

Wzrost PKB Polski wyniósł w 2018 r. 5,1 proc., wobec 4,8 proc. w 2017 r. Oto krótka lista najważniejszych wątków, które są istotne przy ocenie tego wyniku.
Po pierwsze, wzrost w zeszłym roku był najwyższy od 11 lat, a w ciągu trzech dekad transformacji było tylko sześć lat, gdy PKB rósł szybciej (dane do pobrania). Przy czym zawsze ten wyższy wzrost miał miejsce w warunkach wyższej inflacji. Tym razem mamy połączenie solidnej koniunktury i bardzo niskiej inflacji, co jest kombinacją wyjątkowo korzystną. Taką sytuacje nazywa się czasami „goldilocks economy”. Zupełnie odrzucam argumenty, pojawiające się czasami w mediach, że obecny wzrost jest w jakiś sposób sztucznie pompowany, że jest niezrównoważony, że czyni gospodarkę wrażliwą na wstrząsy itd. Nie ma na nie potwierdzenia. Gospodarka ma dwie ważne cechy – szybko rośnie wartość dodana, a stabilność makroekonomiczna jest relatywnie wysoka (na tle historycznym).
Po drugie, przyspieszenie polskiego PKB miało miejsce w warunkach wyraźnego spowolnienia w Niemczech. Jak to się stało, że nastąpiła taka dywergencja? Powód to m.in. inwestycje publiczne finansowane ze środków UE – one mocno w zeszłym roku przyspieszyły. W tym roku takiej poduszki bezpieczeństwa już nie będziemy mieli. Inną przyczyną zapewniającą Polsce pewną odporność na zmiany w Niemczech jest duży rynek wewnętrzny i solidny wzrost konsumpcji. Ale ten czynnik też już traci powoli swą moc.
Po trzecie, pod koniec roku zauważalne było spowolnienie wzrostu. Wprawdzie dane za czwarty kwartał nie są dostępne, ale na podstawie danych rocznych i wcześniejszych danych kwartalnych można szacować, że w samym czwartym kwartale dynamika PKB wyniosła 4,7-5 proc. – pewnie bliżej dolnej granicy tego przedziału. Weszliśmy zatem w okres fazy spowolnienia. Choć na razie nie dzieje się nic gwałtownego, spowolnienie do tej pory było łagodne. Pytanie brzmi, czy „zjedziemy” ze wzrostem bliżej 3 czy bliżej 4 proc.?
Po czwarte, mimo wzrostu inwestycji publicznych ogólny wzrost inwestycji w gospodarce rozczarowuje. Można szacować, że w ostatnim kwartale roku dynamika inwestycji nie sięgnęła nawet 7 proc. rok do roku, czyli była znacznie niższa niż w trzecim kwartale (9,9 proc.). Polska ma zatem wciąż problem z inwestycjami, które rosną średnio wolniej niż w innych krajach regionu. Dotyczy to szczególnie inwestycji prywatnych małych i średnich firm. Słabość inwestycji to, pomijając wstrząsy zewnętrzne, największe zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w tym roku.
Wchodzimy zatem w nowy rok w niezłych nastrojach, ale też z dużym ciężarem niepewności.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.



























































