Przez całą noc strażacy walczyli ze skutkami wichur, które przeszły w ciągu ostatnich godzin nad Polską. W sumie interweniowali 2400 razy.
Najwięcej pracy mieli w województwach: wielkopolskim, lubuskim, dolnośląskim, wielkopolskim, opolskim i małopolskim. Przede wszystkim usuwali powalone drzewa i zabezpieczali uszkodzone budynki. Wiadomo, już że straty będą ogromne.
Rzecznik Komendanta Głównego Straży Pożarnej Paweł Frątczak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że przewrócone drzewo było przyczyną najgroźniejszego wypadku. W województwie dolnośląskim na samochód dostawczy wywróciło się złamane drzewo. Dwie osoby zostały ranne.
W Wielkopolsce wichura zniszczyła wiele dowów i zabudowań gospodarczych. Wiadomo już, że część budynków trzeba będzie rozebrać, bo zagrażają bezpieczeństwu. Najtrudniejsza sytuacja była w okolicach Środy Wielkopolskiej, Poznania i Ostrowa Wielkopolskiego. Teraz w Wielkopolsce wiatr ucichł, jednak meteorolodzy zapowiadają, iż ma znów silnie wiać koło południa. Wczoraj nad Henrykowem i Olszewem przeszła lokalna trąba powietrzna, która zerwała dachy z 13 budynków, a dwa zniszczyła.
Ponad 800 razy strażacy wyjeżdżali w ciągu ostatniej doby do usuwania skutków wichury szalejącej na Dolnym Śląsku. Najczęściej chodziło o powalone drzewa i uszkodzone dachy.
Na Mazowszu silny wiatr w nocy łamał drzewa i uszkadzał dachy głównie w okolicach Warszawy, Lipska i Gostynina. W regionie strażacy interweniowali około trzydziestu razy, w stolicy - było kilka poważniejszych akcji. Synoptycy zapowiadają, że silny wiatr będzie wiał na Mazowszu do końca dnia. W porywach może osiągać prędkość 90 km/h.
Potężne wichury, jakie przetaczają się przez nasz kraj w województwie śląskim nie wyrządziły poważnych szkód.
IAR/jp/buch


























































