Styczeń był pierwszym od prawie dwóch lat miesiącem, gdy realna roczna dynamika sprzedaży detalicznej spadła poniżej zera. Ekonomiści spodziewali się, że obroty sklepów okażą się jednak nieznacznie wyższe niż rok temu.


Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących (czyli nominalnie) w styczniu 2023 r. była o 15,1 proc. wyższa niż w rok wcześniej – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Ekonomiści liczyli na wzrost o 19% rdr. Jest więc to wynik wyraźnie słabszy od rynkowego konsensusu.
Analizując dane o sprzedaży trzeba jednak wziąć poprawkę na galopującą inflację, która całkowicie zmienia obraz sytuacji. Sprzedaż liczona w cenach stałych była o 0,3% niższa niż w styczniu 2022 roku – informuje GUS. Rynkowy konsensus zakładał, że styczniowe obroty sklepów były realnie o 0,9% wyższe niż rok wcześniej po wzroście o zaledwie 0,2% rdr odnotowanym w grudniu.
Mniej więcej od połowy 2022 roku roczna dynamika sprzedaży detalicznej liczonej w cenach stałych spadła w okolice zera, mimo że w ujęciu nominalnym notowano dwucyfrowe wzrosty. Były one jednak w większości zasługą rosnących cen, a nie sprzedawanych wolumenów. Dodajmy też, że te ostatnie od marca były (i nadal są) rezultatem popytu realizowanego przez (lub na rzecz) uchodźców z Ukrainy. Po 24 lutego do Polski przyjechało ok. 2 milionów Ukraińców. Część z nich później opuściła nasz kraj, ale nadal oznacza to prawdopodobnie ok. milion dodatkowych konsumentów.
Sprzedaż detaliczna w styczniu spadła realnie o 0,3% r/r, po wzroście o 0,2% r/r w grudniu. Był to pierwszy spadek od lutego 2021. Przed nami kolejne chude miesiące dla dynamiki sprzedaży – od III/IV porównanie r/r nie będzie już podbijane przez napływ uchodźców z Ukrainy pic.twitter.com/svhTdjBx2M
— PKO Research (@PKO_Research) February 21, 2023
Z zaprezentowanych danych wynika, że deflator sprzedaży detalicznej (czyli miara wzrostu cen) przyjął wartość 15,45% i był tylko nieznacznie wyższy od 15,27% w grudniu, ale niższy od 16,53% z listopada oraz rekordowych 17,48% odnotowanych w październiku. We wrześniu wskaźnik ten wyniósł 17,1% w skali roku, w sierpniu 16,6%, a w lipcu 16,1%. Przy tym deflator sprzedaży detalicznej obejmuje węższy zakres dóbr od bardziej popularnej inflacji CPI, która w styczniu sięgnęła 17,2%.
Generalnie ekonomiści spodziewali się ujemnych dynamik sprzedaży detalicznej, ale dopiero w kolejnych miesiącach. Zejście poniżej zera już w styczniu jest negatywną niespodzianką i potwierdza kontynuację realnego spadku konsumpcji obserwowanego już w danych o PKB za IV kwartał. To sygnał, że polscy konsumenci przytłoczeni bardzo wysoką inflacją, realnym spadkiem wynagrodzeń oraz wzrostami rachunków za energię zaczęli ograniczać zakupy w sklepach.
Ciekawostka na koniec - i sprzedaż, i produkcja są de facto w stagnacji od roku. Różnica jest w poziomach - ożywienie po COVIDzie było w Polsce napędzane przez przemysł / eksport. pic.twitter.com/a2tBXZfVuf
— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) February 21, 2023
Najgłębszy regres odnotowano na stacjach paliw. Sprzedaż paliw liczona w cenach stałych była o 12,3% niższa niż w styczniu ubiegłego roku oraz o niemal 20% niższa niż a grudniu. Obroty księgarń, salonów prasowych i pozostałych sklepów wyspecjalizowanych w rok zmalały realnie o 8,6%. Licząc w cenach stałych zmalały też (po 1,7% rdr) obroty dilerów samochodowych oraz sklepów spożywczych.
Wyższa niż w styczniu 2022 była za to sprzedaż odzieży i obuwia (o 15,7%), farmaceutyków i kosmetyków (o 4,5%) oraz mebli, rtv i agd (o 1,4%).
Zmalał też udział sprzedaży detalicznej realizowanej przez Internet, który w grudniu wynosił 9,5%, a w styczniu obniżył się do 8,3%.
























































