Już jutro, 21 kwietnia 2018 roku, nauczyciele przeprowadzą akcję protestacyjną pod hasłem "Mamy dość". Wydarzenie odbędzie się w sobotę o godzinie 12:00 przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej, a organizatorem manifestacji jest Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Nauczyciele postanowili głośno wskazać, czego mają dość i jakie zmiany proponują. W postulatach czytamy, że mają powyżej uszu niskich zarobków. Ostatnie podwyżki dla nauczycieli wyniosły od 93 do 168 zł brutto, a pensja zasadnicza nauczyciela wynosi ok. 2,4 do 3,3 tys. zł brutto. W zamian ZNP postuluje podniesienie płac o 1000 zł.
Nauczyciele nie są też zadowoleni z obecnej minister edukacji Anny Zalewskiej. - Mamy wiele powodów: wdrożenie nieprzygotowanej reformy, zniszczenie 18-letniego dorobku gimnazjów, spowodowanie chaosu organizacyjnego i kadrowego w szkołach, pozorowanie dialogu, składanie deklaracji bez pokrycia, przyzwolenie na pracę nauczycieli w formie wolontariatu, likwidacja niektórych dodatków i uprawnień socjalnych, wprowadzenie podziałów w radach pedagogicznych przez ustanowienie dodatku za wyróżniającą pracę tylko dla nauczycieli dyplomowanych, dalsza pauperyzacja środowiska pracowników oświaty - podaje ZNP w informacji dot. manifestacji i jednocześnie chce dymisji Zalewskiej.
ZNP i środowisko nauczycielskie ma także dość wprowadzania zmian bez ich akceptacji oraz niszczenia statusu zawodowego. ZNP zauważa, że pracownicy oświaty mają coraz więcej obowiązków, a pozbawiani są przysługujących im do tej pory przywilejów. Obecnie nauczyciele mają dłuższą drogę awansu zawodowego, stałą ocenę pracy, a ograniczona została im możliwość wzięcia urlopu na poratowanie zdrowia.
Weronika Szkwarek




























































