REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Afera Pegasusa. Były szef ABW: Sądy zlekceważyły ważną rzecz

2026-02-12 12:21, akt.2026-02-12 13:18
publikacja
2026-02-12 12:21
aktualizacja
2026-02-12 13:18

Szukanie w przeszłości pod pozorem kontroli teraźniejszości jest kwintesencją systemu Pegasus; sądy wydające zgodę na kontrolę operacyjną później albo nie zauważały, albo lekceważyły, że przekazywane materiały wykraczały poza zakres czasowy tej kontroli - ocenił b. szef ABW z lat 2008-2013 Krzysztof Bondaryk.

Afera Pegasusa. Były szef ABW: Sądy zlekceważyły ważną rzecz
Afera Pegasusa. Były szef ABW: Sądy zlekceważyły ważną rzecz
fot. Mateusz Wlodarczyk / / FORUM

Bondaryk w czwartek jest świadkiem przed sejmową komisją śledczą do zbadania legalności, prawidłowości oraz celowości czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych m.in. z wykorzystaniem oprogramowania Pegasus.

- Realizowanie kontroli operacyjnych przez ćwierć wieku przez wszystkie służby i policję w Polsce dało sądom pewną praktykę zaufania do tych instytucji, do składających wnioski, że jeśli wnioskujemy o kontrolę operacyjną w trybie przedprocesowym (...) i zakres dotychczasowy był analogiczny jak w Kodeksie postępowania karnego, więc sądy w zaufaniu traktowały te wnioski na zasadach dotychczasowych - ocenił Bondaryk przed komisją.

Jednak - jak zastrzegł - „z czasem powinien powstać w sądach pewien niepokój, że materiały uzyskiwane i przekazywane przez prokuraturę do sądu wykraczały poza zakres czasowy tej kontroli”. Przypomniał, że w przypadku Pegasusa „nie ma (kontroli) od daty do daty”. - Sądy później albo tego nie zauważały, albo to lekceważyły - ocenił świadek.

Bondaryk od listopada 2007 r. pełnił obowiązki szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, formalnie szefem ABW został w styczniu 2008 r. Był nim do 15 stycznia 2013 r., kiedy w związku z planowaną reformą Agencji podał się do dymisji. Później - jeszcze przed 2015 r. - był doradcą ówczesnego szefa MON ds. bezpieczeństwa cybernetycznego i pełnomocnikiem ministra do tworzenia Narodowego Centrum Kryptologii. Za obecnej koalicji rządzącej Bondaryk został pełnomocnikiem szefa MSWiA ds. bezpiecznej łączności państwowej.

Podczas posiedzenia komisji śledczej Bondaryk cytował zapisy ustawy o CBA odnoszące się do niejawnej kontroli operacyjnej, która - jak stanowi ta ustawa - ma polegać m.in. na: uzyskiwaniu i utrwalaniu treści rozmów prowadzonych przy użyciu środków technicznych, w tym za pomocą sieci telekomunikacyjnych, uzyskiwaniu i utrwalaniu obrazu lub dźwięku z pomieszczeń, uzyskiwaniu i utrwalaniu treści korespondencji.

Następnie świadek wymienił kolejny punkt z tych przepisów - jak zaznaczył dopisany do ustawy w 2016 r. - i mówiący, że kontrola operacyjna polega „na uzyskiwaniu i utrwalaniu danych zawartych w informatycznych nośnikach danych, telekomunikacyjnych urządzeniach końcowych, systemach informatycznych i teleinformatycznych”. - Ten właśnie punkt rozszerzający zakres kontroli operacyjnej jest głównym kluczem do zrozumienia sprawy Pegasusa - podkreślił Bondaryk.

- Dotychczas przez 25 lat kontrola operacyjna, popularnie mówiąc podsłuch, był realizowany w trybie od dnia zero na trzy miesiące z możliwością przedłużenia w przyszłość. Po dodaniu tego przepisu na podstawie pozornej kontroli operacyjnej można było stosować niejawne przeszukanie nośnika skierowane od dnia zero w przeszłość - mówił Bondaryk.

Jak powiedział, dla sądów mogło to „wyglądać niewinnie - podpisujemy i rozpatrujemy to, co do tej pory”. - Ale szukanie w przeszłości pod pozorem kontroli teraźniejszości jest kwintesencją Pegasusa. Niestety ten zapis to jest inna metoda pracy operacyjnej, niejawne przeszukanie, to nie jest kontrola operacyjna moim zdaniem - podkreślił Bodnaryk. Dodał, że przepis ten obowiązuje jednak do dziś i „nie widać ochoty do jego zmiany”.

Bondaryk ocenił również, że osoby odpowiedzialne za zakup systemu osiągnęły swój cel. - Mieli wiedzę o przeciwniku, o którym chcieli mieć - powiedział. Pytany przez posła Witolda Zembaczyńskiego (KO), czy korzystanie z Pegasusa było motywowane politycznie stwierdził, że „oczywiście, że tak”. - To tak oczywiste jak konstrukcja… nie powiem czego - dodał.

- Moim zdaniem ważniejszy był dostęp do wiedzy o przeciwniku, niż straty i ryzyka, które mogli ponieść obywatele polscy, których dane czy wiedza o nich, wywędrowała w świat. Dla tych, którzy to kupili, administrowali i wykorzystywali, ta wiedza była widocznie ważniejsza - powiedział b. szef ABW.

Podkreślił ponadto, że w jego opinii „ci, którzy zakupili, eksploatowali ten system, godzili się na to, że informacje o zainteresowaniach operacyjnych polskich służb wędrują za granicę i mogą znaleźć się w gestii obcych wywiadów”. - Domniemuję, że chodziło o przeciwników politycznych - to jest moja opinia, nie wiedza - ale również o walki frakcyjne w ramach ugrupowania, jakim było Prawo i Sprawiedliwość - dodał.

Przeciwdziałanie przestępczości było - zdaniem Bondaryka - jedynie pretekstem dla zakupu systemu. - Pegasus został po to kupiony przez CBA, żeby dać ekskluzywną wiedzę dysponentom politycznym tej służby i rządzącym - zaznaczył.

Zapytany przez posła Zembaczyńskiego, dlaczego jego zdaniem z możliwości „infekcji” przez system Pegasus zostały wyłączone amerykańskie, rosyjskie oraz izraelskie karty SIM, odpowiedział, że one były „dla polskich służb”. Dopytywany, dlaczego tak było, Bondaryk stwierdził, że było tak, ponieważ „jesteśmy frajerami, to po co nam dawać”.

Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według przekazanych dotąd, m.in. przez NIK, informacji Pegasusa zakupiono jesienią 2017 r. dla CBA, ze środków w zasadniczej części (25 mln zł) z Funduszu Sprawiedliwości.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.

W październiku ub.r. prokuratura skierowała akt oskarżenia wobec byłego wiceministra sprawiedliwości, obecnie posła PiS Michała Wosia, w sprawie przekazania 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na zakup Pegasusa. Sprawą Pegasusa zajmuje się m.in. Zespół Śledczy nr 3 Prokuratury Krajowej. Postępowanie dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych; badana jest w nim m.in. kwestia legalności podejmowanych przy pomocy Pegasusa czynności operacyjno-rozpoznawczych, a także badane są okoliczności dotyczące jego sposobu wykorzystywania.

W maju ub.r. ABW nadesłała do PK wyniki przeprowadzonej w CBA kontroli dotyczącej systemu Pegasus. Jak wtedy przekazywała prokuratura z wystąpienia pokontrolnego wynikało m.in., iż system Pegasus powinien podlegać akredytacji bezpieczeństwa teleinformatycznego, jednakże świadectwa akredytacji nigdy nie uzyskał. (PAP)

mja/ iwo/ mok/

Źródło:PAP
Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (3)

dodaj komentarz
jojo72
Sady pod sąd, musi być jakieś minimum odpowiedzialności za to co się robi, tym bardziej że czasem dotyczy być albo nie być drugiego człowieka.
yaro800
Dodał, że przepis ten obowiązuje jednak do dziś i „nie widać ochoty do jego zmiany”. - tak jak tu pisałem wielokrotnie KO, czy tam PO nic nie zmieni, aby zmiejszyć inwigilację społeczeństwa. NIC! Konta dalej masę urzędasów może przegladać bez większego problemu, przepisy wprowadzone przez PiS w "imię bezpieczeństwa" obowiązują Dodał, że przepis ten obowiązuje jednak do dziś i „nie widać ochoty do jego zmiany”. - tak jak tu pisałem wielokrotnie KO, czy tam PO nic nie zmieni, aby zmiejszyć inwigilację społeczeństwa. NIC! Konta dalej masę urzędasów może przegladać bez większego problemu, przepisy wprowadzone przez PiS w "imię bezpieczeństwa" obowiązują nadal i powoli się do nich przyzwyczajamy. Dla przypomnienia obowiązkową rejestrację kart SIM wprowadził PiS. Za chwilę okaże się, że bez smartfona nic nie załatwisz, a na dostęp do smartfona pewnie znajdzie się nowy Pegasus. I tak to wygląda w kwestii prywatności i wolności jednostki w wydaniu POPiS.
samsza
„jesteśmy frajerami, to po co nam dawać”

Powiązane: Pegasus - system do inwigilacji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki