Rządowi udało się wynegocjować 106 mld euro w ramach unijnego budżetu na lata 2014-20. To dobra wiadomość, ale trudna do zweryfikowania. Na stronach UE najaktualniejszym dokumentem jest podsumowanie spotkania, w którym nie ma ani jednego słowa o tym, jaka kwota przypadnie poszczególnym krajom.
![]() | » Nie będzie luki w wydawaniu kasy z Unii |
Na pieniądze z polityki spójności mogą liczyć te regiony, w których PKB na mieszkańca jest poniżej 75% średniej UE. Do tej grupy zaliczają się wszystkie województwa w Polsce z wyłączeniem mazowieckiego - w tym regionie PKB per capita mieści się w granicach 75%-90%. Słowem, dostaniemy najwięcej, bo jesteśmy najbiedniejsi.
![]() | » Spełniają się najgorsze prognozy bezrobocia |
Czy ktoś widział jakieś dokumenty?
Na razie owe 106 mld euro to tylko wyliczenia. Nie ma jednego oficjalnego opracowania, które by to potwierdziło. Z podsumowania dokumentu Multiannual Financial Framework, czyli Wieloletnich Ram Finansowych nic takiego nie wynika. Wiadomo natomiast, że budżet całej UE wyniesie 1125 mld euro, w tym 367 mld euro na politykę spójności, na konkurencyjność i wzrost zatrudnienia - 146 mld euro, na dopłaty bezpośrednie dla rolników - 312 mld euro, a na wydatki związane z funkcjonowanie instytucji UE - 56 mld euro!
Z podsumowania wiadomo również, kto jaką składkę wniesie do budżetu UE. Polacy będą musieli wpłacić 2,01%, czyli 22,61 mld euro. Pod względem wielkości płatności znajdujemy się na 10. miejscu. Najwięcej będą musieli wpłacić Niemcy - 231 mld euro. Na drugim miejscu są Francuzi, którzy wpłacą 200 mld euro. Wielka Brytania wniesie 168 mld euro, a Włochy - 140 mld euro. Piątkę największych płatników zamyka Hiszpania, która wpłaci 89 mld euro. Polska wpłaci mniej niż Austria i Szwecja, Belgia i Holandia, ale za to więcej niż Dania.
I to w sumie tyle, bo stary draft budżetu po negocjacyjnych zmianach jest nieaktualny. Z kolei z wersji "line-by-line" niewiele dowiemy się o łącznych wydatkach dla poszczególnych państw - na razie skupiono się głównie na dochodach. Nas interesuje to ile dostaniemy, bo powszechnie wiadomo, że wpłacamy mniej do UE niż z niej wyciągamy. Anglicy, Niemcy lub Francuzi mają odwrotne podejście. Na stronie rządu znalazł się wykres, z którego wynika, że dostaniemy najwięcej. Wynika z niego, że na drugim miejscu są Włochy, które mają otrzymać w przybliżeniu 25 mld euro. W "przybliżeniu", bo dokładne kwoty nie są podane. Brakuje również źródeł, gdzie taka informacja byłaby dostępna.
Należy wierzyć politykom
Nie było wielu tytułów, które opisywałyby, ile pieniędzy z UE otrzyma dany kraj - na razie można wierzyć tylko w zapewnienia polityków. W Bułgarii mówi się o 12 mld euro, w tym 7 mld euro na politykę spójności - stosunkowo mało. Czechy mają otrzymać 20,5 mld euro - sukcesem jest dodatkowe 900 mln euro. Jednak w tym kraju ta informacja ma słodko-gorzki smak, bo w poprzednim budżecie na lata 2007-13 Czesi otrzymali 26 mld euro. Rumuni mają otrzymać 39 mld euro, a Słowacy aż 13 mld euro. I to w zasadzie oni są największym wygranym tych negocjacji - czyżby dlatego, że w odpowiednim czasie przyjęli europejską walutę?
Politycy każdej opcji wypowiadają się w kwestii budżetu UE. Najczęściej mówi się o tym, że jest on dobry dla Polski, ale zły dla UE. To powszechna opinia. W Parlamencie Europejskim trwa burza nad jego przyjęciem. Deficyt informacji wzbudza wiele wątpliwości, dlatego zasadne pozostaje pytanie, ilu posłów i polityków widziało w ogóle te dokumenty na oczy?
Łukasz PiechowiakBankier.pl






























































