Strzelanie z długiej broni palnej, reagowanie na zagrożenia związane z dronami, przygotowanie zestawu przetrwania na 72 godziny i ćwiczenia na wypadek kryzysu lub wojny. Tak może wyglądać po reformie edukacja dla bezpieczeństwa (EdB) w szkołach ponadpodstawowych - pisze w poniedziałek „Dziennik Gazeta Prawna”.


Projekt nowej podstawy programowej dla EdB mocno przesuwa akcent z teorii na praktykę. Propozycja ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE) zakłada, że uczniowie podczas zajęć mają nie tylko dowiedzieć się, jak zachować się w sytuacji zagrożenia, ale i przećwiczyć m.in. ewakuację, pierwszą pomoc czy działania obronne - informuje „DGP”.
Młodzi będą m.in. uczyć się, co powinien zawierać zestaw przetrwania na co najmniej 72 godziny, reagować na zagrożenia związane z dronami czy bronią masowego rażenia. Lekcje mają być prowadzone m.in. w pracowniach i na strzelnicach, z wykorzystaniem realnego sprzętu (w tym m.in. broni strzeleckiej, repliki broni ASG, dronów, masek przeciwgazowych, noszy, fantomów, defibrylatorów AED czy map i przyrządów orientacji terenowej) i symulacji - wskazuje gazeta.
Problemem może być jednak przełożenie tych założeń na szkolną praktykę. Według Sławomira Wittkowicza, przewodniczącego WZZ „Forum-Oświata”, nauczyciele zdecydowanie nie są obecnie przygotowani do prowadzenia m.in. szkoleń strzeleckich oraz ćwiczeń militarnych. „Musieliby przejść profesjonalne przeszkolenie strzeleckie i zdobyć odpowiednie licencje. To wymaga czasu i pieniędzy oraz dużej liczby szkolących profesjonalistów obeznanych z bronią i technikami antyterrorystycznymi” - zaznacza rozmówca DGP.
Wątpliwości zgłaszają również samorządowcy. Marek Wójcik, zastępca dyrektora biura Związku Miast Polskich, przyznaje, że samorządy nie są dziś przygotowane do powszechnej realizacji takich zajęć, a ich wdrożenie będzie wymagało dodatkowego finansowania i współpracy m.in. z wojskiem lub policją. (PAP)
lm/ sp/




























































