REKLAMA
FORUM FINANSÓW BANKIER.PL

„Płacimy za brak powagi”. Obama ostro o Trumpie

2026-10-25 08:45
publikacja
2026-10-25 08:45
Dodaj Bankier.pl w Google

Płacimy za brak powagi członków administracji prezydenta Donalda Trumpa — powiedział w sobotę w Detroit były amerykański prezydent Barack Obama. Polityk wystąpił na wiecu poparcia dla Demokratów, w tym Abdula El-Sayeda, kandydata do Senatu USA w wyborach połówkowych.

„Płacimy za brak powagi”. Obama ostro o Trumpie
„Płacimy za brak powagi”. Obama ostro o Trumpie
fot. AA/ABACA / / Abaca Press / Forum

3 listopada w USA odbędą się wybory do Kongresu USA (całego składu Izby Reprezentantów i 1/3 Senatu) oraz władz stanowych. Szczególne zainteresowanie w amerykańskiej opinii publicznej budzi wyścig o miejsce w Senacie ze stanu Michigan. Ten graniczący z Kanadą stan w sobotę odwiedził Obama, a w niedzielę wystąpi tu Trump. Były rezydent apelował na sobotnim wiecu, by głosować na Abdula El-Sayeda, natomiast Trump poprze Republikanina Mike'a Rogersa.

Były demokratyczny prezydent w swoim wystąpieniu zarzucił Trumpowi, że „podjął szereg złych decyzji”, a za najpoważniejszą z nich uznał rozpoczęcie wojny z Iranem. 

- Oczywiście Iran nie miał broni jądrowej. Ograniczyliśmy jego program nuklearny, ponieważ zawarłem porozumienie, które — jak wszyscy przyznawali — powstrzymywało Iran przed zdobyciem broni jądrowej. Nie musiałem wystrzeliwać ani jednego pocisku. Postawiłem na dyplomację - dodał Obama, odnosząc się do podpisanego w 2015 r. porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA). Trump ogłosił wycofanie się z niego w 2018 r.

Według Obamy strategiczna pozycja Iranu jest dziś silniejsza niż przed początkiem wojny ze względu na blokadę cieśniny Ormuz. - To decyzja podjęta przez tę administrację. I właśnie dlatego wzrosły ceny ropy, oleju napędowego i praktycznie wszystkiego innego. A wojna się nie skończyła - kontynuował Obama. - To nie są poważni ludzie, a my płacimy za ich brak powagi - dodał były prezydent. 

Obama powiedział, że na wzrost cen w USA mają też wpływ wprowadzone przez Trumpa cła i zwrócił uwagę, że jest to ważne w miejscu takim jak Michigan, gdzie znajduje się przemysł motoryzacyjny.

Scammingout

 - A najdziwniejsze jest to, że w kwestii ceł i wojen handlowych jest najbardziej bezkompromisowy właśnie wobec tego osławionego, złego imperium, jakim jest Kanada. Ten nasz historyczny wróg! - ironizował Obama.

- Czy ktoś naprawdę uważa, że ten facet poświęca dużo czasu na głębokie przemyślenia dotyczące tych problemów? - drwił Obama, dodając, że Trump jest pochłonięty remontowaniem i urządzaniem wnętrz. - Budują salę balową większą niż Biały Dom, wybrukował też Ogród Różany, postawił lądowisko dla helikopterów, a do tego wszędzie to złoto. O co chodzi z tym złotem?! Naprawdę, urządził Biały Dom tak, jakby Saddam Husajn otworzył cukiernię - mówił Obama. Zarzucił też Trumpowi, że najbardziej interesuje go pomnażanie własnego majątku.

El-Sayed zaznaczył z kolei, że jego rywalem w wyborach nie jest tylko Rogers, lecz „system, który pozwala wielkim firmom technologicznym, koncernom naftowym, firmom farmaceutycznym i wielkim bankom kupować polityków oraz ustawiać reguły gry przeciwko reszcie”.

- Jakby samo życie w Ameryce Trumpa nie było już wystarczająco trudne, teraz (Trump) przyjeżdża tutaj, żeby nam o tym przypomnieć - dodał, apelując do wyborców, by pamiętali, że głosowanie na Rogersa jest równoznaczne z głosowaniem na politykę Trumpa.

Uczestnicy wiecu w rozmowach z PAP chwalili postulaty El-Sayeda, zwłaszcza dotyczące powszechnej opieki zdrowotnej.

- Popieram go, bo ma wizję kraju, która jest znacznie szersza i bardziej otwarta na wszystkich niż to, co w tej chwili zdają się proponować Republikanie. Jego wizja powszechnej opieki zdrowotnej mogłaby pomóc wielu ludziom uwolnić się od zadłużenia i ciągłego płacenia za system, który nie zapewnia im wszystkiego, na co zasługują i co powinno im przysługiwać - powiedział PAP Lars Coventry.

- Nie mogę się doczekać, aż zasiądzie naprzeciwko (ministra zdrowia) RFK Jr. i skonfrontuje go ze wszystkimi problemami dotyczącymi opieki zdrowotnej, które ten spowodował w naszym kraju - powiedziała Maggie De Bono, członkini klubu Partii Demokratycznej w mieście Novi.

- El-Sayed jest bardzo dobrze wykształcony i kieruje się rozsądkiem. Nasza obecna administracja jest irracjonalna i działa w toksyczny sposób. Dlatego Abdul jest jak lekarstwo, którego ten kraj potrzebuje właśnie teraz - ocenił inny rozmówca PAP, Donald Martin.

- Abdul jest postępowy, ale nie jest radykałem. Jego polityka koncentruje się na sprawach najważniejszych dla zwykłych ludzi, na ich codziennych potrzebach. A nie: więcej broni, więcej wojen - kontynuował rozmówca PAP. - W czasach Trumpa przekonaliśmy się, jak krucha jest nasza demokracja - dodał.

Odniósł się też do rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. - Myślałem, że wojna w Ukrainie potrwa miesiąc. Myślałem, że to okazja, by doprowadzić do upadku Putina. (...) Polska jest na pierwszej linii frontu. Trump jest całkowicie na usługach Putina - wymieniał mężczyzna, opowiadając się za ostrymi sankcjami na Rosję.

- Popieram wszystko, co (El-Sayed) robi na rzecz szkół publicznych w czarnoskórych społecznościach, które borykają się z niedofinansowaniem. Chce również zająć się problemem śmiertelności czarnoskórych kobiet w czasie ciąży. Jestem mu za to wdzięczna - chwaliła kandydata Nicole Austin z hrabstwa Macomb.

Inny uczestnik wiecu, który przedstawił się jako Nick, przyznał, że podobają mu się postulaty kandydata, "ale chodzi też o to, żeby odsunąć Republikanów od władzy i nie dopuścić do tego, by znów przejęli nad nią kontrolę".

PAP zapytała Tima Hollanda z Grassroot Midwest, firmy specjalizującej się w doradztwie politycznym w Michigan, o to, czy poparcie udzielane kandydatom przez prezydentów może przełożyć się na lepsze wyniki wyborcze.

Ekspert nie jest przekonany, czy zaangażowanie Trumpa w kampanię Rogersa ma obecnie jakiekolwiek znaczenie dla wyborców. - Osoby, które wcześniej głosowały na Trumpa, w większości i tak zagłosują na Rogersa. Nie sądzę, by dzięki temu poparciu Rogers zyskał nowych wyborców niezależnych - dodał. Według niego Trump nie cieszy się już taką popularnością jak wcześniej, nawet wśród republikańskich wyborców.

- Trump oczywiście wcześniej wygrywał wybory w Michigan. Byli to jednak wyborcy, którzy regularnie przychodzili głosować i popierali właśnie jego. Tym razem Trump nie kandyduje. A rosnące koszty życia nie pomagają Rogersowi - dodał Holland, który przez kilka lat zajmował różne stanowiska w Izbie Reprezentantów stanu Michigan.

- Z drugiej strony (...) Obama udowodnił, że potrafi przyciągać wyborców niezależnych. Dlatego uważam, że jego poparcie może bardzo pomóc Abdulowi - ocenił.

Holland podkreślił też, że obie partie obecnie starają się przede wszystkim dotrzeć do wyborców niezdecydowanych.  Według niego o wyniku wyborów w Michigan mogą przesądzić ludzie młodzi. 

- Abdul mocno stawia na ich mobilizację i zachęcenie ich do udziału w wyborach. Oczywiście wiąże się to z pewnym ryzykiem, ponieważ młodzi ludzie zazwyczaj nie należą do grup, które najliczniej głosują w dniu wyborów - podsumował rozmówca PAP. 

Z Detroit Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ jm/

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:PAP
Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wybory w USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki