Oddziały to przeżytek, a gotówka znika z rynku

W 2020 roku statystyczny Polak ma w swoim portfelu co najmniej jedną kartę płatniczą. W rzeczywistości, po wyłączeniu dzieci i niewielkiego odsetka osób posługujących się wyłącznie gotówką, na jedną osobę przypadają przynajmniej 2 karty. Trudno sobie wyobrazić obsługę konta bankowego bez internetu. Wiele zmieniło się w bankowości w ostatniej dekadzie.

Na polskim rynku finansowym dysponujemy już blisko czterdziestoma milionami kart płatniczych. W ciągu 10 lat liczba kart wzrosła o prawie 8 milionów. Trudno sobie wyobrazić, aby osoba aktywna społecznie nie posiadała karty płatniczej. Płacą młodsi, płacą starsi, płacić można w lokalnych sklepach, w kwiaciarni, piekarni a także kupując znaczki na poczcie. Przypomnijmy, jak banki zmieniały się od 2010 roku.

Idziesz do oddziału? Ale po co?!


Dziś trudno sobie wyobrazić, jak wiele czasu traciło się kiedyś na wycieczki do oddziałów bankowych. Stanie w kolejkach, czekanie na odpowiedź pracownika banku, masa dokumentów do podpisu – pomyśleć, że jeszcze 5 lat temu wszystkie ważne sprawy można było realizować wyłącznie podczas wizyty w placówce. Dziś naturalne jest zaciąganie kredytu online, składanie wniosku o zmianę warunków umowy posiadanego produktu finansowego czy założenie karty kredytowej przez internet.


Internet to ogromna wygoda i oszczędność czasu, jednak aby wprowadzić pełny dostęp do produktów bankowych bez potrzeby wychodzenia z domu, musiało dojść likwidacji części oddziałów, a co za tym idzie – redukcji dużej liczby stanowisk pracy.

W 2017 roku, po wielu miesiącach ustaleń, prawie wszystkie banki zlikwidowały blisko 80 procent placówek. Zwolnionych zostało 115 tysięcy osób pracujących w oddziałach, w zamian pracę znaleźli informatycy i programiści. Zatrudnienie stracili kasjerzy, asystenci klienta, konsultanci, kierownicy, dyrektorzy regionalni. Ponad 12 tysięcy oddziałów zostało zamkniętych. Przypomnijmy, że proces likwidacji trwał od 2013 roku, kiedy jeden z największych banków jako pierwszy zaczął usilnie przyzwyczajać bardziej opornych klientów do korzystania z bankowości internetowej. Instytucja postanowiła zamykać najmniej dochodowe placówki – położone blisko siebie, w mało uczęszczanych miejscach, pozostawiając maksymalnie jeden oddział w miastach, których liczba mieszkańców nie przekracza 30 tysięcy. Bank zaryzykował i udało się – systematyczna likwidacja oddziałów przyniosła wiele oszczędności, a dobre podejście do klientów i dokładne instrukcje, jak będzie przebiegała obsługa konta przez internet, nie zniechęciła klientów do korzystania z usług instytucji.

Kolejne banki postanowiły pójść tym tropem. Najbardziej oporny, czego można było się spodziewać, był PKO BP. Jednak nawet jego klienci dali się przekonać do transakcji internetowych. Bank nie był jednak na tyle odważny, by zlikwidować 80 procent oddziałów – w Polsce to właśnie PKO ma najwięcej placówek w stosunku do innych instytucji. Lecz tu także wprowadzono pewne zmiany. Oddziały zostały zmniejszone do minimum, a głównym zadaniem pracowników jest wytłumaczenie zdezorientowanym klientom nowych zasad funkcjonowania banku. W placówkach dochodzi także do wpłat dużych kwot gotówki i transakcji na kwotę przekraczającą ustalony przez bank próg kwotowy. Część placówek została przekształcona na oddziały zajmujące się wyłącznie klientami prestiżowymi i biznesowymi, jednak i tu obsługa przez pracownika banku została ograniczona do minimum.

Do wpłat i wypłat oddział niepotrzebny


Jeszcze kilka lat temu kolejkę w banku tworzyły w większości osoby chcące zrealizować transakcję gotówkową. Obecnie jest inaczej – wpłat i wypłat można dokonywać za pomocą cash machine, łudząco podobnych do bankomatów funkcjonujących do połowy 2018 roku. Urządzenia te można spotkać w wielu miejscach. Ich przeznaczenie odpowiada starym bankomatom, ale wyglądem przypominają one budki telefoniczne. Daje to dodatkowy komfort oraz bezpieczeństwo osobie korzystającej z urządzenia. W razie problemu klient może nawiązać wideorozmowę z konsultantem, aby od razu rozwiać wątpliwości.



Banki popracowały również nad funkcjonalnością maszyn – klient nie tylko może dokonać wpłaty czy wypłaty (jednorazowo maksymalnie 20 tys. złotych), ale także zarządzać swoimi finansami. Istnieje bowiem możliwość składania dyspozycji – przelewów, zleceń stałych, zakładania lokat oraz wnioskowania o dodatkowe produkty finansowe. Jednym słowem – urządzenie działa tak, jakby klient korzystał z własnego komputera, przy czym jednocześnie może dokonać transakcji „kasowej”.

Bezpiecznie i wygodnie? Nie zawsze


Sceptycy musieli zaakceptować internetowe zasady funkcjonowania banków. Działający od trzech lat system jeszcze nie zawiódł – nie wystąpiła żadna znacząca awaria , a zakłopotani mogą skorzystać z pomocy osób pracujących w pozostałych oddziałach stacjonarnych. W stosunku do roku 2010 spadła liczba napadów z bronią w ręku. Banki walczą jednak z wirtualną przestępczością, której skala w ciągu dekady zwiększyła się o blisko 30 procent.

Można było przewidzieć, że oddziały bankowe z czasem przestaną być niezbędne. Era internetu pozwala na zdefiniowanie transakcji, zakładanie nowych produktów i zbadanie zdolności kredytowej za pomocą komputera. Tylko zwolnieni w ostatnich latach pracownicy są rozgoryczeni.

Hanna Braun
Bankier.pl

Hanna Hylińska

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~pogo

przyznam ze nieco mnie rozbawiło stwierdzenie że przestępczość elektroniczna wzrośnie o 30%

przy tak wyglądającej przyszłości prędzej bym uwierzył w 300%
chyba że te 30% dotyczy bezpośrednich włamań na konta bankowe i to też tylko tych, które zakończyły się powodzeniem. i nie mówię tu o phishingu. ..
(bo ten to pewnie wzrośnie o jakieś 500%)... tylko o włamaniach na serwery banków...

niemniej 10 lat to za mało na takie zmiany... technika owszem... ale te "cashmachine" to za duża inwestycja na tak krótki czas, a tym bardziej nie da się tak szybko zmienić ludzkiej mentalności...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~czytelnik

Troszkę wydumane. Korzystam z usług swojego banku w wyżej opisany sposób. A żywego człowieka nic nie zastąpi. Klikając na artykuł liczyłem na coś więcej.

! Odpowiedz
1 0 ~widmo

co za bzdury - może za 100 lat tak będzie ale puki co banki na zachodzie przekonały się że maszyny nie są w stanie namówić klientów na produkty w takim stopniu jak człowiek i w te pędy zaczęły otwierać na nowo placówki bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~xxx

Tylko w placówce można zatrudnić specjalistę od sprzedaży, który wciśnie klientowi naście dennych , drogich i zupełnie mu niepotrzebnych produktów, z których banki żyją. Przez Internet nie da się tego zrobić. Klient internetowy jest zbyt świadomy, za dobrze wie czego chce, zbyt łatwo może porównać oferty, nie jest zbyt lojalny, trudno go zmanipulować a kłamstwo, czyt. techniki sprzedażowe, najlepiej wychodzi na żywo. Do póki banki i inne instytucji nie wymyślą równie skutecznego sposobu naciągania ludzi, co osobisty kontakt z „doradcą finansowym” dopóty będą istniały placówki i bankowość na żywo. Co najwyżej będzie malała rola obsługi gotówkowej na rzecz wszechkontroli plastikowej. Wszak wiedza to władza.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Multi

Dokładnie... bzdury to właśnie z tymi stu laty drogi Panie/Pani. Za sto lat nikt nie będzie wiedział co to jest pieniądz. Jeszcze 20 lat temu nikt by nie przewidział że bankowość przeniesie się do internetu. Aktualnie wszystko rozwija się dużo szybciej i do 2020 roku będziemy mieli coś w klimacie artykułu. Wg mnie bardzo ciekawa koncepcja. Poczekamy 10 lat i zobaczymy, bo o przyszłość nie ma co się spierać.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~xxx odpowiada ~Multi

Za sto lat to ludzie będa okładać się maczugami po gołych tyłkach. Gdyby banki miały polegac na samobsłudze, to juz dawno by upadły. Internetowi to tylko pewna grupa klietów i to nie najbardziej dochodowa, stąd nawet jak będzie ich przybyuwac w stosunku do innych to oddziały zostaną a przedw wszystkim zostaną "doradcy". Kto bez nich wcisnie ci koleną kartę albo strukurę? Za pare lat tego "rozwoju" to bezpośredni kontakt z czlowiek i mozlwiść porozmanie z kimś, kto fizycznie jest obok ciebie bedzie coraz większym luksusem i nikt nie powidział, ze ta tendencja się nie odwróci.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Pan Łukasz

Jedno założenie zwłaszcza mi się tutaj podoba, a mianowicie, że w 2018 roku będziemy wciąż wypłacać w Złotych Polskich - to kojąca wizja.

! Odpowiedz
0 0 ~moze ale nie musi

Polska jak i cała bankowość w tym kraju jest zacofana o jakieś 20lat wiec w roku 2020 pewnie będzie u nas tak jak teraz jest na zachodzie.Banki może przestaną okradać tak jak to robią teraz.Będzie można kupić karta wszystko w każdym sklepie i nie będzie zastrzeżeń ze płatność dopiero od 30 zł.Jeśli z winy banku bank zablokuje mi dostęp do kasy będzie musiał zapłacić odsetki karne.obsługa może będzie na poziomie europejskim.
Naturalnie nie zrobią tego z własnej woli tylko dlatego przestana nas okradać dzięki kolejnym karom jakie będą dostawać do UOKiK . Można tak godzinami wymieniać bo jest tego sporo.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Konrad

Dnia 2010-12-13 o godz. 10:25 ~moze ale nie musi napisał(a):
> Polska jak i cała bankowość w tym kraju jest zacofana o
> jakieś 20lat wiec w roku 2020 pewnie będzie u nas tak jak
> teraz jest na zachodzie.

Ale czy aby na pewno byłeś kiedykolwiek za granicą? Widziałeś/poznałeś banki w Irlandii czy Wielkiej Brytanii? Bo polskie instytucje tego typu są o niebo lepsze niż tamtejsze ...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Jacko

Infantylna jak wykłady dziennikarzy GW

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne