Grupa ponad 600 demonstrantów wywołała zamieszki w sobotę wieczorem w centrum Barcelony, na północnym wschodzie Hiszpanii. Dominująca wśród protestujących młodzież rzucała w policję kamieniami, niszczyła mienie publiczne oraz plądrowała sklepy. Demonstrowano pod hasłami "walki z systemem" i reform w szkolnictwie wyższym.


Jak przekazała katalońska policja, tzw. Mossos d’Esquadra, służby bezpieczeństwa zatrzymały około 100 manifestantów, wśród których blisko 30 stanowią nieletni.
Protest, jak przekazała policja, został zwołany spontanicznie w mediach społecznościowych przez grupę katalońskich studentów, którzy wieczorem przybyli do centrum Barcelony.
W trakcie demonstracji manifestanci niszczyli sygnalizację świetlną, wybijali witryny w sklepach i plądrowali je, a także ustawiali na ulicach bariery z podpalonych pojemników na śmieci.
W rozmowie z mediami część uczestników zamieszek tłumaczyła agresywne zachowanie “koniecznością walki z systemem” oraz “działanie na rzecz ustanowienia w pełni publicznego szkolnictwa wyższego”. Z kolei władze miasta zapowiedziały, że pociągną do odpowiedzialności finansowej ujętych manifestantów.

- Nie zostawimy tego w taki sposób; wyciągniemy konsekwencje wobec dorosłych i nieletnich wandali. Pokryją oni z własnej kieszeni straty, do których doprowadzili – zapowiedział burmistrz Barcelony Jaume Collboni.
W sobotę na terenie Hiszpanii odbyło się kilka demonstracji. Największa manifestacja przeszła przez centrum Madrytu z postulatem podwyżek emerytur. (PAP)
zat/ jm/




























































