbędne do tego, by KPO skutecznie zakończyć”.
Druga część - jak relacjonowała liderka Polski 2050 - dotyczyła spraw koalicyjnych i nie padło żadne ultimatum dotyczące przyszłości Polski 2050 w rządzie, gdyby partia miała zagłosować za odwołaniem Hennig-Kloski. Pełczyńska-Nałęcza dodała, że stawianie takich ultimatum i uzależnianie trwałości koalicji od losów jednego ministra „nie jest właściwym sposobem rozmawiania”. Zapewniła przy tym, że jej ugrupowanie „nie uznaje żadnych ultimatów” i podejmie decyzję o głosowaniu w sprawie wniosku o odwołanie ministry klimatu „według własnych przekonań i własnej decyzji, także w zależności od tego, co się wydarzy w ciągu najbliższych dwóch tygodni”.
Zaznaczyła przy tym, że Polska 2050 chce usłyszeć m.in. jak nierozliczone 2 mld z programu Czyste Powietrze rozliczone zostaną i kiedy się to stanie. Podnosi ponadto kwestię włączenia tzw. małpek do systemu kaucyjnego i chce, by „zostało jasno powiedziane, że nie ma śladu podejrzenia, że ten system kaucyjny powstał w wyniku nacisków jakichś lobby”.
Wniosek o odwołanie Hennig-Kloski z funkcji ministry klimatu i środowiska, pod którym podpisało się ok. 100 posłów m.in. z Konfederacji oraz PiS, trafił do Sejmu pod koniec marca. We wniosku minister zarzucono m.in. brak działań na rzecz ograniczenia negatywnych skutków unijnej polityki klimatycznej dla Polski, szczególnie w zakresie systemu ETS, chaos wokół programu „Czyste Powietrze”, a także zaniedbania w przygotowaniu sektora energetycznego i drzewnego jeśli chodzi o dostępność pelletu w sezonie grzewczym 2025/26 czy „sabotaż państwa” przez próbę oparcia suwerenności energetycznej na odnawialnych źródłach energii.
Z przepisów wynika, że wniosek musi być rozpatrzony najpóźniej na posiedzeniu, które zaplanowane jest w dniach 28-30 kwietnia.
Szefowa MKiŚ w czwartek chciała spotkać się z wszystkimi klubami koalicji rządzącej. Z informacji PAP wynika jednak, że z zaproszenia na spotkanie w resorcie klimatu nie skorzystały kluby Polski 2050 i PSL. Posłowie tych klubów absencje argumentowali tym, że wcześniej to oni zaprosili Hennig-Kloskę na spotkania swoich klubów oraz że siedziba ministerstwa nie jest adekwatnym miejscem do rozmów politycznych. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w czwartek, że w sprawie wniosku o wotum nieufności wobec minister Hennig-Kloski jego klub będzie głosował lojalnie „tak jak koalicja umówiła się na początku”.
Według rozmówcy PAP, „w niemal całym klubie parlamentarnym Polski 2050 panuje zgoda” by odwołać Hennig-Kloskę ze stanowiska szefowej MKiŚ, co ma związek z żalem, który towarzyszy parlamentarzystom po rozłamie w tym ugrupowaniu. Sprzeciw wobec Hennig-Kloski otwarcie demonstruje m.in. poseł Bartosz Romowicz.
To, jak zagłosują przedstawiciele Polski 2050, zależy od kilku kwestii. Decyzja może być uzależniona m.in. od tego, jakie będą losy zaproponowanych przez nich projektów ustaw. W tym kontekście usłyszeć można m.in. o „odblokowaniu” projektu ustawy „AntyPolExitowej” oraz projekcie, którego celem jest podwyższenie drugiego progu podatkowego.
Rozmówca PAP zauważył, że przychylne głosy ws. odwołania szefowej MKiŚ wyrażają także posłowie PSL-u w kuluarowych rozmowach z politykami Polski 2050.
Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w czwartek, że w sprawie wniosku o wotum nieufności wobec minister Hennig-Kloski jego klub będzie głosował lojalnie „tak jak koalicja umówiła się na początku”. - To nie znaczy, że nie mamy pytań do pani minister – zastrzegł Kosiniak-Kamysz. Dodał, że minister klimatu otrzymała zaproszenie na posiedzenie klubu parlamentarnego PSL, gdzie posłowie chcą porozmawiać o systemie kaucyjnym, gospodarce leśnej, różnych sprawach związanych z funkcją którą pełni Hennig-Kloska.
Rozpatrzenie wniosku o wyrażenie przez Sejm wotum nieufności i poddanie go pod głosowanie następuje na najbliższym posiedzeniu Sejmu przypadającym po upływie 7 dni od dnia jego zgłoszenia i nie później niż na następnym posiedzeniu. Wniosek musi być więc rozpatrzony najpóźniej na posiedzeniu, które zaplanowane jest w dniach 28-30 kwietnia. (PAP)
ef/ par/






























































