Prace legislacyjne nad projektem ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI) przeszły już etap zbierania opinii oraz konsultacji publicznych. Choć sama idea ulgi od tzw. podatku Belki spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem, diabeł – jak to zwykle bywa – tkwi w szczegółach. Omawiamy kolejne opinie o projekcie przygotowanym przez urzędników, które pojawiły się w domenie publicznej.


Głównym celem projektowanej ustawy, zdefiniowanym w Ocenie Skutków Regulacji (OSR), jest aktywizacja oszczędności Polaków, zwiększenie ich udziału w rynku kapitałowym oraz zapewnienie finansowania dla polskiej gospodarki. Kluczowe jest stworzenie zachęt podatkowych, które będą proste i atrakcyjne dla obywateli.
Proces konsultowania przepisów o OKI
Przepisy są wykuwane w procesie legislacyjnym, który na szczeblu rządowym (tzw. etap przedparlamentarny) posiłkuje się opiniami podmiotów kluczowych dla systemu finansowego i prawnego państwa (np. KNF, BFG, ZUS etc.) oraz konsultacjami społecznymi wśród uczestników rynku kapitałowego (SII, GPW, ZBP itd.).
Wcześniej informowaliśmy już o postulatach m.in. Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII), Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), Izby Domów Maklerskich (IDM) czy Związku Banków Polskich (BP). Oba mechanizmy zbierania informacji zwrotnej wskazywały na konieczność uelastycznienia limitów i uproszczenia procedur. Jednak kolejna porcja uwag, w tym szczegółowa opinia Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) oraz obszerne stanowiska innych uczestników rynku, np. Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA), rzucają nowe światło na stopień dopracowania rządowej propozycji.
Rozrzut w opiniach
Analizując napływające dokumenty, nie sposób nie zauważyć ogromnego rozrzutu w stopniu szczegółowości analiz. Z natury rzeczy opinia wydawana przez organy takie jak UKNF ma charakter wysoce techniczny, sformalizowany i szczegółowy. Z kolei głosy w ramach konsultacji publicznych bywają bardziej ogólne, skupione na skutkach rynkowych w odniesieniu do domeny pytanego podmiotu.
W przypadku OKI te granice jednak się zacierają. Podczas gdy np. Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych (SEG), GPW czy BondSpot przedstawiły dokumenty dość lakoniczne, ograniczające się do poparcia idei i kilku punktowych uwag, podmioty takie jak IDM, IZFiA czy Polska Izba Ubezpieczeń przygotowały potężne merytoryczne opracowania. W niektórych przypadkach pod względem wnikliwości dorównują one opinii nadzorcy.
Gradobicie OKI ze strony KNF
Skoncentrujmy się jednak na opinii nadzorcy rynku kapitałowego, jako kluczowej w całym spektrum zebranych uwag. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) zgłosił łącznie 50 uwag do projektu ustawy. Zmiany techniczne i redakcyjne stanowią około 35 uwag (70%) – dotyczą one doprecyzowania definicji (np. rachunku papierów wartościowych, brokera), korekty błędnych odesłań do artykułów czy ujednolicenia terminologii. Są to zmiany niezbędne dla poprawności legislacyjnej, ale nie zmieniają one istoty produktu.
Ważniejsze wydają się uwagi merytoryczne których naliczyliśmy 15 (30%). Choć liczbowo przeważają uwagi techniczne, to ciężar gatunkowy uwag merytorycznych jest na tyle duży, że bez ich uwzględnienia realizacja celów opisanych w OSR (aktywizacja kapitału i wsparcie gospodarki) byłaby zagrożona lub wręcz niemożliwa. Analizując uwagi zgłoszone przez UKNF przez pryzmat celów projektu ustawy, za najistotniejsze należy uznać te, które odnoszą się do konstruowania zachęt podatkowych, wykonalności inwestycji oraz bezpieczeństwa uczestników rynku.
Ryzyko podwójnego opodatkowania w OKI
Najpoważniejszy zarzut UKNF dotyczy wątpliwości na temat algorytmu obliczania podatku. Według projektu podstawa opodatkowania to suma wartości aktywów i dokonanych wpłat, co w praktyce oznacza dwukrotne opodatkowanie tych samych pieniędzy (raz jako gotówki, drugi raz jako zakupionego za nią aktywa). UKNF postuluje, aby podstawą była wyłącznie średnioroczna wartość aktywów, co przywróci sens ekonomiczny inwestowaniu w OKI.
Ponadto efektywne wsparcie polskiej gospodarki może zostać pogrzebane przez przepis przewidujący preferencje tylko dla aktywów „denominowanych w złotych”. UKNF słusznie punktuje, że to kryterium jest nieszczelne – pozwala na inwestowanie w zagraniczne spółki (jeśli ich jednostki są wyceniane w PLN) i wyklucza polskie firmy emitujące instrumenty w walutach obcych. Nadzorca proponuje zmianę kryterium na „siedzibę emitenta w RP”.
Misselling i brak waloryzacji
Nadzorca ostrzega również przed ryzykiem tzw. missellingu. Obecny projekt ogranicza stosowanie przepisów o badaniu wiedzy i doświadczenia klienta. UKNF domaga się przywrócenia pełnych standardów ochrony wynikających z dyrektywy MiFID. Kolejna istotna uwaga dotyczy braku waloryzacji limitów zwolnienia z podatku (ustalonych na 25 i 100 tys. zł). Bez mechanizmu automatycznej indeksacji inflacja będzie sukcesywnie „zjadać” realną wartość ulgi.
Zwracamy także uwagę na błąd techniczny w przepisach o transferach. Projekt mówi o przenoszeniu „aktywów”, co jest fizycznie niemożliwe w przypadku jednostek funduszy inwestycyjnych przy zmianie instytucji. Sugestia nadzorcy zmierza do umożliwienia transferu środków pieniężnych uzyskanych z odkupienia jednostek, na wzór rozwiązań z IKE i IKZE.
UKNF, mimo że nie neguje samej idei aktywizacji oszczędności, wskazuje, że projekt ustawy w obecnym kształcie zawiera błędy konstrukcyjne, które wymagają gruntownej przebudowy przed wejściem w życie. Stanowisko UKNF można podsumować jako ostrzeżenie przed wprowadzeniem produktu niespójnego prawnie, ryzykownego dla konsumentów i nieopłacalnego ekonomicznie.
Kanibalizacja IKE i problemy funduszy
Podobnie jak UKNF, IZFiA zidentyfikowała krytyczny błąd w algorytmie wyliczania podstawy opodatkowania. Z kolei BCC zauważa brak analizy interakcji między OKI a III filarem emerytalnym i ostrzega, że OKI doprowadzi do „kanibalizacji” wpłat na IKE. Bez mechanizmów łączących te systemy nowe konto może osłabić jeden z kluczowych filarów dobrowolnych oszczędności emerytalnych, zamieniając oszczędności długoterminowe na krótkoterminowe.
Eksperci IZFiA podkreślają również, że specyfika funduszy inwestycyjnych została niemal całkowicie pominięta. Dotyczy to zwłaszcza wspomnianej przez UKNF nieprzenoszalności jednostek uczestnictwa, które – w przeciwieństwie do akcji – muszą zostać spieniężone przy zmianie instytucji. Projekt w obecnym brzmieniu czyni przepisy o wypłatach transferowych w tym sektorze martwymi.
Potrzeba wprowadzenia podatkowego limitu i milczenie PANA
Podobnie jak IZFiA, również SEG (ale także UKNF) postuluje wprowadzenie górnego limitu stawki podatku (cap). Projekt wiąże stawkę podatku ze stopą referencyjną NBP (bez górnego limitu). W środowisku wysokich stóp procentowych podatek mógłby stać się zaporowy, niwecząc zachętę do oszczędzania i wprowadzając niepewność co do przyszłych obciążeń. Powtarza się też, sygnalizowania wcześńiej np. przez GPW, sugestia dotycząca umożliwienie inwestowania w pierwsze oferty publiczne przed debiutami giełdowymi.
Skoro mowa o powtarzających się uwagach, zwróćmy jeszcze raz uwagę na błąd, który mógłby pogrzebać sens całego projektu OKI. Zarówno UKNF, jak i IZFiA, zwróciły uwagę na treść Art. 23 ust. 2 i 3, który reguluje sposób obliczania podstawy opodatkowania. Przyjęcie zaproponowanej metody obliczeń prowadziłoby do podwójnego opodatkowania i drastycznego zawyżania podatku, co stałoby w rażącej sprzeczności z ideą OKI.
W tym kontekście zaskakująca i wymagająca delikatnej krytyki jest postawa Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego (PANA). Agencja w krótkim piśmie poinformowała, że nie zgłasza żadnych uwag do projektu. To co najmniej zastanawiające, że instytucja skupiająca ekspertów od finansów i rewizji finansowej nie dostrzegła potencjalnego błędu w algorytmie podatkowym, na który wskazali inni uczestnicy procesu legislacyjnego, w tym sam nadzorca.
Swoje trzy grosze do projektu zgłosili także lobbyści. W przypadku OKI uwagi pochodzą od estońskiego fintechu Lightyear Europe AS, działającego w Polsce na zasadzie tzw. paszportowania. Jego głównym przesłaniem jest protest przeciwko wykluczeniu zagranicznych firm inwestycyjnych z możliwości oferowania Osobistych Kont Inwestycyjnych.
Zamknięcie rynku dla podmiotów zagranicznych ma chronić tradycyjne, krajowe instytucje przed konkurencją. Zdaniem lobbysty, brak presji ze strony nowoczesnych, technologicznych platform (oferujących często niższe opłaty) sprawi, że koszty prowadzenia OKI w Polsce będą wyższe, a jakość usług niższa.Lobbyści przypominają, że szwedzkie konta ISK, na których wzorowane jest OKI, są oferowane również przez podmioty transgraniczne. Projekt polski, zamykając rynek, idzie pod prąd idei Unii Rynków Kapitałowych.
Wykuwanie przepisów o OKI może się przedłużyć?
Liczba i waga zgłoszonych uwag pokazują, że proces tworzenia regulacji dotyczących Osobistych Kont Inwestycyjnych ma ogromne znaczenie dla szerokiego rynku. To nie dziwi, ponieważ aby OKI spełniło swoje cele – aktywizację oszczędności, zwiększenie udziału Polaków w giełdzie i zapewnienie kapitału dla gospodarki – w jego tworzenie muszą zaangażować się wszystkie grupy interesariuszy: od nadzorców, przez instytucje finansowe, po organizacje chroniące konsumentów.
Niestety, obecny stan projektu wskazuje na szereg "niedociągnięć" i błędów przy projektowaniu przepisów, które, jeśli by weszły w proponowanym kształcie w życie mogłyby skutecznie zniechęcić zarówno dostawców produktów, jak i samych inwestorów do korzystania z OKI. Konieczność ich usunięcia oraz przeanalizowania np. wpływu OKI na produktu tworzące III filar systemu emerytalnego w Poslce rodzi uzasadnione obawy, że proces legislacyjny znacznie się wydłuży.
Dla przeciętnego oszczędzającego może to oznaczać to jedno: na upragnioną ulgę w podatku Belki w ramach nowego konta inwestycyjnego przyjdzie nam poczekać znacznie dłużej, niż pierwotnie zapowiadano. Przypomnijmy, że zgodnie z Oceną Skutków Regulacji (OSR), resort finansów zakładał, że skutki fiskalne dla budżetu, będą wynikały z wprowadzenia OKI w połowie 2026 r.
Śmiem twierdzić, że to się nie uda. Pozostaje mieć nadzieję, że jeśli prace nad OKI faktycznie się przedłużą, to czas ten zostanie wykorzystany na przygotowanie szczegółów projektu, spełniających oczekiwania przedstawicieli szerokiego rynku i przede wszystkim zwykłych Polaków, którzy niemal jedną piątą zysków z oszczędności i inwestycji muszą oddawać państwu.























































