Kilkadziesiąt izraelskich samolotów wojskowych przeleciało nad Syrią i Irakiem w kierunku Iranu trasą przypominającą przygotowania do ataku – podał w środę Kanał 12 izraelskiej telewizji. Celem mogło być sprowokowanie Teheranu do otwarcia ognia i stworzenie pretekstu do izraelskiego uderzenia.


Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Według amerykańskich urzędników cytowanych przez Kanał 12 w operacji uczestniczyły dziesiątki myśliwców i samolot tankujący. Maszyny zawróciły tuż przed granicą Iranu i wróciły do Izraela.
Izrael miał uprzedzić Waszyngton o operacji, przedstawiając ją jako ćwiczenia wojskowe i demonstrację siły mającą odstraszyć Iran. Jednak według części źródeł izraelscy urzędnicy mogli liczyć, że irańska obrona przeciwlotnicza otworzy ogień, co dałoby Izraelowi uzasadnienie do rozpoczęcia ataku.
Stacja zwróciła uwagę na sprzeczność między ostrzeżeniami izraelskich polityków i przedstawicieli służb bezpieczeństwa przed ryzykiem niezamierzonej eskalacji a decyzją o wysłaniu kilkudziesięciu samolotów na odległość ponad tysiąca kilometrów w kierunku Iranu, mimo świadomości, że zostaną wykryte przez irańskie systemy obrony przeciwlotniczej.
Wcześniej w środę „Financial Times” informował, że premier Benjamin Netanjahu chciał przeprowadzić ataki na Iran jeszcze w październiku, ale prezydent USA Donald Trump sprzeciwił się wznowieniu walk przed listopadowymi wyborami do amerykańskiego Kongresu.

Według Kanału 12 przedstawiciele służb oraz politycy opozycji apelowali do szefa sztabu izraelskiej armii gen. Ejala Zamira, by sprzeciwił się ewentualnemu izraelskiemu uderzeniu na Iran przed wyborami, jeśli nie będzie ono uzasadnione rzeczywistą koniecznością wojskową. (PAP)
baj/ jm/




























































