REKLAMA

Frankowcy w sądach – wynagrodzenie prawnika nie jest najważniejsze [Raport Bankier.pl]

Michał Kisiel2020-05-22 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-05-22 06:00

Trudno wyobrazić sobie spór z bankiem w sądzie bez pomocy prawnej. Kredytobiorcy poszukują wsparcia przede wszystkim w internecie, na grupach łączących osoby w podobnej sytuacji, wynika z analizy Bankier.pl. Przy wyborze adwokata mniej liczy się model wynagrodzenia.

Wokół sporów prawnych dotyczących kredytów opartych na frankach szwajcarskich rozwinął się wyspecjalizowany rynek usług. Konkurują na nim pojedynczy eksperci, duże kancelarie i firmy, które odniosły wcześniej sukcesy w branży odszkodowawczej. W trzeciej części omówienia wyników najnowszej edycji badania Bankier.pl „Życie z frankiem. Diagnoza” prezentujemy doświadczenia kredytobiorców związane właśnie z prawnym wsparciem w sądowych walkach.

fot. / / Bankier.pl

W lutym 2020 r. przeprowadziliśmy na łamach Bankier.pl trzecią już edycję sondażu skierowanego do kredytobiorców „frankowych”. Opiniami podzieliło się w internetowym kwestionariuszu 2199 respondentów. 

499 osób z tej grupy (23 proc.) to osoby, które obecnie uczestniczą w sądowym sporze z bankiem. Przedstawione poniżej odsetki odpowiedzi odnoszą się do tej zbiorowości.

Większe kancelarie na czele

Niemal dwie trzecie ankietowanych przez Bankier.pl kredytobiorców walczących w sądach reprezentowanych jest przez większe kancelarie, skupiające kilku adwokatów i specjalistów. Dla 30 proc. wsparciem jest samodzielny ekspert – adwokat lub radca prawny.

fot. / / Bankier.pl

Zaledwie co dwudziesty z badanych wskazał, że zawarł umowę z firmą, która nie jest kancelarią adwokacką. Wynik pozornie stoi w sprzeczności z doniesieniami największych graczy na tym rynku, którzy chwalą się tysiącami podpisywanych w ostatnim czasie kontraktów. Niewykluczone, że konsumenci nie są świadomi różnicy pomiędzy takimi podmiotami (skupiającymi zwykle także sieć kancelarii adwokackich) a innymi typami graczy na prawniczym rynku.

fot. / / Bankier.pl

Spora grupa badanych zdecydowała się na wybór „dostawcy” bez dokładniejszego rozeznania się na rynku. 37 proc. ankietowanych przyznało, że przed zawarciem umowy nie kontaktowało się z innymi podmiotami. 22 proc. przygotowało się solidnie – sprawdzając więcej niż trzech oferentów. Dla 41 proc. wystarczający był kontakt z 1-3 podmiotami.

Tradycyjny marketing nie działa?

Najważniejszym sposobem dotarcia do prawnego wsparcia jest internet. 42 proc. badanych znalazło swojego reprezentanta dzięki poleceniom na forach dyskusyjnych i grupach w serwisach społecznościowych. Dla jednej trzeciej najistotniejsze było polecenie ze strony rodziny lub znajomych.

fot. / / Bankier.pl

Reklamy internetowe, telewizyjne lub prasowe, a także marketing bezpośredni (e-mail, telefon z call center) okazały się skuteczne w przypadku kilku procent badanych „frankowiczów”. Warto przy okazji przypomnieć, że branża usług prawnych jest w dość specyficznej sytuacji – adwokaci nie mogą korzystać z większości form reklamowych, chociaż część podchodzi do ograniczeń dość kreatywnie.

Ponad 12 proc. respondentów wskazało inne ścieżki kontaktu. Najczęściej wymieniano publikacje w czasopismach (opinie ekspertów dotyczące spraw sądowych), kontynuację wcześniejszej współpracy (zadzierzgniętej np. przy pozwie zbiorowym) lub rekomendacje innych prawników.

Kredytobiorcy szukają specjalistów z sukcesami na koncie

Wśród kryteriów wyboru reprezentanta na pierwszy plan wybijają się kompetencje. Badani zostali poproszeni o wskazanie trzech najważniejszych powodów, dla których zdecydowali się na konkretnego specjalistę. 65 proc. zwróciło uwagę na udokumentowane doświadczenie w sporach z bankami. Na drugim miejscu, z 51 proc. wskazań, znalazła się „opieka” przed podpisaniem umowy – dodatkowe usługi takie jak analiza umowy kredytowej czy doradztwo.

fot. / / Bankier.pl

Na kolejnych miejscach badani wymieniali dopiero model wynagrodzenia specjalisty. Dla 34 proc. istotne były koszty pokrywane „z góry”, niezależne od wyniku procesu. 26 proc. respondentów wskazało success fee, czyli wynagrodzenie pobierane za sukces. Przypomnijmy, że w branży funkcjonuje co najmniej kilka podejść do podziału opłat na wymienione składniki. Firmy odszkodowawcze eksperymentują także z obniżaniem pierwszej składowej, starając się przyciągnąć klientów wrażliwych na cenę.

fot. / / Bankier.pl

Trzy czwarte respondentów pozytywnie oceniło przebieg dotychczasowej współpracy z obsługującym ich podmiotem. Zaledwie 2 proc. badanych wskazało, że nisko ocenia świadczone przez specjalistów wsparcie. Rozkład odpowiedzi na to pytanie może stanowić w części wyjaśnienie optymizmu spierających się z bankami. 58 proc. respondentów ocenia szansę na pomyślne zakończenie sprawy jako wysoką.

Zobacz także:

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (3)

dodaj komentarz
baca13
Smutna prawda, ale z powodu słabego prawa w PL najpierw banki a pózniej prawnicy wydoją zwykłego Kowalskiego.
Na całym świecie załatwiono to w rzetelny sposób Oczywiście na korzyść Frankowiczów, ale nie u nas. Rzekomo za duża byłaby strata.
Ale zysków z banków za tamten okres już nikt nie chce liczyć.
sammler
Oczywiście, że większość "frankowiczów" nie stawia kosztu obsługi prawnej na pierwszym miejscu, bo zostali przez tych prawników zwyczajnie oszukani, że sąd zasądzi im zwrot kosztów. Owszem, zasądzi, ale może 10-15%, bo zrobi to wg stawek z rozporządzenia, a nie wg tego, co zostało kancelarii faktycznie zapłacone.Oczywiście, że większość "frankowiczów" nie stawia kosztu obsługi prawnej na pierwszym miejscu, bo zostali przez tych prawników zwyczajnie oszukani, że sąd zasądzi im zwrot kosztów. Owszem, zasądzi, ale może 10-15%, bo zrobi to wg stawek z rozporządzenia, a nie wg tego, co zostało kancelarii faktycznie zapłacone. To są koszty utopione.

Druga sprawa: źródło informacji o kancelarii... 3/4 to internet lub znajomi :) No ja was proszę... W tych źródłach można szukać informacji o tym, jaki samochód wybrać lub co się wydarzyło w ostatnim odcinku "M jak miłość" :)

Ale ja już pisałem to wiele razy: frankowicze drugi raz popełniają teraz dokładnie ten sam błąd, co parę lat temu. DOKŁADNIE ten sam. Nawet to, że banki nie podejmują żadnego zorganizowanego i zmasowanego lobbingu przeciwko nim (choć mają "swojego" premiera) nie wzbudza w nich żadnych podejrzeń... Ale niech im będzie na zdrowie :) Polak zawsze był przed szkodą i po szkodzie głupi.
tergal
Viktor Orbán na 2 tygodnie przed słynnym "czarnym czwartkiem" załatwił temat w iście bezprecedensowy sposób - banki działające na Węgrzech zostały zmuszone do re-walutowania kredytów frankowych na forinty.

Dzień 15. stycznia 2015 roku szwajcarski bank centralny (SNB) podjął decyzję o uwolnieniu kursu
Viktor Orbán na 2 tygodnie przed słynnym "czarnym czwartkiem" załatwił temat w iście bezprecedensowy sposób - banki działające na Węgrzech zostały zmuszone do re-walutowania kredytów frankowych na forinty.

Dzień 15. stycznia 2015 roku szwajcarski bank centralny (SNB) podjął decyzję o uwolnieniu kursu franka wobec € i w efekcie kurs franka wystrzelił wobec innych walut z dawnych demoludów sporo ludzi w PRL-bis zapamięta do końca życia. Nie mam tu jedynie na myśli ludzi umoczonych w te kredyty, ale także całe rzesze prawników, którzy na tym bałaganie sporo przytulą :)

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki