REKLAMA

Mieszkania w czasach pandemii. 5 widocznych trendów

Marcin Kaźmierczak2020-10-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-10-25 06:00
fot. Radosław Maciejewski /

Rosnące, pomimo pandemii koronawirusa, ceny ofertowe nowych mieszkań. Bijące rekordy stawki dyktowane za najmniejsze lokale. Większe możliwości negocjacyjne po stronie kupujących oraz wyraźne spadki stawek na rynku najmu – taki obraz rynku nieruchomości wyłania się z analizy Bankier.pl dotyczącej ostatnich miesięcy. Ceny ofertowe nowych mieszkań wciąż rosną.

Wbrew przypuszczeniom sprzed pół roku, pandemia koronawirusa i związane z nią wiosenne ograniczenia sprzedaży mieszkań, nie przyniosły obniżki średnich cen ofertowych, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Te można było nieco powszechniej obserwować w pierwszych miesiącach pandemii.

Nowe mieszkania oferowane przez deweloperów w największych polskich miastach były w sierpniu wyceniane średnio od 1,3 proc. (Warszawa) do ponad 7 proc. (Kraków, Lublin, Szczecin) wyżej niż w lutym, czyli w przededniu pandemii. Nominalnie wzrost średniej stawki metra kwadratowego wyniósł nawet 700 zł.

Kliknij, aby dowiedzieć się więcej. / Bankier.pl

Wyjątkiem od tej wzrostowej reguły okazały się Katowice, gdzie w sierpniu, w relacji do lutego, deweloperzy oczekiwali za metr kwadratowy średnio o 2,2 proc. mniej.

Pandemia koronawirusa z pewnością przyczyniła się jednak do wyhamowania obserwowanych przed jej wybuchem wzrostów stawek. W ujęciu rocznym wciąż mówimy jednak o kilkunasto- a nawet kilkudziesięcioprocentowych wzrostach, jak choćby w przypadku Warszawy, gdzie średnia stawka w trakcie pandemii przekroczyła psychologiczną barierę 10 000 zł/mkw. Obniżki średnich stawek można było powszechniej obserwować w pierwszych miesiącach pandemii.

Mieszkania na rynku wtórnym drożeją wolniej

Wzrost cen mocniej zahamował na rynku wtórnym. Średnie stawki ofertowe względem lutego w większości największych polskich miast wzrosły poniżej 1,5 proc. W przeciwieństwie jednak do rynku pierwotnego próżno było szukać miast, w których oczekiwania sprzedających byłyby niższe, iż w przededniu wybuchu pandemii.

Wyhamowanie wzrostu stawek sprawiło, że w kilku największych polskich miastach wzrost w ujęciu rocznym spadł w sierpniu poniżej 10 proc. Najstabilniej pod tym względem wypadł w sierpniu rynek wtórny w Katowicach (+5,5 proc. r./r.), Szczecinie (+6,3 proc. r./r.), Poznaniu (+6,4 proc. r./r.) oraz Wrocławiu (+7,8 proc. r./r.), gdy jeszcze w lutym, wzrost oczekiwań sprzedających w relacji rocznej oscylował wokół 15 proc.

Rosną możliwości negocjacyjne

Podwyżka oczekiwań sprzedawców idzie jednak w parze ze wzrostem możliwości negocjacyjnych kupujących. Tak przynajmniej wynika z raportu Metrohouse i Gold Finance. W II kw. 2020 r. poszukujący własnego „M” w największych polskich miastach mogli zbić cenę średnio od 0,5 proc. w Krakowie do blisko 5 proc. we Wrocławiu i Gdańsku.

Rosną także dysproporcje pomiędzy pierwszą a ostateczną ceną ofertową. W Łodzi w II kw. 2020 r. wyniosła ona 4,8 proc. W Warszawie sprzedający obniżali stawki średnio o 2,9 proc.

Stawki za małe mieszkania biją rekordy

Drożeją zwłaszcza małe mieszkania – do 40 mkw. i 50 mkw. Jak wynika z danych Bankier.pl udostępnionych przez „Cenatorium”, kawalerki oferowane w największych polskich miastach w ciągu trzech lat podrożały od 32 do nawet 61 proc. i to biorąc pod uwagę ceny transakcyjne. Małe mieszkania drożeją także w trakcie pandemii koronawirusa.

Jak z kolei pokazują dane Bankier.pl udostępnionych przez serwis nieruchomości Otodom.pl., najmniejsze nowe mieszkania (o powierzchni do 38 mkw.) oferowane w Krakowie wyceniane były średnio o 8 proc. wyżej niż w lutym. Wzrost średniej stawki w Szczecinie wyniósł 10,6 proc., a w Poznaniu 4,7 proc.

Tak drastyczne podwyżki wynikają z popularności najmniejszych metraży, zwłaszcza jeśli mieszkanie kupowane jest w celach inwestycyjnych, na wynajem. To także mieszkania o najatrakcyjniejszych cenach całkowitych. A to właśnie cena całkowita jest kluczowym czynnikiem przy zakupie mieszkania i to do niej odnosimy się badając swoje możliwości nabywcze.

Nastał czas najemców

Od początku 2020 r. trwa obniżka średnich stawek ofertowych na rynku najmu w największych polskich miastach. Na obniżające się oczekiwania wynajmujących wpływ ma przede wszystkim zmniejszony popyt i jednocześnie rosnąca podaż. Popyt spada, ponieważ większość uczelni przeszła wiosną w zdalny tryb nauczania, który kontynuowany jest również na początku obecnego roku akademickiego. Na zwiększoną podaż wpłynęła także zapaść na rynku najmu krótkoterminowego, z którego część wynajmujących uciekła wiosną i przeniosła swoje lokale na rynek najmu długoterminowego.

Średnie kwoty, jakie wpisywano w ogłoszeniach najmu mieszkań w lipcu 2020 r. w przypadku ośmiu z dziesięciu największych polskich miast, były niższe niż rok wcześniej. W tym czasie najmocniej – o 15,4 proc. do 3681 zł/m-c, obniżyły się oczekiwania wynajmujących mieszkania w Warszawie. Nominalnie oczekiwali oni średnio o 671 zł/m-c mniej niż w lipcu 2019 r.

W większości największych polskich miast średnie stawki notowane w lipcu 2020 r. były także niższe niż przed dwoma i trzema laty. Ponownie tendencja najmocniej uwidoczniła się w Warszawie, gdzie wynajmujący oczekiwali średnio o 14,5 proc. mniej niż w lipcu 2018 r. i o 17 proc. mniej w relacji do lipca 2017 r. Powyżej 10 proc. średnia cena ofertowa w ciągu dwóch i trzech lat spadła także w Gdańsku – odpowiednio o 11,4 proc. i 14,2 proc. Jeszcze w lipcu 2017 r. wydawało się, że przekroczy ona 3000 zł/m-c, tymczasem obecnie znajduje się poniżej 2500 zł/m-c.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (99)

dodaj komentarz
darek_znawca
Oj dużo mieszkanko spadną. W tej chwili o 30% więcej ludzi umiera niż średnia z ostatnich lat.
tomako_lunatic
Niestety jest jeszcze jeden "trend"...
https://www.money.pl/gospodarka/akt-zgonu-za-aktem-zgonu-polakow-umiera-rekordowo-duzo-6568771565054656a.html

Za chwilę będziemy "wyludniać się" jeszcze bardziej...
zachmen
- Dopóki się ma swój bank centralny, a Polska ma, i dopóki rynki akceptują, że kupuje on rządowe obligacje (drukuje pusty pieniądz) w tak wielkich ilościach, można sobie wyobrazić istnienie tak wykreowanej "przestrzeni fiskalnej". Na razie rynki to akceptują, bo cały świat pogrążony jest w pandemii. Ale - Dopóki się ma swój bank centralny, a Polska ma, i dopóki rynki akceptują, że kupuje on rządowe obligacje (drukuje pusty pieniądz) w tak wielkich ilościach, można sobie wyobrazić istnienie tak wykreowanej "przestrzeni fiskalnej". Na razie rynki to akceptują, bo cały świat pogrążony jest w pandemii. Ale kiedyś się to zmieni, powróci do normalności. Pojawi się także problem nadmiernej inflacji - mówi Interii były wiceminister finansów Ludwik Kotecki.

bronxbandit
Wcale się nie dziwie tutejszej większości (a jak wiemy większość nie ma racji) twierdzącej od lat o nieuchronnym spadku cen mieszkań, to jest tzw. zaprzeczanie rzeczywistości. Że ceny nieruchomości rosną nawet podczas ogólnoświatowej największej od setek lat pandemii i zatrzymaniu na całym świecie gospodarek, ale Wcale się nie dziwie tutejszej większości (a jak wiemy większość nie ma racji) twierdzącej od lat o nieuchronnym spadku cen mieszkań, to jest tzw. zaprzeczanie rzeczywistości. Że ceny nieruchomości rosną nawet podczas ogólnoświatowej największej od setek lat pandemii i zatrzymaniu na całym świecie gospodarek, ale oni dalej twierdzą że to nie możliwe, że artykuły o braku spadków są zmanipulowane, a to że opłacone przez deweloperów, a to że wszystko jakiś ogólnoświatowy spisek bo jak to możliwe że ceny mogą rosnąć wbrew im 4 letnim trolowaniu? A no tak i póki najwięksi optymiści nie zaakceptują tego że spadki cen przy tak ogromnych dodrukach pieniędzy nie są możliwe - tak długo będziemy mieli pod takimi artykułami to ciągłe zaprzeczanie. Tylko dziwne że jak się posłucha i poczyta wiele prasy od specjalistów finansów to wszyscy zgodnie twierdzą że inflacja jest nieuchronna przy takiej skali dodruku, przy takich działaniach banków centralnych, przy ciągłym ratowaniu gospodarek dodrukiem, niskimi stopami procentowymi i wszystkim czym się tylko da. Nikt nie widzi oczywiście że wartość pieniądza nie ma już jakiegokolwiek znaczenia, a im gorzej w gospodarce tym dodruków i programów pomocowych coraz więcej - czytaj jeszcze więcej pustej papierowej kasy w gospodarce. No ale każdy wierzy w to co chce. Im dłużej to widzę tym jestem pewny że spadki na rynkach nieruchomości nie są możliwe. Cóż zostaje tylko to czytać i się dalej śmiać z ludzkiej głupoty i wmawiania sobie nawzajem że teraz to już na pewno spadnie, nawet o te 3% (po 50% wzrostch) haha.
jpelerj
Chyba się jednak nie bawisz, bo jakaś frustracja z twojego wpisu wyziera. Czego się martwisz? Jak nie sprzedajesz mieszkania, to cię to nie powinno boleć. Jak sprzedajesz, to masz zgryz, ale od wpisów na tym forum to ceny, a zwłaszcza liczba transakcji i tak nie wzrośnie. Tak już jest. Ale jak poczekasz, to może zgodnie Chyba się jednak nie bawisz, bo jakaś frustracja z twojego wpisu wyziera. Czego się martwisz? Jak nie sprzedajesz mieszkania, to cię to nie powinno boleć. Jak sprzedajesz, to masz zgryz, ale od wpisów na tym forum to ceny, a zwłaszcza liczba transakcji i tak nie wzrośnie. Tak już jest. Ale jak poczekasz, to może zgodnie z twoim wpisem ceny pójdą w górę i się odrobisz (przynajmniej nominalnie). Tak czy owak, wyluzuj, stres teraz nic ci i tak nie da.
jpeterj
Czy może ktoś określić kiedy ceny spadną o 50%?
jpelerj
Z dokładnością określenia gospodarczych i społecznych skutków koronawirusa na świecie i w Polsce to pewnie tak.
trolley
Było opychać 10% poniżej rynku na wiosnę. Trochę by zeszło. Zarobek mniejszy ale jednak. A teraz to się naprawdę lipa zrobiła. Ale... lepiej było cwaniakować bo rośnie ofertowa i wyśmiewać ludzi od gołodupców. Teraz bedzie -30% od tych waszych cen ofertowych hehe. A pózniej, tak patrząc na to co się wyrabia, to Było opychać 10% poniżej rynku na wiosnę. Trochę by zeszło. Zarobek mniejszy ale jednak. A teraz to się naprawdę lipa zrobiła. Ale... lepiej było cwaniakować bo rośnie ofertowa i wyśmiewać ludzi od gołodupców. Teraz bedzie -30% od tych waszych cen ofertowych hehe. A pózniej, tak patrząc na to co się wyrabia, to i -50%. Albo kolejna szansa na takie ceny za 12 lat. Poczekata se troszku najwyżej jak dalej tak będziecie się mądrzyć. No jak mi niezmiernie przykro :)
exio
Określaliście że ceny nieruchomości będą dalej rosły a jest na odwrót. Ja się pytam ile warte są wasze przewidywania odnośnie tych ciągłych wzrostów?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki