Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie wyszła na ulice polskich miast i na 58 ekranach zewnętrznych pokazuje giełdowe notowania. To sposób na popularyzację giełdy i zachęta, by bliżej zainteresować się jej mechanizmami. W piątek 26 września uwagę mógł zwrócić kurs jednej ze spółek, który tracił ponad 60 proc. Tłumaczymy, o co chodzi.


„Co za czasy. Dawniej to ulica wchodziła na GPW, a teraz GPW wychodzi na ulicę” – tak mój redakcyjny kolega Krzysztof Kolany, skomentował nową kampanię Giełdy promowanej pod hasłem GPW 24/7. W jej ramach w największych miastach w Polsce GPW we współpracy ze Screen Network na 58 ekranach prezentuje informacje giełdowe.
Giełda wychodzi na ulicę polskich miast
Codziennie między 9:00 a 10:00 oraz 16:00 a 19:00 prezentowane są notowania i wykresy indeksów WIG, WIG20, mWIG40 i sWIG80. Wyświetlany jest również aktualny stan rynku – największe wzrosty i spadki oraz spółki o najwyższych obrotach. Oprócz bieżących danych pojawiają się również krótkie treści edukacyjne wyjaśniające mechanizmy działania giełdy. „To nowoczesny sposób popularyzacji wiedzy o giełdzie i zachęta, by bliżej zainteresować się mechanizmami rynku" - informuje GPW.
Warszawska Giełda wychodzi na ulice!
— GPW (@GPW_WSExchange) September 24, 2025
Wystartował projekt GPW 24/7 – notowania, wykresy i edukacja finansowa dostępne na 58 ekranach Screen Network w największych polskich miastach!#GPW #DOOH pic.twitter.com/tQqae7xdlb
O pewnym mechanizmie warto powiedzieć zwłaszcza w piątek 26 września. Otóż w sekcji dotyczącej aktualnego stanu rynku, gdzie miejskie ekrany pokazując największe wzrosty i spadki kursów spółek giełdowych, zapewne wyświetlają kurs spółki FON i jego przecenę, która momentami sięgała 64 proc. O ile firmę Rainbow Tours, której akcje po wynikach finansowych taniały w piątek o przeszło 9 proc., sporo przechodniów może kojarzyć z wakacyjnych wyjazdów, o tyle FON to firma, której nazwa pewnie niewiele mówi.
Ekran notowań i spadek kursu o ponad 60%
Te estońska spółka, kontrolowana przez polskiego inwestora Mariusza Patrowicza (poprzez Patro Invest OÜ), który m.in. jako jedyny Polak, był w tym roku na kolacji wydanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa dla największych posiadaczy kryptowaluty $TRUMP. FON prowadzi działalność holdingów finansowych. Głównym źródłem przychodów są odsetki od udzielonych pożyczek.
Ponadto jako estońska spółka, kontrolowana przez tamtejszego nadzorcę nad rynkiem finansowym, jest znana z tego, że swoim akcjonariuszom, przydziela akcje bonusowe. To operacje na kapitale zakładowym spółki, w wyniku których, akcjonariusze posiadający określoną ilość akcji otrzymują bezpłatnie, proporcjonalne pakiety nowo wyemitowanych akcji.
Akcje się "rozmnażają", a ich cena na giełdzie ulega "podzieleniu". Zanim jednak przeprowadzone zmiany w kapitale nastąpią, uchwalone przez walne zgromadzenie akcjonariuszy, zmiany zostaną zarejestrowane przez estoński sąd, a akcje wprowadzone do obrotu, rozkręca się spekulacyjna gra na giełdzie, o której pisaliśmy już kilka razy m.in. w artykułach „Co się stało z kursem spółki Polaków? Akcje podrożały o blisko 200 proc. na jednej sesji” czy „Fajerwerki na GPW jeszcze przed sylwestrem. Spółka apeluje o przemyślane zakupy swoich akcji”.
Proceder jest powtarzany rokrocznie od kilku lat. Ostatni raz termin tzw. record date, zgodnie z którym ustala się prawo do otrzymania akcji bonusowych, wyznaczono na 17 stycznia br. Nauczony doświadczeniem poprzednich lat zarząd giełdy w tym roku postanowił nieco utrudnić spekulacyjny handel na akcjach FON i nie pozwolił na notowania ciągłe akcji bez wprowadzenia do obrotu giełdowego akcji bonusowych. Oznaczało to tyle, że od pierwszego dnia notowań bez prawa do akcji bonusowych (16 stycznia, zgodnie z zasadą rozliczania transakcji) papiery Fon znajdowały się w systemie notowań jednolitych z jednokrotnym określaniem kursu.
W systemie notowań jednolitych, zawarcie transakcji dokonywana jest tylko raz w ciągu tygodnia - w środę (chyba że kalendarz giełdowy zaburzają dni bez sesji). Zabieg sprawił, że kurs w spekulacyjnym handlu z zaciągniętym hamulcem wrósł na przestrzeni kilku miesięcy o około 630 proc., a nie o blisko 3000 proc. w jak dwa lata wcześniej.
Stan z notowaniami raz w tygodniu trwał do dnia wprowadzenia do obrotu giełdowego akcji bonusowych, który nastąpił 25 września (czwartek). Tym samym od piątku 26 września w obrocie na giełdzie było o ponad 62 miliony więcej nowych akcji i zadziałało klasyczne prawo popytu i podaży. Chętnych na sprzedaż olbrzymiej ilości papierów otrzymanych za darmo było tak dużo, że kurs runął o ponad 60 proc.
Jeszcze w środę 24 września, gdy ostatni raz akcje FON były notowane w systemie jednolitym, kurs się nie zmienił (0,0 proc.), a handlowano zaledwie 1500 sztukami akcji. W piątek, gdy przywrócono codzienny handel w systemie notowań ciągłych około godziny 14.00, przehandlowano już 3 mln akcji, a wartość obrotu wyniosła około 1 mln zł.
Powtórka z rozrywki na GPW
Oczywiście to nie koniec operacji na kapitale zakładowym spółki FON, bo podobnie jak rok temu, po formalnym zakończeniu procesu emisji akcji bonusowych i dopuszczenia ich do obrotu spółka zapowiedziała już działania polegające na obniżeniu kapitału zakładowego i umorzeniu akcji. Stosowane walne zgromadzenie akcjonariuszy zwołano już na 16 października.
Jeżeli emisja akcji bonusowych wypełniała znamiona splitu akcji (tak był traktowany z technicznego punktu widzenia przez GPW), to ich umorzenie będzie procedurą odwrotną, oznaczającą scalenie kilku akcji w jedną (tzw. respilit), w tym przypadku 10:1. (zabawne, że wzór uchwał spółki zmienia się co roku w zasadzie tylko w zakresie liczb bonusowych akcji i potem zmian dotyczących ich resplitu, a rutyna, jak wiadomo może prowadzić do błędów; p.s. "pięćdziesiąt" było rok temu).
Podobnie jak rok temu Patro Invest OÜ, zrzekł się swoich praw akcyjnych nieodpłatnie na rzecz akcjonariuszy posiadających niedobory scaleniowe w zakresie niezbędnym do pokrycia tych niedoborów, ale i tym razem propozycje uchwał zawierają pomysł, aby tylko Patro Invest OÜ otrzymał od spółki FON 1,50 euro za każdą umorzoną akcję w wyniku obniżenia kapitału zakładowego. W sumie oznacza to ponad 2,2 mln euro wypłacone przez spółkę na rzecz Patro Invest. Szerzej na temat powtarzanego schematu można przeczytać w artykule „Jak Patro Invest zarobił na Fon?”
Rzucający okiem na giełdowe notowania „na mieście” mogą czuć się zdezorientowani, widząc tak duże obsunięciem na kursie tylko na jednej sesji. Giełda poza tysiącami procent zysków to także ryzyko pod różnymi postaciami (np. straty 100 proc. kapitału). Może się na przykład zdarzyć, że główny akcjonariusz znajdzie sposób na wypłatę pieniędzy ze spółki z pominięciem akcjonariuszy mniejszościowych.
Michał Kubicki

























































