Według gazety, inwestorzy na światowych rynkach przyjęli wynik głosowania bez entuzjazmu gdyż wiedzą, że to nie prezydent ma obniżać deficyt. Złoty po ogłoszeniu wyniku wyborów nie doszedł nawet do 1-procentowego umocnienia względem głównych walut. W poniedziałek rano cena euro spadła z 4,15 zł do 4,11 zł. O 4 grosze.
Radości nie było na giełdzie. Rynki finansowe dają w ten sposób jasny sygnał, że nie uważają Bronisława Komorowskiego za gwaranta reform gospodarczych - pisze "Puls Biznesu" w dzisiejszej publikacji. (PAP)
saw/
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:Rynki finansowe już od dawna nie interesują się polityką. Przynajmniej w Polsce. Dobrze to świadczy o trwałości i bezpieczeństwie systemu państwowego. Nieco wbrew temu co twierdzą sami politycy. Warto zauważyć, że pod tym względem Polska od czasów burzliwej koalicji PiS- Samoobrona-LPR diametralnie się zmieniła. Polski złoty i giełda toczą się utartymi szlakami dużych graczy instytucjonalnych, którzy konsekwentnie realizują swoje strategie inwestycyjne. Dziś trudno spodziewać się, że będzie jakaś dramatyczna zmiana, skoro nawet po upadku prezydenckiego samolotu złoty oraz rynki giełdowe praktycznie nie zareagowały. Po wyborach pozostaną jak zawsze te same nierozwiązane problemy, bo inaczej po prostu być nie może skoro prezydent nie jest tak naprawdę od rządzenia. Oczekiwana byłaby jednak dalsza zmiana jakościowa w polskim życiu publicznym rozumiana jako umiejętność współpracy i konsensusu dla wprowadzenia dalszych, rzeczywistych reform polskiej gospodarki. Bez tych rozwiązań znaczna część polskiego społeczeństwa nadal będzie zmuszona „głosować nogami” – czy to wyjeżdżając do pracy za granicę, czy też prowadząc firmy w szarej strefie.



























































