REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rakiety do śmigłowców Apache będą powstawać w Polsce. Nitro-Chem podpisał umowę z gigantem z USA

2026-05-12 12:37
publikacja
2026-05-12 12:37
Dodaj Bankier.pl w Google

Zakłady chemiczne Nitro-Chem S.A. podpisały we wtorek umowę z partnerami z USA otwierającą drogę do produkcji w przyszłości rakiet Hydra 70 mm, wykorzystywanych m.in. przez śmigłowce AH-64 Apache. W pierwszym etapie rakiety te mają być w bydgoskich zakładach montowane.

Rakiety do śmigłowców Apache będą powstawać w Polsce. Nitro-Chem podpisał umowę z gigantem z USA
Rakiety do śmigłowców Apache będą powstawać w Polsce. Nitro-Chem podpisał umowę z gigantem z USA
/ Nitro-Chem

Umowę podpisali w Warszawie przedstawiciele należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej bydgoskich zakładów Nitro-Chem S.A. oraz amerykańskich firm General Dynamics Ordnance and Tactical Systems i Paramount Enterprises International.

Dzięki temu porozumieniu w zakładach Nitro-Chem S.A. powstać ma centrum produkcyjno-logistyczne dla produkcji niekierowanych rakiet powietrze-ziemia Hydra 70 mm.

PGZ zaznaczyła, że kluczowym odbiorcą rakiet będzie polskie Ministerstwo Obrony Narodowej. W początkowej fazie projekt zakłada montaż rakiet Hydra 70 mm w Nitro-Chem S.A. z komponentów dostarczanych przez General Dynamics. W kolejnych latach współpraca może doprowadzić do rozwijania pełnych zdolności produkcyjnych w Polsce z udziałem krajowych dostawców, w tym spółek PGZ.

Prezes PGZ Adam Leszkiewicz zaznaczył we wtorek, że projekt „jest bardzo ciekawy, dlatego że pociski Hydra mają szansę trafić i do Sił Zbrojnych RP, i także na wykorzystanie innych armii sojuszniczych”. Ponadto - dodał - po pewnych modyfikacjach mogą być one stosowane również jako środki precyzyjnego rażenia, czy jako tani kosztowo element systemu antydronowego.

Wakacje na giełdzie

Nitro-Chem

Podkreślił, że porozumienie to jest istotne dla idei wspierania krajowej gospodarki. - Strony umawiają się w pierwszym rzędzie na współpracę montażową w bydgoskich zakładach, ale również liczymy na to, że powoli będziemy zmierzać w kierunku polonizacji, wymiany know-how. Czyli liczymy na to, że docelowym modelem będzie produkcja tych rakiet w Polsce - powiedział prezes PGZ.

Wiceprezes zakładów Nitro-Chem Karol Przybyszewski powiedział PAP, że realizacja umowy ma dwa etapy, a pierwszy z nich to „montowanie na podzespołach, które będą dostarczone przez General Dynamics”.

- W drugim etapie będzie polonizacja wszystkich podzespołów, które będą wykonywane w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, rozłożone w spółkach - powiedział Przybyszewski. Dodał, że jednym z warunków wynegocjowanych w rozmowach z amerykańskimi partnerami jest możliwość sprzedaży wyprodukowanych pocisków zagranicznym partnerom.

Wiceprezes zaznaczył, że model biznesowy produkcji rakiet Hydra opiera się na założeniu, że Nitro-Chem nie chce „zabierać chleba” i budować nowych kompetencji wyłącznie w bydgoskich zakładach. - My chcemy utrzymać tę montownię, a wszystkie podzespoły rozmieścić w spółkach zależnych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, dzieląc się tymi zamówieniami po równo - podkreślił.

Odnosząc się do kilkumiesięcznych negocjacji z amerykańskimi firmami zaznaczył, że Nitro-Chem „wyprzedzał pewne zdarzenia już na dzień dobry, uzgadniając cały model, żeby nie było później ciężkich rozmów, przeciągania lub niedopowiedzeń”. - Już na dzień dobry wyeksponowaliśmy obszary, na których bardzo nam zależy i które będziemy trzymać, żeby to w dalszym kroku miało miejsce - dodał Przybyszewski.

Polska zamówiła 96 śmigłowców szturmowych Apache w nowoczesnej wersji AH-64E Guardian. Umowa podpisana w sierpniu 2024 r. opiewała na ok. 10,8 mld USD. W marcu br. została podpisana umowa między Wojskowymi Zakładami Lotniczymi Nr 1 (WZL-1) oraz amerykańskim koncernem Lockheed Martin, dotycząca serwisowania w Polsce śmigłowców AH-64 Apache. Premier Donald Tusk podkreślił wówczas, że zamówienie 96 Apache'y, które sprawdzają się na nowoczesnym polu walki, to jeden z największych kontraktów między Polską a USA oraz „wielka szansa, nie tylko dla naszej obronności, ale także dla tych zakładów”. (PAP)

iwo/ mok/

Źródło:PAP
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (1)

dodaj komentarz
miketheripper
Upadek projektu Sono i Alco w Wołowie to klasyczny przykład zderzenia wielkich ambicji z brutalną rzeczywistością rynkową początku lat 2000. Choć oficjalne powody zamknięcia fabryki w 2007 roku były gwałtowne, to "poczatek końca" zaczął się znacznie wcześniej.

Oto kluczowe czynniki, które sprawiły, że polskie "Silicon
Upadek projektu Sono i Alco w Wołowie to klasyczny przykład zderzenia wielkich ambicji z brutalną rzeczywistością rynkową początku lat 2000. Choć oficjalne powody zamknięcia fabryki w 2007 roku były gwałtowne, to "poczatek końca" zaczął się znacznie wcześniej.

Oto kluczowe czynniki, które sprawiły, że polskie "Silicon Valley" w Wołowie nie przetrwało:

### 1. Model biznesowy "taniego krapu"

Jak wspomniano w materiale, motto firmy zakładało walkę cenową. Strategia ta działa tylko przy gigantycznej skali produkcji. W świecie płyt głównych marże na tanich modelach są ekstremalnie niskie. W starciu z gigantami takimi jak **ASUS, Gigabyte czy MSI**, którzy mieli własne zaplecze badawcze i ogromne zniżki u dostawców komponentów, mała fabryka w Polsce miała trudności z utrzymaniem rentowności w dłuższym terminie.

### 2. Pęknięcie bańki dot-comów i kryzys IT

Początek produkcji (2001 r.) zbiegł się w czasie z globalnym spowolnieniem w branży technologicznej. Popyt na nowe komputery spadł, a konkurencja stała się zabójcza. Dla firmy, która dopiero co zainwestowała w drogie linie montażowe, brak stabilnego wzrostu był wyrokiem.

### 3. Logistyka kontra rzeczywistość

Pomysł Grzegorza Derona na transport lotniczy płyt do USA brzmiał nowocześnie, ale był **ekonomicznie ryzykowny**. Płyta główna to towar relatywnie ciężki i objętościowy w stosunku do swojej wartości (szczególnie te budżetowe). Koszt frachtu lotniczego często "zjadał" zysk, który udało się wypracować dzięki tańszej sile roboczej w Polsce.

### 4. Pułapka licencyjna

Alco produkowało płyty na licencji tajwańskiego Sono. Oznaczało to, że polski zakład był uzależniony od projektów przychodzących z Azji. Gdy tajwańska "matka" zaczęła mieć problemy finansowe (o czym świadczy szybkie wyłączenie ich stron internetowych), polska fabryka została z nowoczesnym sprzętem, ale bez wsparcia technologicznego i nowych projektów. To wymusiło wspomniany w materiale "piwot" na tunery TV.

### 5. Zmiana klimatu inwestycyjnego w Polsce

W 2007 roku, kiedy doszło do spektakularnego zamknięcia zakładu, Polska była już w Unii Europejskiej. Koszty pracy rosły, a atrakcyjność Polski jako "montowni" zaczęła spadać na rzecz Chin i Wietnamu. Słowa burmistrza Wołowa o tym, że "produkcja w Polsce zaczyna być zbyt droga", idealnie punktują ten moment ? model oparty na taniej pracy po prostu się wyczerpał.

### 6. "Nocna ewakuacja" ? syndrom upadłości

Sposób, w jaki właściciele wywieźli maszyny w 2007 roku, sugeruje desperację. Zazwyczaj takie działania mają na celu:

* **Ochronę majątku przed komornikiem:** Jeśli firma miała ogromne długi u dostawców lub w bankach, maszyny były jedynym wartościowym aktywem, który można było "uratować" przed zajęciem.
* **Przeniesienie produkcji w tajemnicy:** Możliwe, że właściciele planowali otwarcie działalności pod innym szyldem w miejscu o jeszcze niższych kosztach, porzucając długi i zobowiązania wobec pracowników w Wołowie.

### Podsumowanie

Fabryka w Wołowie była fascynującym eksperymentem. Pokazała, że Polska ma potencjał techniczny (kadry z Elvro i Politechniki), ale zabrakło **własnej myśli technicznej**. Byliśmy wykonawcą cudzych projektów, co w branży elektroniki użytkowej czyni firmę bardzo podatną na zawirowania globalne.

Dziś po Alco pozostały jedynie wspomnienia, archiwalne numery *Chipa* i rzadkie egzemplarze płyt, które (jeśli jeszcze działają) są prawdziwymi białymi krukami dla kolekcjonerów "Polish Tech".

Powiązane: Wydatki na zbrojenia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki