REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kiepska końcówka sesji na Wall Street

2021-05-18 22:08
publikacja
2021-05-18 22:08
Dodaj Bankier.pl w Google

Ostatnie minuty wtorkowej sesji na nowojorskich parkietach przyniosły spadki giełdowych indeksów. Winą obarczano taniejące akcje telekomów. Lecz w tle cały czas tli się lęk przed inflacją.

Kiepska końcówka sesji na Wall Street
Kiepska końcówka sesji na Wall Street
fot. Brendan McDermid / / Reuters

Wtorkowa sesja za Atlantykiem rozpoczęła się od niewielkich wzrostów. Później Dow Jones zabarwił się na czerwono, ale na rynku generalnie niewiele się działo. Zmienność pojawiła się dopiero w ostatnim kwadransie notowań, który przyniósł wyraźne, lecz niezbyt głębokie spadki.

DJIA zakończył wtorkową sesję utratą 0,78%, ale utrzymał się powyżej 34 000 punktów. S&P500 poszedł w dół o 0,85%, finiszując z wynikiem 4 127,83 pkt. Nasdaq zniżkował o 0,56%, schodząc do 13 303,64 pkt.

W giełdowych komentarzach „winę” za wtorkowe spadku zrzucono na karb taniejących akcji spółek telekomunikacyjnych. I faktycznie przecenione o 5,8% papiery AT&T były największym obciążeniem dla indeksu S&P500. Dawny telekomunikacyjny monopolista zapowiedział zmniejszenie stopy wypłaty dywidendy, aby sfinansować umowę przejęcia udziałów w medialnym koncernie Discovery.

Wakacje na giełdzie

Wcześniej rynek z mieszanymi uczuciami przyjął wyniki dużych sieci handlowych. Akcje Wal-Martu podrożały o 2,2% po tym, jak detaliczny gigant podniósł całoroczną prognozę zysków. Ale już walory Home Depot zniżkowały  niespełna 1% z powodu braku przekonujących perspektyw wynikowych.

- Wiele mówi się o presji inflacyjnej i tego, w jakim stopniu jest ona przejściowa, a w jakim zostanie z nami na dłużej. W przypadku sieci handlowych dochodzą kwestie wąskich gardeł w łańcuchach dostaw, co zwiększa presję na ceny. Jednakże te problemy wydają się być przejściowe w swej naturze, ponieważ większość sieci będzie w stanie przerzucić wyższe koszty na klientów – skomentował Jordan Kahn, główny zarządzający w ACM Funds.

Od kilku dni na Wall Street jest sporo nerwowości w sprawie inflacji. Po kwietniowym odczycie inflacji CPI, która wzrosła do sensacyjnie wysokich  4,2% rocznie, część inwestorów martwi się, że może nas czekać powtórka scenariusza z lat 70-tych. Wtedy to uporczywie wysokiej inflacji towarzyszył słaby wzrost gospodarczy, co przełożyło się na fatalną dla akcji dekadę, podczas której posiadacze akcji w ujęciu realnym ponieśli straty. Teraz jednak wciąż dominuje narracja, że obecna inflacja jest „przejściowa” – tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Rezerwy Federalnej.

Warto też dodać, że przynajmniej na razie lęki inflacyjne nie zadomowiły się na rynku długu. Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych od początku kwietnia utrzymuje się w przedziale 1,5-1,7% - a więc bardzo nisko jak na obecne odczyty inflacji CPI. Z drugiej jednak strony oczekiwania inflacyjne inwestorów implikowane z różnicy pomiędzy rentownościami obligacji o stałym kuponie oraz indeksowanych wskaźnikiem CPI znajdują się na najwyższych poziomach od 2008 roku.

KK

Źródło:
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
ciupek
Korekta się należy jak psu micha. Spasc powinno tak solidnie. Marzy mi sie NQ tak na 11000. Może wtedy indory pomyślą ze samo drukowanie g#@no daje

Powiązane: Stany Zjednoczone/USA

Ważne linki