Nowe przepisy w praktyce uniemożliwią kontynuowanie pracy zawodowej po otrzymaniu emerytury. Wynika z nich, że pracownik uprawniony do otrzymania świadczenia emerytalnego, najpierw będzie się musiał zwolnić z pracy. Zdaniem ustawodawcy, ma to odblokować etaty dla innych „bardziej” potrzebujących pracy.
Niemniej przepisy nie są tak do końca pozbawione sensu. Wiele grup zawodowych uprawnionych jest do przejścia na wcześniejszą stosunkowo wysoką emeryturę, która później stanowi dodatek do właściwej pensji. Zdaniem BCC zaproponowane przez ustawodawcę rozwiązanie jest słuszne tylko do osób, które korzystają z przywileju przejścia na wcześniejszą emeryturę.
Niedopuszczalne jest natomiast ograniczenie wypłat dla osób, które osiągnęły wiek emerytalny (60 lat -kobiety, 65 lat – mężczyźni) i chcą kontynuować pracę zawodową. Zaproponowane rozwiązanie może im to uniemożliwić, ponieważ by otrzymać świadczenie, będą musieli się zwolnić z pracy, przy czym pracodawca nie musi im dawać gwarancji ponownego zatrudnienia. Niestety jest to sprzeczne z polityką aktywizacji zawodowej emerytów.
Sprawa jest skomplikowana. Ustawodawca projektując przepis, na pewno miał świadomość, że pojawi się właśnie taki problem. Najprawdopodobniej regulacja skierowana jest właśnie do uprzywilejowanych grup zawodowych, które mogą przejść na wcześniejszą emeryturę. Nowe przepisy z pewnością utrudnią im pobieranie obiecanych świadczeń. Oczywiście, to również nie jest do końca uczciwe. Jednak o wiele bardziej bulwersujące jest ograniczanie prawa do wypracowanej emerytury w ramach odłożonych składek. Niestety wychodzi na to, że za „okrężne ograniczenie przywilejów” zapłacą również ci pracownicy, którzy uprzywilejowani nigdy nie byli.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl
» Składki będą wysokie, a emerytury niskie
» Likwidacja NIP to PR-owy chwyt
» Załóż sklep internetowy w zaledwie 30 sekund!




























































