REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Huta na polu w podzielonym i wymierającym kraju

Krzysztof Kolany2014-02-25 13:30główny analityk Bankier.pl
publikacja
2014-02-25 13:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Ukraińską gospodarkę można zilustrować jednym obrazkiem: hutą stojącą na polu i podłączoną gazociągiem z Rosją. Jest to wielki europejski kraj, który od tysiąca lat nie potrafi wykorzystać drzemiącego w nim potencjału.

Licząca ponad 600 tysięcy kilometrów kwadratowych Ukraina jest największym krajem leżącym całkowicie w Europie. Kijów jest kolebką Rusi, która ponad tysiąc lat temu była jednym z najpotężniejszych państw na Starym Kontynencie. Ukraina była najludniejszym i najsilniejszym ekonomicznie po Rosji krajem byłego Związku Radzieckiego. Jednakże z powodu braku reform i nieefektywności socjalistycznej gospodarki pierwsze lata niepodległości przyniosły ekonomiczną zapaść. Szacuje się, że w latach 1991-99 gospodarka Ukrainy skurczyła się o ponad 60%.

Podzielony kraj na wymarciu

Zapaść gospodarcza doprowadziła do głębokiego kryzysu demograficznego. W latach 1992-2012 liczba mieszkańców spadła z 52,2 mln do zaledwie 44,6 mln. Bez wojny i epidemii w 20 lat Ukraina utraciła 15% ludności! Pod względem tempa przyrostu naturalnego plasuje się na 228. miejscu na świecie i zajmuje drugą lokatę pod względem liczby zgonów na tysiąc mieszkańców. Zapaść demograficzna sprawiła, że liczba Ukraińców na Ukrainie stopniała do 37 mln - to mniej więcej tyle, co Polaków żyjących w Polsce. Rosjanie stanowią 17% populacji, a językiem rosyjskim posługuje się 26% mieszkańców Ukrainy.

Produkt krajowy brutto w poszczególnych regionach Ukrainy. Dane za 2011 rok.

Wakacje na giełdzie
Produkt krajowy brutto w poszczególnych regionach Ukrainy

Źródło: Stratfor.

Współczesna Ukraina to faktycznie dwa różne państwa. Zachodnia, proeuropejska i (paradoksalnie) nacjonalistyczna część kraju praktycznie pozbawiona przemysłu jest zdecydowanie biedniejsza od rosyjskojęzycznego Wschodu. Według danych ukraińskiego urzędu statystycznego cytowanych przez Stratfor PKB na mieszkańca w regionie dniepropietrowskim jest dwukrotnie wyższy niż w regionie lwowskim - najbogatszej części zachodniej Ukrainy. Siedem z dziesięciu największych ukraińskich przedsiębiorstw siedzibę ma na wschodzie kraju. To domena oligarchów silnie powiązanych z gospodarką Rosji. Poza Kijowem i Odessą na wschodzie Ukrainy leżą też wszystkie największe miasta.

Pola, huty i... niewiele więcej

Od wieków największym skarbem Ukrainy były czarnoziemy - czyli najbardziej urodzajne gleby świata, których na wschód od Bugu jest pod dostatkiem. Do czasu rewolucji bolszewickiej (skutkującej gwałtownym spadkiem produkcji rolnej i dwoma falami głodu) Ukraina była nazywana "spichlerzem Europy". Dziś rolnictwo generuje mniej niż 10% ukraińskiego dochodu narodowego i stanowi 25% wartości eksportu.

Współczesna Ukraina stalą i węglem stoi. Przemysł odpowiada za prawie jedną trzecią PKB, czyli więcej niż w większości krajów europejskich. Stal i wyroby metalowe to obok produktów petrochemicznych i wagonów kolejowych główne produkty eksportowe. Dominację przemysłu stalowego i energetycznego najlepiej ilustruje lista 10 największych ukraińskich przedsiębiorstw.

10 największych ukraińskich firm według rankingu Deloitte

Firma Branża

Właściciel

1

Metinvest

hutnicza

Rinat Achmetow

2

Naftohaz

energetyka

państwo

3

Energorynok

energetyka

państwo

4

Ukrzaliznycia

koleje

państwo

5

DTEK

energetyka

Rinat Achmetow

6

ISD

hutnicza

Serhij Taruta, Witalij Hajduk

7

Energy Company of Ukraine

energetyka

panstwo

8

ArcelorMittal Kryvyj Rih

hutnicza

ArcelorMittal

9

Ukrtatnafta

paliwowa

państwo, Tatneft, władze Tatarstanu

10

Donetskstal

hutnicza

Victor Nusenkis

Źródło: Deloitte; "500 największych przedsiębiorstw w Europie Środkowo i Wschodniej".

Właścicielem przedsiębiorstw z pierwszej piątki jest albo państwo, albo pan Rinat Achmetow. Widać tu skutki niedokończonej prywatyzacji, niemal brak zagranicznego kapitału oraz dominację przemysłu ciężkiego, energetyki i górnictwa. Baza przemysłowa odziedziczona po ZSRR wciąż góruje w gospodarczym krajobrazie Ukrainy.

Można pokusić się o tezę, że węglowo-metalowa czapa sponsorowana tanim gazem z Rosji wysysa zasoby z gospodarki, co w połączeniu z brakiem poszanowania prawa i wszechobecną korupcją hamuje rozwój innych branż. W efekcie jeden z największych europejskich krajów wytwarza dobra i usługi finalne o wartości zaledwie 173,9 mld dolarów (dane za 2012 rok). Licząc w parytecie siły nabywczej Ukraina jest dopiero 40. gospodarką świata, plasując się pomiędzy Wietnamem i Singapurem, a za Austrią. PKB na mieszkańca to niespełna cztery tysiące dolarów (licząc według oficjalnego kursu walutowego). Jeśli liczyć według parytetu siły nabywczej, to PKB przypadające na Ukraińca jest niższe niż Albańczyka czy Chińczyka.

Ukraina nie odgrywa istotnej roli w międzynarodowym podziale pracy. Ukraiński eksport warty był w 2013 roku tylko 77,8 mld dolarów (niemal trzykrotnie mniej niż polski), co plasuje kraj na 51. miejscu w świecie. Za Chile, Słowacją, Finlandią i... Portoryko. Ponad 26% ukraińskiego eksportu trafia do Rosji, a 28% do Europy. Polska była dopiero piątym rynkiem zbytu dla ukraińskich produktów, ustępując Turcji, Chinom i Egiptowi.

Kraj nad Dniestrem i Dnieprem nie stanowi też istotnego rynku zbytu - wartość importu rzędu 85 mld USD stawiał Ukrainę pomiędzy Danią a Norwegią. To wartościowo rynek mniejszy niż Czechy i niewiele większy niż Węgry. W 2012 roku polskie przedsiębiorstwa sprzedały na Ukrainie towary o wartości 17,2 mld złotych (5,3 mld USD), co stanowi zaledwie 2,8% ogółu polskiego eksportu. W tym ujęciu większe znaczenie ma dla polskiej gospodarki Słowacja, choć należy odnotować, że względem roku 2010 polski eksport na Ukrainę zwiększył się aż o połowę.

Gazrurka Putina i obustronne uzależnienie

Istnieje jednak rynek, na którym Ukraina jest istotnym graczem. Kraj importuje z Rosji ok. 45 mld m3 (dane za 2012 rok) gazu ziemnego rocznie i jest 7. na świecie konsumentem tego paliwa. Kupowany po preferencyjnych cenach (tj. niższych od europejskich) gaz stanowi o konkurencyjności ukraińskiego przemysłu, ale z drugiej strony jest instrumentem rosyjskiej kontroli nad gospodarką naszego wschodniego sąsiada. Bez taniego gazu z Rosji ukraiński sektor metalurgiczny zapewne nie wytrzymałby globalnej konkurencji, a donieccy oligarchowie utraciliby swoje wpływy.

Uzależnienie jest jednak obopólne. Bez 11,5 mld dolarów od Ukraińców (dane za 2013 rok) Gazprom popadłby w tarapaty finansowe tak samo jak budżet Federacji Rosyjskiej. Rosjanie raczej nie znaleźliby z dnia na dzień odbiorców na 45 mld m3 błękitnego paliwa. Tym bardziej nie byliby go w stanie dostarczyć na Zachód bez ukraińskich rurociągów.

Abstrahując od geopolitycznego znaczenia Ukrainy gra o Kijów ma też nie mniej istotne tło gospodarcze. Kraj uzależniony od jednej branży i jednego surowca z niewydolnym i skorumpowanym państwem uzależniony jest od zagranicznych pożyczek. Dług publiczny Ukrainy w 2013 rok wzrósł o 13% i sięgnął 73,1 mld dolarów, co stanowi 40,5% PKB.

Złoty a sprawa ukraińska



Nie jest to dużo jak na europejskie standardy, ale ani ukraińskiego państwa ani gospodarki nie można mierzyć europejską miarą. Oprócz słabości w ściąganiu podatków i ogromnej szarej strefy Ukraina ma bardzo krótką zapadalność zadłużenia i tylko w tym roku musi zrolować (tj. pożyczyć pieniądze na spłatę starych długów) 17,4 mld USD. Podobna kwota będzie wymagalna w 2015 roku, stąd szacunki mówiące o potrzebie "pakietu ratunkowego" rzędu 35 mld USD wydają się być poprawne.

To klasyczna rozgrywka geopolityczna w stylu kolonialnym. Mamy słaby kraj, z monokulturą gospodarczą silnie współuzależniony od Rosji, ze społeczeństwem rozdartym pomiędzy Wschodem a Zachodem. Determinacja Ukraińców w dążeniu do lepszego życia (tj. w stylu europejskim) okupiona życiem blisko stu ludzi może się zatem okazać niewystarczająca.

Putin nie da sobie bez walki wydrzeć kraju, bez którego Rosja nigdy nie była i nie będzie imperium. A władcy Niemiec i Francji nie mają istotnych interesów na Ukrainie, za to mają wiele do stracenia w Rosji. Wydaje się, że jednym istotnym graczem stojącym po stronie Majdanu są Stany Zjednoczone, których dumę Rosjanie mocno nadszarpnęli blamażem Obamy w sprawie Syrii oraz przejmując "opiekę" nad Edwardem Snowdenem - amerykańskim wrogiem publicznym nr jeden. Czyżby w ramach rewanżu Amerykanom nie wystarczyło olimpijskie zwycięstwo w meczu hokeja i postanowili zredukować rosyjskie wpływy na wschód od Bugu?

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (28)

dodaj komentarz
~Ludwik J
" ... Kijów jest kolebką Rusi ..." Kolebką Rusi jest ziemia Rosslagen, leżąca na północ od Sztokholmu. Na terenie słowiańskim początkowym ośrodkiem najeźdźców ruskich jest Nowogród. Podobnie jak Toruń (TARNAWA) i ziemia chełmińska na Kujawach jest kolebką Krzyżaków w Polsce i później Prusaków, a nie Królewiec, czy Malbork." ... Kijów jest kolebką Rusi ..." Kolebką Rusi jest ziemia Rosslagen, leżąca na północ od Sztokholmu. Na terenie słowiańskim początkowym ośrodkiem najeźdźców ruskich jest Nowogród. Podobnie jak Toruń (TARNAWA) i ziemia chełmińska na Kujawach jest kolebką Krzyżaków w Polsce i później Prusaków, a nie Królewiec, czy Malbork. Kijów, czyli Gród Kija, to polskie niedokładne tłumaczenie nazwy Sztokholm, czyli dawniejszej polskiej Kujawy. Kujawę początkowo zajęli Szwedzi w służbie chazarskiej, pod dowództwem Askolda i Dira. Stało się to podczas wojen słowiańsko-niemieckich w połowie IX-go wieku, do których ze wschodu włączyli się Chazarowie i normańsko-fińscy Wikingowie z obu brzegów zatoki Botnickiej (Vaesterbotten, Oesterbotten, Norbotten itd) Wikingowie ci doprowadzili do pokoju Ugrofinów z Chazarami i wspólnie z nimi utworzyli drugi front od wschodu przeciwko Słowiańszczyźnie. Jednocześnie Awarskie Dzieci z Moraw uderzyli przez Bramę Morawską do centrum państwa słowiańskiego , zajmując Śląsk i Chrobację, czyli późniejszą Małopolskę. Wikingowie zajęli wtedy terytoria słowiańskie do Dźwiny, a Chazaria zajęła tereny słowiańskie do Dniepru. Słowianie chcąc rozerwać ten zaciskający się pierścień dogadali się na wschodzie z Ugro-finami kosztem Chazarów i Normanów szwedzko-duńskich. Efektem tego była likwidacja oddziałow szwedzkich w grodach dnieprzańskich, zastąpienie ich załogami fińskimi i słowiańsko-ugrofińskie uderzenie na Chazarów. Słowianie zalegalizowali wtedy obecność Ugro-finów na wschodniej i północnej Słowiańszczyźnie , jako najemników słowiańskich przeciwko koczownikom stepowym. Dodatkowym efektem tego sojuszu było sprowadzenie ugrofińskich Węgrów (UGRÓW) przeciwko odradzającej się państwowości AWARÓW, pod postacią państwa wielkomorawskiego i wynikąjący stąd później sojusz polsko-węgierski przeciwko Niemcom. Sojusz z Rusami na Dnieprze skończył się w roku 945, kiedy to w czasie wojny Słowiańszczyzny przeciwko Niemcom o ziemię WENDLAND na zachód od ŁABY Rusowie uderzyli od tyłu na Drewlan na zachód od Kijowa, czyli dokonali klasycznego odwrócenia sojuszy, jak np. później Kozacy Chmielnickiego, przechodzący pod panowanie Turcji.
Co do siły tego ówczesnego "państwa" ruskiego na Zadnieprzu i później, jest to bardzo słabe państwo. Wobec buntujących się ciągle niewolników słowiańskich, szukające oparcia w najemnikach tureckich ze stepu ( POŁOWCY, UZOWIE, BERENDEJE, CZARNE i BIAŁE KŁOBUKI , czyli ówcześni "Kozacy" itd) Bez oparcia o posiłki skandynawskie jest ono niemalże bezbronne wobec plemion tureckich ze stepu. Bez posiłków ze stepu i z Niemiec jest ono niemal bezbronne nawet wobec kadłubowej tzw. POLSKI PIASTOWSKIEJ. Bolesław Chrobry wchodząc do Kijowa był witany przez wiwatującą ludność polską, która poprzednio wymordowała załogę ruską. Rusowie nawet nie stanęli do walki z Bolesławem i uciekli w tajgę ugrofińską. Chrobry ponownie włączył do 1034 r. Zadnieprze do Królestwa Polskiego i zawiadomił o tym wszystkie dwory chrześcijańskie. Podobnie było i za Bolesława Śmiałego. Rusowie bez walki złożyli hołd lenny i zapłacili zaległe wobec Piastów podatki lenne, które odbierał także niekoronowany i lenny wobec Niemców Władysław Herman, z terenów nawet częściowo ugrofińskich na ZALESIU ( Kraj Mardów). Ruś przedmongolska po upadku Królestwa Polskiego w 1046 r. był to szereg zwalczających się nawzajem księstewek ugrofińskich, rządzonych przez ród ugrofińskich RURYKOWICZÓW na terytorium zniewolonych Słowian i częściowo na ugrofińskim Zalesiu, gdzie później powstała ORDA MOSKIEWSKA, czyli tiumen tatarskich poborców podatkowych, złożony głównie z opryszków ruskich, pod dowódstwem jednego z renegatów ruskich w służbie mongolskiej. Czyli Rusowie ugrofińscy ponownie spadli do roli takiej, jaką odgrywali na początku wobec patronów chazarskich, czyli nadzorców niewolników słowiańskich i poborców podatkowych z terenów słowiańskich i częściowo ugrofińskich.
Co do ziem dzisiejszej Ukrainy , to tylko ok. 1/4 dzisiejszego terytorium należało przed Mongołami do Rurykowiczów, czyli tzw. Rusi. Tylko część w miarę zalesiona. Granicą w okolicy Kijowa była rzeka Roś, a tereny Połowców obejmowały ziemie na południe od Rosi, Wołynia, a w Karpatach dochodziły do grodu Halicz. Na Zadnieprzu granicą wtedy była rzeka Suła. Cała część stepowa dzisiejszej Ukrainy należała w Średniowieczu do Połowców. Krai pod władzą Rusów stopniowo dziczał i wyludniał się z powodu uprawiania przez Rusów handlu niewolnikami słowiańskimi. Później dawna ludność słowiańska została całkowicie wytrzebiona lub uciekła do ościennych krajów, tak, że Kazimierz Wielki odzyskując ten teren od Tatarów opanowywał kraj, którego zaludnienie kończyło się praktycznie na linii Lublin-Przemyśl. Kazimierz odepchnął hordy koczowników za Dniepr i od tamtego czasu zachodni brzeg nazywa się ruskim, a wschodni tatarskim lub Tatarszczyzną. Litwa nie zaludniała tego terenu i był on bezludziem do Unii Lubelskiej. Po Unii Lubelskiej teren ten zaczyna się powoli zaludniać pod opieką kilku zamków polskich i polskiej obrony potocznej, ale jeszcze w latach 90-tych XVI-go wieku na zachód od Dniepru w tzw. powiatach ukrainnych, na obszarze ok. 100 tys. km2 lustracja ludności wykazała tylko 3300 dynów do opodatkowania, czyli było tam w porywach ok. 15 tys.(!) ludności stałej. Na wschód od Dniepru natomiast była kompletna pustynia, a ludność rolnicza stała zaczynała się dopiero w okolicach Czernichowa za olbrzymimi lasami Siewierszczyzny nad Desma i Sejmem. Teren ten zaczął się bardzo szybko zaludniać z powodu eksterminacji Słowian przez Iwana Groźnego w państwie moskiewskim w czasie Smuty i związanego z tym masowego zbiegostwa Słowian na terytorium Królestwa Polskiego. Już w latach 20-tych XVII-go w powiatach ukrainnych po obu brzegach Dniepru jest ok. 1 ml. , z czego ok. 30% z Królestwa Polskiego, a reszta to zbiegli Słowianie z niewoli moskiewskiej. Ludzie głównie pochodzący ze Słowian zadnieprzańskich, czyli przez Moskali eksterminowanych dawnych lechickich Radymiczów, Wiatyczów, Siewierzan, resztek Nowogrodzian i Białorusinów z Ziemi Smoleńskiej, szczególnie eksterminowanych przez Moskali przy każdej okazji.
mirwojski
Miód na moje skołatane serce ... Od co najmniej 20 lat tłumaczę " wszem i wobec" jak postrzegam " Ukrainę " - dzikie pola - i to że ludności ukraińskiej nigdy nie było i że to to samo co nazywać AMERYKANAMI obecnie zamieszkujących potomków najeźdźców i morderców rdzennej ludności Ameryki Północnej / tzw. Stanów Miód na moje skołatane serce ... Od co najmniej 20 lat tłumaczę " wszem i wobec" jak postrzegam " Ukrainę " - dzikie pola - i to że ludności ukraińskiej nigdy nie było i że to to samo co nazywać AMERYKANAMI obecnie zamieszkujących potomków najeźdźców i morderców rdzennej ludności Ameryki Północnej / tzw. Stanów Zjednoczonych /. Gdyby Niemcom się udało - my też byli byśmy takimi " stanami " , Ukrainą ... Mam możliwość spotykać i obserwować dzieci i dorosłych podających się za Polaków - Ukraińców . Czar pryska kiedy emocje biorą górę i nawet w czasie zawodów sportowych pomiędzy dziećmi słychać gromkie : UKRAINA !!! UKRAINA !!! i ... dalej nie wspomnę ... " Polonia ...". Przewodnik po Lwowie z tejże Polonii opowiadał o swoich kolegach z Wschodniej Ukrainy, z Krymu że gdy ich odwiedzał prosili ( jego - " polaka " : " ... powiedz coś po ukraińsku ..." ). I to że bezbłędnie rozpoznają każdego z tzw " zachodniej strefy " i wszystkich nazywają : BANDEROWCAMI ... JAK MYŚLICIE - DLACZEGO ??? NIE POLACY WYMYŚLILI TE OKREŚLENIE I NIE TYLKO W POLSCE ONO FUNKCJONUJE. A teraz pytanie - kto i dla kogo " zorganizował " Majdan ???
~Moskit
Hej, a w imię jakich racji Ukraina, która sama się rozkradła ma dostać Krym.
O jakim tam socjalizmie mówisz ?
Tam jest większość ludności rosyjska.
~gf
nie bawmy się w geo politologów, po prostu ludzie się wk..rwili i wyszli na ulicę, nikt nie przewidział co z tego się wykluje, nawet ruscy nie przewidzieli, a oni dobrze znają mentalność Ukraińców, nie ma szans by mógł planować to wszystko ktoś z zewnątrz, a nawet jeżeli to sprawy nie poszły tak jak by tego chciał planujący,
~Zenek
Wschodnia część Ukrainy w tym Krym to nie są ziemie ukraińskie. Granica Ukrainy została sztucznie ustalona w ZSRR , ponieważ nikt nie przewidywał ,że to będzie miało kiedyś znaczenie. Większość tych terytoriów Rosja zdobyła na Turcji i teraz ma prawo je posiadać.
~TANDEM
Pan Tomasz w najlepszym wydaniu. Proste skrzyżowanie neoliberalnego bełkotu plus dogłębna analiza geopolityczna sytuacji Ukrainy. Jak czytam jego analizy, zadaję sobie pytanie. On ci to politolog czy ekonomista?
~wad
jak nie pod polskim butem byli to pod rosyjskim wybrali barbarzyńską rosje a teraz mają jak mają ostatecznie wyladowali w gorszym syfie od nas
~a po co
a czy przezyje lepiej czy gorzej to juz nie ma zadnego znaczenia.
~endi
ale za to Ukrainki są bardzo piękne ;)
~mvh
Putin to ma terazproblem by dzuma z Kijowa na Moskwe sie nie przelala. BYla rewolucja islamska dzis moze bedzie rewolucja rosyjska. Jeszcze Putin bedzie wisial za to co dzis robi znaczy jaka demokracje prowadzi.

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki