REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niska produktywność badawcza polskich uczelni

2011-01-13 12:00
publikacja
2011-01-13 12:00
Polski nauczyciel akademicki w prestiżowych czasopismach naukowych publikuje tylko raz na cztery lata. Co więcej, podwyższenie wielkości dostępnych środków finansowych, bez zwiększania proporcji funduszy ze źródeł konkurencyjnych (grantów, otwartych konkursów), może nie przynieść poprawy w zakresie działalności badawczej uczelni publicznych.

W świetle analiz bibliometrycznych (opartych na ilości publikacji w prestiżowych czasopismach naukowych) polskie uczelnie publiczne nie dorównują standardom europejskim - wynika z najnowszego raportu: „Produktywność naukowa wyższych szkół publicznych w Polsce. Bibliometryczna analiza porównawcza” przygotowanego w ramach programu Ernst & Young Sprawne Państwo przez dr Joannę Wolszczak-Derlacz oraz dr inż. Aleksandrę Partekę z Politechniki Gdańskiej.

Autorki przeprowadziły ilościową analizę rezultatów badań naukowych dla polskich uczelni publicznych w porównaniu do wyników osiąganych przez uczelnie z wybranych krajów europejskich: Austrii, Finlandii, Niemiec, Włoch, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. W sumie analizie poddano 291 uczelni, w tym 34 z Polski (uniwersytety i politechniki), w latach 1995-2008. Przeanalizowano ilość publikacji o zasięgu międzynarodowym (indeksowanych z bazie ISI Web of Science) autorstwa pracowników każdej z uczelni oraz czynniki wpływające na produktywność badawczą.

Średnio, w 2008 r. w analizowanych 34 polskich uczelniach wskaźnik publikacji z pozytywnym impact factor w przeliczeniu na nauczyciela akademickiego wynosił 0,23 - oznacza to, że polski nauczyciel akademicki publikuje w prestiżowych czasopismach naukowych tylko raz na cztery lata, średnio dwu- lub trzykrotnie rzadziej niż koledzy z uczelni w krajach Europy Zachodniej. Dla porównania analogiczny wskaźnik na Universitaet Luebeck (Niemcy) wynosi 1,1, na University of York (Wielka Brytania) 1,9; na Universita' Politechnica delle Marche (Włochy) 1,5. Wśród polskich uczelni technicznych najwyżej sklasyfikowana została Politechnika Wrocławską, wśród uniwersytetów - Uniwersytet Jagielloński (w przypadku obu uczelni roczny wskaźnik publikowalności równy 0.5).

Co powoduje tak niską produktywność naukową polskich uczelni? Jednym z głównych czynników jest niedostateczne - w porównaniu do europejskich standardów - dofinansowanie oraz nieefektywne wykorzystywanie znaczącej części środków.

Z naszych badań wynika, że im większa proporcja niekonkurencyjnych środków pochodzących ze źródeł publicznych, tym niższa okazuje się produktywność badawcza danej uczelni. W naszej opinii wynik ten sugerować może, że finanse publiczne wykorzystywane są o wiele mniej efektywnie niż te, które pochodzą z prywatnych źródeł. Dlatego niezwykle ważne jest upowszechnianie otwartych konkursów na granty badawcze, które umożliwiają uczelniom większy dostęp do finansowania badań naukowych - wyjaśnia dr inż. Aleksandra Parteka.

Warto podkreślić, że większość funduszy uzyskiwanych przez uczelnie w 80% przeznaczana jest na finansowanie działalności dydaktycznej, co pozostawia tylko niewielką część na aktywność badawczą. W przypadku niewystarczających funduszy tym bardziej jest istotne ich efektywne wykorzystanie. Ponadto, nasza analiza wskazuje, że duży wpływ na wzrost produktywności badań ma poziom obciążenia dydaktycznego. Inne czynniki, mające wpływ na efektywność naukową to wielkość uczelni, tradycja, liczba doktorantów oraz struktura kadry naukowej. Większy udział profesorów powiązany jest z wyższą produktywnością naukową, ale związek ten jest silniejszy w próbie uczelni zagranicznych, niż w przypadku Polski - tłumaczy dr Joanna Wolszczak-Derlacz.

Autorki zwróciły także uwagę na napotkane problemy podczas prac nad raportem związane głównie z utrudnionym dostępem do danych dotyczących indywidualnych uczelni w Polsce. Dane zdezagregowane nie są udostępniane ani przez GUS, ani przez MNiSW. „Rozwiązaniem mogłoby być stworzenie ogólnodostępnej platformy z danymi na temat uczelni w Polsce np. na wzór fiński, co przyczyniłoby się znacznie do rozwoju badań naukowych w zakresie jakości kształcenia, działalności badawczej oraz szkolnictwa wyższego” - stwierdzają Autorki raportu.

Raport „Produktywność naukowa wyższych szkół publicznych w Polsce. Bibliometryczna analiza porównawcza" przygotowany na zlecenie programu Ernst & Young Sprawne Państwo przedstawia wyniki badań nad systemem szkolnictwa wyższego w Polsce i jego efektywnością badawczą w odniesieniu do standardów europejskich. Pełna wersja raportu dostępna jest na stronie internetowej programu Ernst & Young Sprawne Państwo.

O programie Ernst & Young Sprawne Państwo


Celem programu Ernst & Young Sprawne Państwo jest inicjowanie i wspieranie działań na rzecz poprawy funkcjonowania instytucji publicznych w Polsce. Poprzez program, Ernst & Young aktywnie włącza się do publicznej debaty nad reformą państwa. Program adresowany jest w  szczególności do środowisk politycznych, naukowych, gospodarczych oraz organizacji pozarządowych.

/ Ciszewski Financial Communications
Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:Informacja prasowa
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~lepiej nie będzie
-znieść habilitację
-wprowadzić kadencyjne stanowiska, np. profesora. Kadencyjność na stanowisku naukowym na podstawie dorobku naukowego (publikowanie: lista filadelfijska, impakt faktor). Oznacza to że po np. 5 latach, kiedy nie "wyrobi" się minimum dorobku to zwalniamy z uczelni. I to bez względu na to czy jesteś profem
-znieść habilitację
-wprowadzić kadencyjne stanowiska, np. profesora. Kadencyjność na stanowisku naukowym na podstawie dorobku naukowego (publikowanie: lista filadelfijska, impakt faktor). Oznacza to że po np. 5 latach, kiedy nie "wyrobi" się minimum dorobku to zwalniamy z uczelni. I to bez względu na to czy jesteś profem lub adiunktem. Znanym czy nieznanym. Jesteś leniem, nie umiesz zorganizować i przeprowadzić badań.
-zmniejszyć pensum. Adiunkt ma prawie 300 godzin. To jakiś absurd. To powoduje, że z klucza studenci na wczesniejszych zajęciach dostają 5, bo nie przyjdą na zajęcia w następnych semestrach. I nie wyrabiamy pensum. I w koło Wojtek.
A za moich niedawnych czasów z mojej branży publikowano tylko kiedy trzeba było wykazać dorobek do dopuszczenia do przeprowadzenia habilitacji. A poźniej to dożywotnie stanowisko. Takiego profa nikt nie jest w stanie zwolnić. Wielu nie przychodzi do pracy, a jak są kierownikami katedr to prywatne wyjazdy moga pokrywać z delgacji. Słowo klucz w opisie delegacji (cel wyjazdu) to "zbieranie materaiałów do badań". I jedzieśz do matki, na wczasy lub łikend do znajomych. A emerytowani profowie pobieraja pensję i emeryturę. To tak chaotycznie o tej polskiej nauce.

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki