Bank centralny Turcji tym razem nie zaskoczył rynku i dokonał siódmej z rzędu podwyżki stóp procentowych. Gwałtowny cykl zacieśnienia polityki monetarnej nad Bosforem prawdopodobnie powoli dobiega końca.


Referencyjna stopa procentowa Banku Centralnego Republiki Tureckiej (TCMB) została w czwartek podniesiona o 250 punków bazowych, z 40,00 % do 42,50%. To najwyższy poziom od marca 2003 roku. Grudniowa podwyżka nie była zaskoczeniem. Rynkowy konsensus zakładał wzrost stopy benchmarkowej właśnie do 42,50%.
- Zakładając, że obecny poziom restrykcyjności polityki monetarnej jest zbliżony do poziomu wymaganego do ustanowienia dezinflacyjnego kursu, Komitet zredukował tempo zacieśniania polityki. Komitet oczekuje, że zakończenie cyklu zacieśnienia nastąpi tak szybko, jak to możliwe – czytamy w grudnoiwym komunikacie tureckich władz monetarnych.
Była to siódma z rzędu zdecydowana podwyżka stóp procentowych w Turcji. Miesiąc temu TCMB podniósł koszty kredytu o 500 pb., dwukrotnie przebijając oczekiwania rynku. W październiku stopy procentowe także zostały podniesione także o 500 pb., co jednak wtedy było posunięciem w pełni oczekiwanym przez rynek. Również we wrześniu koszty kredytu poszły w górę o 500 pb. i była to wtedy decyzja zgodna z rynkowym konsensusem.
Natomiast w sierpniu TCMB zaskoczył rynek podwyżką aż o 750 pb. – czyli trzykrotnie mocniejszą od konsensusu. W lipcu koszty kredytu nad Bosforem zostały podniesione o 250 pb., co wtedy pozostawiło spory niedosyt. Początek „monetarnego resetu” w Turcji miał jednak miejsce w czerwcu, gdy nowe kierownictwo banku centralnego Turcji zdecydowało się na zerwanie z „erdoganomiką” i drastycznie podniosło stopy procentowe. Wtedy to stopa referencyjna poszła w górę z 8,50 % do 15,00%, co i tak było poziomem wyraźnie niższym od 20-25% oczekiwanym przez rynek.
Po grudniowej podwyżce stopa procentowa w Turcji znalazła się na najwyższym poziomie od przeszło 20 lat. Ale wciąż pozostaje znacząco niższa od inflacji CPI zrealizowanej przez poprzednie 12 miesięcy. W listopadzie indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) był o 61,98% wyższy niż rok wcześniej. Ostatnie prognozy tureckiego banku centralnego zakładały, że w tym roku inflacja wyniesie 65%, a w przyszłym 33%. Jeśli ta ostatnia prognoza się potwierdzi, to obecna stopa procentowa w TCMB byłaby już realnie mocno dodatnia w ujęciu ex ante.
Tak się kończy „erdoganomika”
Przez poprzednie lata TCMB prowadził skrajnie „niekonwencjonalną” politykę pieniężną, obniżając stopy procentowe, pomimo szalejącej w kraju dwucyfrowej inflacji cenowej. Gdy jesienią 2021 roku doszło do pierwszych cięć stóp, inflacja CPI wynosiła ok. 20%. Rok później sięgnęła 85%, a Turcy cały czas obniżali koszty kredytu. Do ostatniej obniżki doszło w lutym po tragicznym trzęsieniu ziemi. I zarazem na kila miesięcy przed wyborami prezydenckimi.
Nie jest żadną tajemnicą, że za ową „niekonwencjonalną” polityką pieniężną stał prezydent Recep Tayyip Erdogan, od 20 lat sprawujący niepodzielną władzę nad drugim najludniejszym krajem Bliskiego Wschodu. W świecie finansów Erdogan zasłynął ze swych niecodziennych poglądów ekonomicznych stojących w jaskrawej sprzeczności z podstawami makroekonomii. Turecki „sułtan” publicznie stwierdzał, że to wysokie stopy procentowe powodują wysoką inflację. Ekonomiści zgodnie twierdzą, że jest dokładnie na odwrót: to wysokie (realnie) stopy procentowe skutkują obniżeniem inflacji i wolniejszym tempem wzrostu cen w gospodarce. Jednak Erdogan uparcie forsował swoje stanowisko, doprowadzając tym do rozpaczy (i często utraty stanowiska) kolejnych szefów tureckiego banku centralnego.
Jednakże po ostatnich wyborach turecki władca wycofał się ze swojej wcześniejszej doktryny ekonomicznej. - Restrykcyjna polityka monetarna jest potrzebna do spowolnienia inflacji – powiedział Erdogan na początku września. - Obniżymy inflację do poziomu jednocyfrowego, dzięki zacieśnianiu polityki pieniężnej - zapowiedział turecki władca.
Obecnie Turcja może się „pochwalić” jednym z najwyższych inflacji na świecie. Bazując na oficjalnych statystykach, szybszy wzrost cen dóbr konsumpcyjnych (mierzący spadek siły nabywczej pieniądza) raportują jedynie Sudan (63,3% - ale to dane z lutego!), Syria (79,1%), Argentyna (160,9%), Liban (215,4%) oraz tradycyjnie już Wenezuela (282,8%)



























































